- Grabie – powtórzyła, zupełnie niewzruszona., a później z politowaniem uniosła brwi. - Nie nadajesz się na wróżbitę, brak ci wrażliwości. Nie czekają cię żadne prace ogrodowe – stwierdziła takim tonem, jakby komentowała właśnie zupełnie nie zmieniającą się w Egipcie pogodę. - Wspomnisz jeszcze moje słowa, niedowiarku. Nie wszystko na tym świecie da się wytłumaczyć za pomocą logiki i twardych faktów – oczywiście, wyczuła w jego słowach ironię, ale spotykała się z taką reakcją nazbyt często, by się tym przejąć. Shafiq może kiedyś przejrzy na oczy, dopóki przestanie sobie wmawiać, że to, co się wokół niego dzieje, jest dziełem przypadków i dopasowywania słów wróżby do tego, co miało już miejsce. Oczywiście, coś podobnego groziło każdemu, kto najpierw widział skutki, a dopiero później słyszał słowa przepowiedni, ale tutaj sytuacja była odwrotna, a kolejność – prawidłowa. To, że niedowierzał jej słowom i miał wróżbiarstwo za kompletną bzdurę, wcale Guinevere nie zrażało, ani nie denerwowało. Nie miała zamiaru go na siłę przekonywać, bo nie odniosłoby to żadnego skutku prócz irytacji. Jak już mu powiedziała: nie miało znaczenia, czy w to wierzył czy nie, bo niewiara nie ma żadnej mocy, i tylko sam sobie szkodził. W końcu to był jego wybór, by nie wierzyć… w tym wypadku niegroźnemu ostrzeżeniu.
- Obie wersje są równie prawdopodobne – podejrzewała, że w starożytności ogólnie większość kapłanów była tak naprawdę czarodziejami. I całkiem możliwe, że Aleksander Macedoński też miał takiego na usługach. Mógł też sam nim być, nie wykluczała tego.
- Trzy tysiące lat to kawał czasu. Świat nie był wtedy tak poukładanym miejscem jak jest teraz, oczywiście, że im to zaginęło. Albo trafili na takiego samego niedowiarka, jak ty – zachichotała krótko, ale zaraz znowu była poważna. - Jak mówiłam, tych znaków, powtarzających się, jest sporo. Gdyby wystąpiły raz, to skłonna byłabym uwierzyć, że to zgrabna manipulacja, by można to było dopasować do każdej historyjki. Ale schematów jest tam sporo, myślę, że to nie jest przypadek. Przeanalizuję to jeszcze – obiecała i złożyła dane jej papiery na pół. - Oczywiście – oczywiście, że prześle wycenę. Przecież nie robiła tego za darmo. Nikt nic nie robił na tym świecie za darmo, bo by nie było za co żyć. Za darmo, to mu dzisiaj przepowiedziała, żeby uważał na grabie – tyle chyba wystarczy.