06.11.2022, 23:39 ✶
Heather wydawało się, że każdy znał Woodów. Jakoś tak od zawsze wszyscy ją kojarzyli. Może nie było to jednak takie oczywiste? Skoro ten tutaj nie miał pojęcia kim była jej rodzina. Rzadko kiedy spotykała się z tym, że ktoś jej nie znał, przynajmniej tu w Londynie.
- Rozumiem, właściwie wydaje mi się, że ogólnie niewiele pamiętasz.- Stwierdziła fakt, który zapewne i on zauważył. Coś jej w tym wszystkim zaczynało nie grać coraz bardziej, jeszcze tylko nie do końca wiedziała co. Może uda im się razem dojść do jakiegoś punktu wyjścia. Miała nadzieję, że uda jej się pomóc chłopakowi połączyć kropki, czy coś, choć detektywem była średnim - przynajmniej jak na razie.
- Nie ma w tym wszystkim żadnego kłopotu, chyba każdy by się tak zachował?- przynajmniej ktoś, kto miał choć odrobinę empatii. No, tak się jej wydawało. Gdyby coś się jej stało, to też liczyłaby na to, że znajdzie się ktoś chętny bezinteresownie pomóc.
Zamarła słysząc odpowiedź na zadane pytanie. Zatrzymała się i wbiła w niego swoje spojrzenie. - Nie pomyliłeś czegoś, jesteś pewien, że chodzi o 1910 rok?- nie wyglądał na faceta po sześćdziesiątce, bardziej na jej rówieśnika. O co w tym wszystkim chodziło? - Słuchaj, to może zabrzmi źle, ale aktualnie mamy rok 1971, czy to możliwe, że ten dziad trzymał Cię u siebie aż tyle lat??- brzmiało to bardzo nieprawdopodobnie. Czy on w ogóle był jeszcze człowiekiem, czy może czymś innym?
- Rozumiem, właściwie wydaje mi się, że ogólnie niewiele pamiętasz.- Stwierdziła fakt, który zapewne i on zauważył. Coś jej w tym wszystkim zaczynało nie grać coraz bardziej, jeszcze tylko nie do końca wiedziała co. Może uda im się razem dojść do jakiegoś punktu wyjścia. Miała nadzieję, że uda jej się pomóc chłopakowi połączyć kropki, czy coś, choć detektywem była średnim - przynajmniej jak na razie.
- Nie ma w tym wszystkim żadnego kłopotu, chyba każdy by się tak zachował?- przynajmniej ktoś, kto miał choć odrobinę empatii. No, tak się jej wydawało. Gdyby coś się jej stało, to też liczyłaby na to, że znajdzie się ktoś chętny bezinteresownie pomóc.
Zamarła słysząc odpowiedź na zadane pytanie. Zatrzymała się i wbiła w niego swoje spojrzenie. - Nie pomyliłeś czegoś, jesteś pewien, że chodzi o 1910 rok?- nie wyglądał na faceta po sześćdziesiątce, bardziej na jej rówieśnika. O co w tym wszystkim chodziło? - Słuchaj, to może zabrzmi źle, ale aktualnie mamy rok 1971, czy to możliwe, że ten dziad trzymał Cię u siebie aż tyle lat??- brzmiało to bardzo nieprawdopodobnie. Czy on w ogóle był jeszcze człowiekiem, czy może czymś innym?