• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę

[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
28.08.2023, 12:06  ✶  

Laurent zawsze miał skłonność do zachwycania się Stłuczką na wszystkie strony świata. Bogowie, jaka ona była cudowna! Jak w ogóle nosiła listy pozostawało dla niego tajemnicą, bo przecież ten list był większy od niej! Przekupywał ją, żeby została trochę dłużej, ochał i achał do niej, ale Philip chyba tego nie zauważał. Nic dziwnego, w końcu mógł odesłać pocztę zwrotną Nieve, a w końcu jego wierna sówka wracała do swojego pana. I tak było przez tych parę dobrych lat. Stłuczka w całym swoim majestacie i słodkości nie tylko nie nudziła się blondynowi, ale wręcz przeciwnie - kochał ją coraz bardziej. Może i nie była najbardziej rozmowną sową świata pod względem wydawania z siebie dźwięków, ale była absolutnie aktywna w konwersacjach! Laurent nie uważałby siebie za znawcę zwierząt i ich zaklinacza, gdyby nie potrafił odczytać podstawowych informacji nadawanych przez te istoty. Chwilę zajęło, w okresie całego czasu znajomości z Nottem, zanim nauczył się, czego dokładnie Stłuczka od niego oczekuje i czego chce, ale teraz mógł powiedzieć, że znał ją perfekcyjnie!

Całkowicie nieodpowiedzialnym byłoby jednak zatrzymanie czyjejś sowy dla siebie, dlatego Laurent nigdy by tego nie zrobił. Właściwie - on był tutaj ofiarą. To nie on zatrzymał Stłuczkę, to Stłuczka zrobiła z niego zakładnika.

Pukanie do drzwi rozległo się, kiedy już właściwie Laurent siedział nad listem, żeby posłać go przez Nieve, że sowa Philipa jest cała i zdrowa i siedzi u niego i żeby Philip przyszedł ją odebrać. Rzecz jasna list ten był kreślony z wielkim bólem serca, Laurent tęsknie spoglądał na zadowoloną Stłuczkę mrużącą swoje złociste ślepia, ale rozwiązania nie było. Jakby nie patrzeć - on też by się zmartwił, gdyby przez kilka dni Nieve do domu nie trafiła. Ano właśnie, Nieve! Tak w porównaniu do Stłuczki to siedziała naburmuszona, obrażona i ewidentnie zła, że jakaś druga zajmuje atencję, którą powinna dostawać ona. Biedna Nieve trochę zgłupiała, kiedy Stłuczka się jej "rozepchała" i wcisnęła do jej białego puchu. Laurent podejrzewał swoją sowę, że poczuła, mimo wszystko, jakiś instynkt macierzyński, bo mimo swojego naburmuszenia obie spały ze sobą wtulone w siebie jak matma ze swoim dzieckiem. Biorąc pod uwagę WIELKIE rozmiary Stłuczki to tak. Matka z dzieckiem. Tak więc tym razem Philip, kolejny raz niezapowiedziany (bo rzeczywiście nie do końca miał jak się zapowiedzieć) zapukał do drzwi i otworzył mu po chwili sam Laurent.

To był ten moment, w którym Laurent zrobił najsłodszą, najbardziej niewinną minkę, jaką tylko potrafił. Innymi słowy do obrazu aniołka brakowało tylko białego puszku chmurki, która uniosłaby go w promieniach światła i zamachałby małymi, białymi skrzydełkami. Doskonale w końcu wiedział, że nabroił.

- Aaach, Philipiee... wyjątkowo powiem, że się ciebie spodziewałem. - Bo wyjątkowo miał coś, co należało do niego i co jednak nie powinno w jego domu przebywać. Otworzył szerzej drzwi i zaprosił mężczyznę do środka. - Dzień dobry, miło mi cię widzieć. Najmocniej cię przepraszam, pewnie się martwiłeś o Stłuczkę... - Tak, od razu wiedział, o co chodzi. Nie to, że by oskarżał teraz Philipa, że nie mógłby przyjść w innej sprawie. Ale teraz było to dla niego oczywiste. Philip potrafił być chujem dla ludzi, dla zwierząt był zawsze czuły. - Stłuczko! Twój pan po ciebie przyszedł. Chodź, proszę... - Poprowadził go do niewielkiego gabinetu, gdzie Laurent zazwyczaj pracował, gdzie trzymał książki, najważniejsze dokumenty, gdzie pisał listy. I gdzie przy otwartym oknie siedziała zadowolona Stłuczka wtulająca się w Nieve i sama Nieve, która błyskała piorunami ze swoich oczu. Ale ona już tak miała. Nie mógł powiedzieć, że nie było mu głupio z tej sytuacji. Trochę było. - Właśnie pisałem do ciebie list z prośbą, żebyś ją odebrał, bo ehm... - Uśmiechnął się z lekkim zażenowaniem i spojrzał na Philipa przepraszająco. - Cóż mogę rzec, zwierzęta mają do mnie słabość. - Tak jak i słabość potrafili mieć do niego ludzie. Laurent chyba coś po prostu w sobie miał. Ciepło, które przyciągało zarówno ludzi jak i zwierzęta.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4365), Philip Nott (3221)




Wiadomości w tym wątku
[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 27.08.2023, 17:14
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 12:06
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 14:51
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 16:23
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 18:48
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 19:42
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 22:31
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 23:30
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 29.08.2023, 13:23
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 29.08.2023, 13:55
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 29.08.2023, 22:18
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 00:05
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 30.08.2023, 04:01
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 11:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa