• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony

[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#12
27.08.2023, 22:16  ✶  
Godne podziwu było opanowanie tego w młodym wieku, zwłaszcze, że z tego, co Tony wiedział, nie było to legalne. Byłby to kolejny element do dodania na listę Belli — rzeczy wzbudzających podziw u innych, a już szczególnie u Borgina. Owszem, lubił przygody i kobiety do zaspokajania swoich potrzeb, ale gdy zainteresował się którąś, zwracał uwagę na zupełnie inne walory, niż typowo powiązane z aparycją. Bardzo lubił kobiety silne i niezależne w codziennym życiu, pewnie dlatego tak przepadł w czasach szkolnych w Longbottomównie. Gardził i podziwiał jednocześnie sztukę czytania w myślach lub zamykania umysłu, była to relacja słodko-gorzka. Wiele razy dostał przez to od ojca solidnie po pysku lub plecach.
Dobrze było wiedzieć, czego się chciało. On wiedział, jego aktualna zachcianka tkwiła w przydużej marynarce, sącząc swoje wino, a ciemne włosy kołysały się na zimnym wietrze, wilgotne od jasnych płatków śniegu, które z nimi kontrastowały. Było w tym widoku coś niezwykle ujmującego. Nie znał jej na tyle, aby wypowiadać się na temat jej charakteru, jednak nie powiedziałby teraz, że w kryło się w tak filigranowym ciele, tak wiele zawziętości, uporu i chęci sięgnięcia po doskonałość — to pewnie próbowałby jej wybić z głowy. Miała jednak w spojrzeniu hipnotyzujące iskierki, które sugerowały mu, że Trixie była swego rodzaju sukkubem-niebezpięcznie kuszącym, który krył wiele asów w rękawie. Dobrze było znać swoją wartość, ale Anthony w ideały zwyczajnie nie wierzył, ba, czasem niedoskonałości były potrzebne, aby podkreślić szlachetność całości. Podobało mu się to podążanie za niewiadomym, impulsem, który zachęcał go do działania. Postępując z nią tak, jak chciał i czuł, był pewien, że nie będzie żałował. Cokolwiek się stanie i jakkolwiek splączą się ich ścieżki w przyszłości — może jutro, może za tydzień, może za rok.
Nie wątpił w jej zdolności manipulacyjne, która kobieta z taką wyrazistą i przyjemną aparycją, świadoma własnego pochodzenia oraz wpływów, ich nie miała? Nie zniechęcało go to jednak, bo jeszcze nikt nie owinął sobie Anthonyego dookoła palca, nie licząc Stanleya, ale była zupełnie inna historia, podkręcona przemocą i siniakami. Im dłużej na nią spoglądał, tym bardziej chciał zedrzeć z niej tę perfekcję, dostrzec wszystko to, co ukrywała przed światem. Musiała coś ukrywać, nie było Czarodzieja, który nie miał swoich małych, niekiedy mrocznych tajemnic.
- Być może? - zaczął z delikatnym wzruszeniem ramion, nie przerywając kontaktu wzrokowego. - Tylko czy wtedy nie zaakceptujemy każdego szczęścia, nawet tego nieodpowiedniego? - zapytał z ciekawością, kontynuując. Jej następne słowa sprawiły, że uśmiechnął się, powstrzymując chęć przesunięcia palcami po jej porcelanowym policzku. - Pięknie to ujęłaś, moja Droga.
Byli lepsi. Pokazywano im to całe życie. Nawet na tych pierdolonych przyjęciach wszystkie głowy zwracały się w ich kierunku, gdy wchodzili do sali. Pewne rody ze szlachetnej dwudziestki ósemki były jeszcze lepsze, od pozostałych. Stanowiły obiekt pożądania na tak wielu płaszczyznach, że społeczeństwo wybaczało im naprawdę dużo. Zaskakujące, jak wiele nici może splątać dwójkę nieznajomych, zaciskając się na palcach i nadgarstkach.
- Ah, więc nie masz nic przeciwko swobodnej konwersacji na temat frywolności, Panno Black? - oczy mu nieco błysnęły, trudno stwierdzić dokładnie czym: może trochę rozbawieniem, trochę ciekawością, a trochę prowokacją? W jego tonie jednak na próżno było szukać oskarżenia ją o frywolność i popełnianie nagminnie grzesznych aktów, o to posądzał tylko sam siebie. - Warto, aby sprawy przyziemne pozwalały na chwilę od tej ziemi się jednak oderwać, zapewniam.
Puścił jej perskie oko, przenosząc następnie wzrok przed siebie i wyprostował głowę. Nie wyglądała na tchórza, o czym wspomniał wcześniej, więc nie odpowiedział nic, pozwalając na chwilę milczeniu rozlać się pomiędzy nimi, jednak nie było w żaden sposób niezręczne. Ba, idealnie się złożyło do ułożenia jego planu.
- Zabawne, to też nas łączy. Bo ja też dostaję to, czego chcę. - przerwał na chwilę, zmniejszając pomiędzy nimi dystans, aby zdjąć z niej marynarkę. Korzystając z okazji, zniżył się nieco, aby szept dobiegł jej ucha i objął go ciepłym oddechem. - A jak nie, to sobie to biorę.
Dodał dość pewnie i stanowczo, a potem udzielił jej instrukcji i wrócił do środka. Nie mógł już dłużej zwlekać, jeśli wszystko miało się udać. Lubił zaskakiwać, lubił też robić to w dość dużym stylu, co było trochę winą wychowania — wszak był czystokrwisty, był dziedzicem i był bogaty, a do tego twarz miał znośną i ujmujący charakter podobno. Charyzmatyczny. Oczarowanie jej rodziców nie powinno stanowić problemu, tylko jak pójdzie mu z samą Trixie?

Nie zamierzał odpuszczać, upatrzył ją sobie. I dostanie to, czego chciał. Stać go było na wiele, galeony nie miały znaczenia, a i ludzie na sali, zwłaszcza po alkoholu, byli podatni na jego wisiorek lub siłę perswazji. Musiałą czuć się wyjątkowa, cała sala musiała zobaczyć, jaka była filigranowa i piękna, jak jej czarne włosy kołysały się złowieszczo przy każdym jej ruchu. Zwyczajnie na to zasługiwała, pomijając już jego egoizm oraz zachcianki.
Kluczem byli jej rodzice. Musieli mieć go za odpowiedniego młodzieńca dla towarzystwa swojej córki, każda z sióstr Black była przecież najwyższym trofeum na rynku żon. Dlatego też wykorzystał głowę swojego departamentu do przedstawienia, skoro miał taką możliwość. Miała jednak rację, zupełnie nie obchodzili go ludzie na przyjęciu, skupiony był tylko na niej. W mniej lub bardziej przyzwoity sposób zależnie kto pytał.
- Panno Black, patrzyli na Ciebie cały czas, ale teraz po prostu mogli robić to otwarcie. Zapewniam Cię. - wzruszył ramionami bardzo delikatnie, odpowiadając jej półszeptem. Zawsze był trochę estetą. Sam fakt, że jedyna miała sukienkę w takim kolorze, o czym świadczyło, bo czyż kolor wina nie odpowiadał temu, że kobieta czuła się piękna i była tego w pełni świadoma? Znacznie mniej oklepany niż czerń lub czerwień, okazjonalnie biel, których dookoła było tak wiele i każda bladła.
Kontrolował ruch swoich dłoni, chociaż nie było to łatwe. Przyjemnie było trzymać ją w palcach, ale nie mógł nawet odpowiednio tego wyrazić, bo większość sali wpatrywała się w nich z zazdrością, podziwem, łagodnością — zależnie od czarodzieja. Jego kochanica też, ale obecnie stanowiła jedynie tło. Ciekawe, czy poskładała fakty?
Obrócił ją ostrożnie, ale wciąż pewnie, zgodnie z sugestią piosenki. Pary na szczęście dołączały, mogli pozwalać sobie na więcej swobody, przynajmniej w szeptanej konwersacji.
- Mam sobie sam ją wybrać? - zapytał z podstępnym błyskiem w oczach, tonąc w jej oczach i przyciągając ją odrobinę bliżej, tak, aby tego nie zauważono, ale żeby ona to poczuła. Lustrował jej twarz — od nosa, poprzez policzki i długie rzęsy, które rzucały na nie cienie, do ciemnych warg, czasem nieco na dekolt i wracał do jej oczu. Niespecjalnie się z tym ukrywał, bo kobiety przecież zawsze wiedziały, że mężczyzna na nie patrzy w ten konkretny, pożądliwy sposób. Zawstydzanie się, udawanie, że jest inaczej — odbierało tylko męskości. Oczywiście kluczem był umiar, a nie wgapianie się w biust, jak w obraz w galerii.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (6034), Bellatrix Black (5874)




Wiadomości w tym wątku
[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 07.08.2023, 10:41
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 08.08.2023, 21:43
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 09.08.2023, 10:30
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 13.08.2023, 00:45
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 14.08.2023, 10:04
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 11:02
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 15.08.2023, 12:01
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 22:45
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 16.08.2023, 12:34
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 19.08.2023, 21:59
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 20.08.2023, 18:31
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 27.08.2023, 22:16
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 03.09.2023, 22:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa