• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony

[Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#7
28.08.2023, 00:29  ✶  
Miała w sobie coś ognistego i uroczego, gdy tak wpatrywała się w swój warzywny, nietypowy bukiet. I była taka orzeźwiająco żywa, namacalna. Nie była jakimś mistycznym wymysłem, ideałem, o których ciągle gadał mu ojciec. W tym wieku Anthony niewiele jeszcze o kobietach wiedział, jeszcze mniej je rozumiał. Brenna wydawała mu się kimś, kto pozwoliłby mu uciec od tego całego dziedzictwa, obowiązków i presji, którą na niego kładziono. Dziadek się starał, ale ojciec wiedział lepiej. Zwilżył wargi w zamyśleniu, kręcąc delikatnie głową, odganiając te myśli. Jego oczy znów przemknęły po jej ślicznej twarzy, jak na zauroczonego nastolatka przystało. - Jakie kwiaty lubisz? - zapytał ni stąd, ni zowąd, chyba sam zaskoczony, jednak nie speszył się wcale i nie cofnął pytania, był przecież odważnym chłopakiem. Spojrzał na bukiet. - Moja mama, gdy dostanie naprawdę ładny bukiet, to go suszy lub magią sprawia, że nie więdnie. Zna się na tym. Ty? Ty chciałaś warzywny bukiet od jakiegoś... Kolegi?
Chciał trochę zbadać grunt, dowiedzieć się więcej i jednocześnie nie wyjść w oczach młodej czarownicy na jakiegoś desperata. Jemu byłoby głupio zjeść walentynkowy bukiecik, nawet jeśli był marchewkowy. Tyle tylko, że Tosiek dostawał zwykle kartki oraz czekoladki. Dobrze, że Kayden nie był rywalem, bo mógłby kiedyś przypadkiem zęby stracić, gdyby doszło do jakieś dziwnej sytuacji. Na szczęście Borgin nie miał pojęcia, kim ów chłopak był. Czy to nie było tak, że większość chłopców, przynajmniej wywodzących się z rodów zawartych w skorowidzu, nie szukało takiego właśnie ideału? Perfekcyjnej żony, która połączy dwie linie, tworząc coś doskonalszego, o silniejszym źródle. Obecnie wydawało mu się to głupie jak całe te aranżowane małżeństwa.
Brenna była ciekawsza, umiała dostarczyć adrenaliny i bodźców. Była też z czystokrwistego domu, miała ładna buzie. Gadanie mu nie przeszkadzało, nawet jeśli czasem mógłby za nią niezbyt nadążyć. Prawda była taka, że Gryfonka była jego ideałem, który zakorzenił się w chłopięcym i trochę butnym sercu. Gdyby tylko urodził się wcześniej, rok lub dwa, to przecież na balu świątecznym padłby już na kolano. Z pewnością siebie nie doceniała, bo Tony — nawet za dziesięć lat, powiedziałby jej, że gdyby tylko chciała, to miałaby każdego chłopca, niezależnie, jak popularny był. Znał jej brata z widzenia, czasem kiwali sobie głową na przywitanie, ale na tym się kończyło, bo skupiał się jedynie na niej, jeśli o rodzinę Longbottom chodziło. Wiedział, że jego rodzice i dziadek, nawet jego brat Stanley, nie zaakceptowaliby mugola lub pół krwi kobiety, ale jego głowa wierzyła, że Brenne by zaakceptowali i pokochali, doceniając jej unikalny sposób bycia, zupełnie jak on.
- Intrygująca z Ciebie dziewczyna. Żadna mi chyba jeszcze nie powiedziała, że dałaby mi w nos. - zauważył z błyskiem w oczach, wpatrując się w nią z rozbawieniem, ale i pewną łagodnością. Umiała dużo wydobyć z drugiego człowieka. I owszem, nachalna dziewczyna od walentynek była zagrożeniem, ale w zupełnie innym znaczeniu. Nie był przecież okrutnym chłopakiem, nawet jeśli czasem się bił, wyśmiewał innych lub kogoś wyzywał, to doprowadzenie dziewczyny w taki dzień do płaczu, był po prostu brzydki i pozbawiony klasy. Czy fakt, że nie biła się z Rosierem, nie świadczył o tym, że była wyjątkowa i miała większy wpływ na ludzi, niż sądziła? Wiedział, że zarówno Lestrange, jak i Flintówna się z nią przyjaźniły, dlatego też Ślizgoni mieli do niej nieco inne podejście, niż do reszty przedstawicieli domu Gryfa, a przynajmniej tak mu się wydawało. Jakby się Brennie dogłębniej przyjrzeć, może nawet odnalazłoby się w niej cechy prawdziwego węża!
- Jest trochę nieznośna, faktycznie bardziej krzyczy. I ma piskliwy głos. Ty jak mówisz, to przyjemnie słuchać, a jej to nieszczególnie. - wzruszył ramionami i jak na zawołanie, rozbrzmiał mu w głowie głos Jęczącej Marty — jak nazwa wskazywała, jęczący. Nie zapuszczał się do tej łazienki, nie chciał wchodzić jej w drogę. Byłoby dziwne, gdyby duch go podglądał, wątpliwego pochodzenia. Przytaknął. - Profesor jest bardzo ugodowy i pomocy, jeśli wykazujesz zainteresowanie, talent i dobre korzenie.
Dodał jeszcze na myśl o nauczycielu, który cenił sobie wpływy. Lubił też być uczniom potrzebny, więc Borgin nie zdziwiłby się, gdyby pozwolił skorzystać z gabinetu komuś, kogo lubił i zostawił go tam samego, nie zdając sobie sprawy, że sporządzali amortencję. Ciekawe, czy Brenny amortencja pachniałaby trochę warzywami? Musiał ugryźć się w język, aby nie zadać tego pytania.
Głupio było się jej przyznać, ale chciał zachować resztkę twarzy. Nie był wrażliwym frajerem i ciapą, ale miał swoje zasady. Szkoda jej było, po prostu. I chyba działało, bo Brenna się uśmiechnęła, a jemu trochę zmiękły nogi i nawet odrobinę się zarumienił, przyglądając jej z zainteresowaniem. Ona naprawdę była pokrętna na tle innych dziewczyn, znacznie trudniejsza.
- Zwykle się wstydzą po walentynkach. Wydaje mi się, że przez jemiołę, to każdemu odbija, jak przez czekoladki. Całowałaś się też pod tym krzaczkiem? Czasem dziewczyny mówiły, moje wiesz, koleżanki z domu, że to jest na liście do zrobienia przed końcem Hogwartu. Razem z odpowiednim spędzeniem Balu, cokolwiek to znaczy.
Czy w zawiły sposób próbował dowiedzieć się, czy dziewczyna się już całowała? Tak. Nie mógł przecież zapytać wprost. Jeśli jemioła działałby lepiej, niż walentynki, mógłby to wykorzystać w przyszłości. Anthony był uparty i cierpliwy. Przytaknął na słowa o pająkach, bo nie wyglądała na taką, co się ich bała. Ogólnie rzecz biorąc wyglądała na taką, co nie boi się niczego. Nie miał jednak czasu nad tym gdybać, musiał dać jej czekoladki, poniekąd po to jej szukał. Może ciasto marchewkowe byłoby lepsze, ale nie wpadł na to wcześniej.
- Tak, żebyś nie dała mi w nos. No i może, żebyś pomyślała, czy mógłbym Cię zaprosić na randkę w przyszłości. - powiedział dziarsko i odważnie, nie uciekając od niej wzrokiem. Miał wrażenie, że nie zrozumiała jego intencji, chciał więc przedstawić je nieco dosadniej. Zdawał sobie sprawę, że teraz pewnie nie zwróciłaby na niego uwagi, był młodszy, nawet jeśli wysoki i głos już miał po mutacji. - A więc ta karta to Twoje marzenie? W takim razie otworzę ją w dormitorium i Ci napiszę, co dostałem. Co Ty na to? - zapytał zadziornie, puszczając jej oczko, a potem przeniósł wzrok na pudełka z żabami. Chwilę zastanawiał się nad tym, które wybrać, sięgając ostatecznie po to znajdujące się po prawej stronie. Potrząsnął nim, cmoknął ustami, jakby rzucał jakiś urok i schował bezpiecznie do kieszeni. Znów na nią spojrzał. - To walentynka od Ciebie? - zapytał, czując potrzebę poznania odpowiedzi na to, jak jego uderzające szybko serce powinno reagować.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (4040), Brenna Longbottom (3501)




Wiadomości w tym wątku
[Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 19:51
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Brenna Longbottom - 15.08.2023, 20:11
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 16.08.2023, 19:43
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Brenna Longbottom - 16.08.2023, 20:14
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 20.08.2023, 22:05
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Brenna Longbottom - 20.08.2023, 22:50
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 28.08.2023, 00:29
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Brenna Longbottom - 28.08.2023, 08:47
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 04.09.2023, 23:28
RE: [Luty 1963, Hogwart] Słodki ziemniaczku, zostań moją walentynką!! Brenna & Anthony - przez Brenna Longbottom - 05.09.2023, 10:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa