Jeśli nie rozumiał tego, co miała poświęcać to był naprawdę ogromnym tępakiem. Wiedziała, że dla niego nie ma idei moralności, wiedziała, że w jego świecie zdrada to nic wielkiego, ale ona nie potrafiłaby ułożyć sobie życia będąc jego kochanką. Jak to sobie wyobrażał? Ona będzie wiecznie sama, bez dzieci i męża, a on będzie przychodził do niej co noc, robił z nią co chciał, zabierał gdzie chciał, a potem wracał i udawał kochającą rodzinkę ze swoją żoną? O nie! Ona by tego nie wytrzymała. Nie wytrzymałaby tej samotności we własnym domu, więc też nie odpowiedziała na jego deklarację tego, że nie chce, aby ona coś poświęcała, bo wiedziała, że on i tak tego nie rozumie. Widziała to w jego twarzy, widziała to jak na nią patrzył. Nie rozumiał.
Gdy zaczął mówić o dzieciach, a w sumie o jednym najstarszym synu poczuła ulgę. Rozluźniła ramiona i uśmiech zrobił się bardziej pewny. Uciekły dramaty ich spotkania. Wolała o nich nie myśleć do końca wieczoru. W nocy, gdy pójdzie spać przemyśli całe to spotkanie, jego propozycję, jego emocje, jego uczucia, to co mówił o żonie i o tym, co czuł, gdy brał z nią ślub, ale teraz? Teraz chciała słuchać o jego dzieciach, o jego pracy, o tym jak przeżył bez jej eliksirów. Wypiła w końcu do końca wino czując jak zaczyna działać. Avelina miała słabą głowę do alkoholu. Upijała się trzema niewielkimi szklankami whisky, więc wino też szybko na nią działało.
– Życzę ci tego, aby był świetnym zawodnikiem. Nigdy w sumie nie chodziłam na mecze Quidditcha. Nie pociągało mnie to i w sumie nie byłam na żadnych mistrzostwach, ale może kiedyś jak twój syn zostanie jakimś potężnym zawodnikiem pokuszę się na pojawienie się na nich… – uśmiechnęła się – jeśli chcesz mieć dobrego gracza musisz poświęcić jeszcze kilka wazonów – miała jednak nadzieję, że Augustus nie będzie wywierał na swoich dzieciach takiej presji jaką zrobił mu własny ojciec. Pamiętała do tej pory jak bardzo niszczył się w szkole przez to, jak bardzo chodził wściekły. Zaśmiała się cicho słysząc o jego rozterkach z dziećmi. Oh, jakby ona chciała mieć własne dziecko. Czasami opiekowała się córką Nory i wiedziała jak dzieci potrafią zagiąć pytaniami. – Córka Nory, mojej kuzynki podobnie potrafi zagiąć, ale to w dzieciach jest takie fajne, że to co my znamy ich jeszcze nie dotyka. Chciałoby się to zachować na zawsze – zauważyła. – A ile lat mają młodsze dzieciaki? – zapytała jeszcze próbując w końcu jednej z przekąsek, bo czuła jak alkohol zjada ją w środku. Rozmowa o jego dzieciach przynosiła jej ulgę, ale też cierpiała i nie wiedziała dlaczego.