25.08.2023, 22:39 ✶
W czasie swej pracy ze zranionymi duszami Perseus wielokrotnie przekonywał się, jak zbawienne potrafi być zapomnienie. On jednak zapominać nie chciał i miał głęboką nadzieję, że Vespera nie potraktuje go znienacka zaklęciem. Jakoś uniesie ten ciężar - nie pierwszy i zapewne nie ostatni - na swoich barkach. Przez krótki moment, chwilę trwającą zaledwie tyle, co błyskawica rozświetlająca nocne niebo, zapragnął jej powiedzieć, że w gruncie rzeczy niewiele się od siebie różnią. Powtrzymał się jednak; z tchórzostwa, które pięknie ubrał w swej głowie w szaty troski o Vesperę i dziecko. Kolejna taka rewelacja mogłaby przecież negatywnie się odbić na jej zdrowiu...
Powie jej, oczywiście. Kiedyś. Po narodzinach dziecka, na pewno.
— Nie jestem na ciebie zły, tylko się martwię — wyznał cicho, obejmując ją ramieniem. Opuszkami palców wodził po jej ramieniu, zaś usta raz po raz szukały jej czoła i czubka głowy, by składać na nich czułe pocałunki. Będzie dobrze - musiało być dobrze. Może ten cały Czarny Pan ma w sobie choć odrobinę ludzkich odruchów i okaże się wyrozumiały dla czarownicy, która nosi pod serem kolejnego czystokrwistego czarodzieja? Później będzie musiała dojść do siebie, więc też nierozważnym będzie ściąganie jej na różnego rodzaju spotkania? A później mogą postarać się o kolejne dziecko, byle odroczyć tę wątpliwą chwałę służby u jego boku. Może z czasem zapomni o Vesperze? Albo zostanie pokonany i przestanie im zagrażać? Zawsze też mogą uciec daleko, gdzieś, gdzie ich nie znajdzie. Na Wyspy Owcze, do Indii, albo do Manchesteru.
— Ależ moja droga — pokręcił głową z uśmiechem — Od teraz to również twój dom. Nie musisz mnie pytać o takie rzeczy!
Powie jej, oczywiście. Kiedyś. Po narodzinach dziecka, na pewno.
— Nie jestem na ciebie zły, tylko się martwię — wyznał cicho, obejmując ją ramieniem. Opuszkami palców wodził po jej ramieniu, zaś usta raz po raz szukały jej czoła i czubka głowy, by składać na nich czułe pocałunki. Będzie dobrze - musiało być dobrze. Może ten cały Czarny Pan ma w sobie choć odrobinę ludzkich odruchów i okaże się wyrozumiały dla czarownicy, która nosi pod serem kolejnego czystokrwistego czarodzieja? Później będzie musiała dojść do siebie, więc też nierozważnym będzie ściąganie jej na różnego rodzaju spotkania? A później mogą postarać się o kolejne dziecko, byle odroczyć tę wątpliwą chwałę służby u jego boku. Może z czasem zapomni o Vesperze? Albo zostanie pokonany i przestanie im zagrażać? Zawsze też mogą uciec daleko, gdzieś, gdzie ich nie znajdzie. Na Wyspy Owcze, do Indii, albo do Manchesteru.
— Ależ moja droga — pokręcił głową z uśmiechem — Od teraz to również twój dom. Nie musisz mnie pytać o takie rzeczy!
Koniec sesji
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory