Vespera była zadowolona z aktualnej sytuacji. Miała ochotę znaleźć osobę, która zrobiła ten szampon i sprzedała go jej bratu, aby mu tylko podziękować za świetnie zrobioną robotę i może wykupić recepturę przyrządzania go. Kochała swojego brata, ale kochała też sprawiać mu ogrom kłopotów, widzieć na jego twarzy złość i to jak wręcz gotował się z powodu jej wytwornych żartów i śmiechów. Żałowała, że sama nigdy na to nie wpadła, że sama nie pomyślała, aby mu wyczarować kaktusa na głowie. Zdecydowanie wyczarowałaby mu lawendowe włosy, ale kaktus też świetnie się na nim prezentował. Kupiłaby mu z tej okazji jeszcze zielony garnitur i z jego dzieciakami zrobiła jakiś teatrzyk kaktusowy. Robiłyby za kule trawy z pustynnych pól. W oczach błyszczały ogniki zadowolenia. Naprawdę chciałaby coś takiego zobaczyć. Tak cholernie żałowała, że jego żona się tu nie zjawiła, że jego bąbelki nie zapragnęły obecności swojego ojca w ich wieczornych, niesfornych zabawach przed pójściem spać. Nie mogła jednak przesadzać, gdyż obok był jej ojciec pragnący spokoju i ciszy.
Nie spodziewała się, że jej ojciec naprawdę wyczaruje ten wieniec. Spojrzała na Chestera z niedowierzaniem, dumą i zadowoleniem. Pokusiła się nawet na szczery śmiech, aż brzuch zaczął ją od tego boleć. Nie posądziłaby go o to. No może jak byli dziećmi dawał z siebie jeszcze jakieś pokłady dobrego, poczucia humoru, ale w ostatnim czasie było tutaj więcej zmartwień, że można było w nich wręcz pływać, więc naprawdę czuła wdzięczność za to, że poszedł za jej sugestią i wyczarował mu wieniec na głowie. Augustus naprawdę dobrze się w nim prezentował, pasowała do niego ta lawenda lepiej niż nieszczęsny kaktus. Kaktus symbolizował jego odpychającą aurę, ale lawenda podkreślała jego kolor oczu.
– Pięknie, lepiej go sobie zachowaj na pamiątkę z tego dnia – złośliwy uśmiech przyozdobił jej chochlikową, drobną twarz. – Do twarzy ci w nim.
Spojrzała na swojego brata, który wręcz jej zagroził, co sprawiło, że złośliwość na jej twarzy tylko się powiększyła. Chciała, aby myślał, że to ona za tym stoi, ale gdyby tak było, czy oddałaby ten szampon ojcu? Zapewne nie, zapewne by go schowała, aby znowu mu go kiedyś podrzucić. Nie była jednak, aż tak podła, aby go mocno ośmieszać. Jeśli chciał, aby jego żona i dzieci nie dowiedziały się o Kaktusowym Augustusie musiał się naprawdę mocno postarać w tej kwestii. Vespera była przekupna, ale tylko w sytuacjach, gdy druga osoba naprawdę podrzucała jej dobre wynagrodzenie.
– To będzie sporo kosztować, kochanie – odpowiedziała bratu. – Dobranoc ojcze, dziękuje za ten wieniec, nigdy ci tego nie zapomnę – posłała mu naprawdę ciepły i zadowolony uśmiech.
Dzień mogła zaliczyć do udanych, więc opuściła łazienkę, aby jej brat nie czuł się bardziej niekomfortowo. Nie chciała też przypadkiem zobaczyć rzeczy, które były zarezerwowane dla jego żony. Może i jako dzieci często robili ze sobą wszystko, ale bliźnięta chyba tak mają. W pewnym okresie dorastania są nierozłączni, aby w następnym iść własnymi ścieżkami z dala od siebie. Wspierać go będzie do końca życia, ale teraz chciała odpocząć. Chciała wrócić do swojej sypialni i położyć się spać, albo coś poczytać. Uśmiech nie schodził z jej twarzy, co było w ostatnim czasie naprawdę rzadkim widokiem.