26.08.2023, 00:51 ✶
Daisy pokiwała głową. Wydawało jej się, że rozumiała, na czym właściwie zależało Martinowi. Obróciła się w stronę aparatów i przez dłuższy czas szukała wzrokiem modelu, który chodził jej po głowie.
- Moim zdaniem potrzebujesz któregoś z tamtych – wyjaśniła, pokazując ręką na leżące po lewej stronie aparaty. Były średnich rozmiarów. Miały srebrne obudowy i - w porównaniu do większości innych - sporej wielkości obiektywy. – Są lekkie, wytrzymałe a ich największą zaletą jest to, że szybko łapią ostrość. Ale nie spodziewaj się po nich, że późniejsze obrazy będą zachwycały cię feerią barw. Będą raczej… - zamyśliła się, szukając odpowiedniego słowa w głowie. – Płaskie. Chociaż to źle brzmi. Chodzi mi o to, że w Pentaxach ostrość będzie ważniejsza niż głębia kolorów. Oczywiście i tak możesz to potem trochę przerobić odpowiednią magiczną kliszą – zaznaczyła na wszelki wypadek. – Ja osobiście wolę łapać niezbyt dynamiczne obrazy. Kiedy się rozglądam i nagle widzę, że ktoś ma ciekawą twarz, jak ty. Pełną emocji, ale nieruchomą – opisała. – Albo na statycznej ławce leży nadgryziona bułka z serem. A potem podlatuje do niej kruk i na czarnych łapkach drepcze w jej stronę, ruszając dziobem. Dwa różne zdjęcia pokazujące dwie różne historie.
Westchnęła, zastanawiając się, czy nie wyszła właśnie w oczach Martina na wariatkę. Miała nadzieję, że nie. Z jakiegoś powodu chciała się przy nim zaprezentować z jak najlepszej możliwej strony.
- W ogóle by nie wyglądało. Miałbyś kilka plam. Plamę oznaczającą lecącego zawodnika Qudditcha i bardzo rozmazane drzewa. Aparat całkiem zgubiłby ostrość. Ale jakbyś chciał nim zrobić zdjęcie portretowe, to wyszłyby na nim lepsze kolory niż na Pentaxie.
- Moim zdaniem potrzebujesz któregoś z tamtych – wyjaśniła, pokazując ręką na leżące po lewej stronie aparaty. Były średnich rozmiarów. Miały srebrne obudowy i - w porównaniu do większości innych - sporej wielkości obiektywy. – Są lekkie, wytrzymałe a ich największą zaletą jest to, że szybko łapią ostrość. Ale nie spodziewaj się po nich, że późniejsze obrazy będą zachwycały cię feerią barw. Będą raczej… - zamyśliła się, szukając odpowiedniego słowa w głowie. – Płaskie. Chociaż to źle brzmi. Chodzi mi o to, że w Pentaxach ostrość będzie ważniejsza niż głębia kolorów. Oczywiście i tak możesz to potem trochę przerobić odpowiednią magiczną kliszą – zaznaczyła na wszelki wypadek. – Ja osobiście wolę łapać niezbyt dynamiczne obrazy. Kiedy się rozglądam i nagle widzę, że ktoś ma ciekawą twarz, jak ty. Pełną emocji, ale nieruchomą – opisała. – Albo na statycznej ławce leży nadgryziona bułka z serem. A potem podlatuje do niej kruk i na czarnych łapkach drepcze w jej stronę, ruszając dziobem. Dwa różne zdjęcia pokazujące dwie różne historie.
Westchnęła, zastanawiając się, czy nie wyszła właśnie w oczach Martina na wariatkę. Miała nadzieję, że nie. Z jakiegoś powodu chciała się przy nim zaprezentować z jak najlepszej możliwej strony.
- W ogóle by nie wyglądało. Miałbyś kilka plam. Plamę oznaczającą lecącego zawodnika Qudditcha i bardzo rozmazane drzewa. Aparat całkiem zgubiłby ostrość. Ale jakbyś chciał nim zrobić zdjęcie portretowe, to wyszłyby na nim lepsze kolory niż na Pentaxie.