Heather uśmiechnęła się do siebie, kiedy wiewiórka pomknęła w stronę dementora. Była zadowolona, że udało jej się za pierwszym razem rzucić zaklęcie. Jednak nauka nie szła na marne, Brenna miała bardzo dobre podejście. Jak widać przynosiło to wszystko efekty.
Demoentor jednak zachował się trochę inaczej niż sądziła. Potknął się o swoją szatę. Coś jej nie grało w tej sytuacji. Najpierw śmierciożerca, później dementor? Gdzie był ten pierwszy. Zniknął, właściwie to jakby dementor przejął jego ciało. Jakby była to iluzja.
Obserwowała jak jej partnerka rzuca zaklęcie w stronę tego czegoś. Dementor stał przed nimi teraz w szlafroku w żółte kaczuchy. Wszystko się jej rozjaśniło. To był bogin. Całkiem nieźle udało mu się je tutaj przestraszyć. Nie ma się co dziwić zresztą, po tym co ostatnio przeżyły były aż nadto ostrożne.
Boginowy most nie miała pojęcia co to jest za miejsce. Możliwe, że się to był Boginowy Most, jeśli tak mówiła Brenna, to tak musiało być. Ona znała Dolinę jak własną kieszeń.
Bogin zmienił taktykę. Ponownie ruszył w stronę Wood. Teraz jednak Ruda mniej się bała. W końcu wiedziała z czym ma do czynienia. Wiedziała, że nie jest to prawdziwy śmierciożerca tylko wytwór jej wyobraźni. Właściwie to nawet nie spodziewała się, że tak może wyglądać jej bogin. Musiało się to niedawno zmienić.
Heath nie zwlekała zbyt długo. Machnęła różdżką. - Riddikulus. - Powiedziała pewnym głosem. Zaklęcie trafiło w postać, która teraz zaczęła się zmieniać. Twarz z maską zastąpiła głowa clowna, z wielkim, czerwonym nosem na środku. Nie bała się już. Wiedziała, że to stworzenie chce je tylko wystraszyć. Zabawne, bo na początku nawet udało mu się wprowadzić spory zamęt między brygadzistkami.
- Co teraz Brenn? On będzie tak między nami skakał, aż mu się znudzi? - Nie do końca wiedziała, co powinny zrobić. Czy po prostu sobie pójść, czy stworzenie nie pójdzie za nimi? Może powinny je zepchnąć bardziej w stronę mostu. Wierzyła, że Longbottom będzie wiedziała, co robić w tej sytuacji - jak zawsze zresztą.