- Jakoś wątpię – nie uwierzyła mu ani trochę, że mu właśnie łamie serce swoją wyceną jego zdolności do wróżbiarstwa i jasnowidztwa. Wręcz dałaby sobie paznokcia uciąć, że było wręcz przeciwnie i Shafiq cieszył się z tego, że jego wkład w tak nielogiczną dziedzinę magii został oceniony tak nisko; że mu to pochlebiało. - Musiałbyś porzucić ruiny i wykopy, by zrobić wielką karierę jako jasnowidz – efekt jaki wyszedł faktycznie był komiczny. Guinevere była pewna, że celowo. - Ale gdybyś potrzebował przeszkolenia, to mogę szepnąć słówko albo dwa mojej matce… - nieprawda, nie zamierzała tego robić. Bo i nie podejrzewała, że Cathal by chciał.
Kiedyś magia może i jednak przerażenie wzbudzała, ale była raczej traktowana jako dar od bogów, nie coś, co należy zwalczać ogniem i mieczem. Być może trafił się tam jakiś wielki czarodziej, może nawet czarnoksiężnik; przecież obecne czasy nie miały na nich monopolu. Był Grindelwald, teraz mieli Voldemorta, a wcześniej? Ilu wcześniej ich było…? Ginevra nie znała dokładniej liczby, ale szacunkowo mogła określić, że „wielu”. Może kimś takim był Aleksander. Może miał kogoś takiego u boku, kogoś, kto nie chciał być twarzą, a kierować zza kulis. Ale tego… pewnie się nigdy nie dowiedzą. Pozostawały im tylko zgadywanki.
- Może było wyryte – zauważyła. Trzy tysiące lat to szmat czasu, mogły się filary pozawalać. - Ile pamiętasz przepowiedni i innych rzeczy sprzed trzech tysięcy lat? Myślę, że po prostu je zgubili – wzruszyła ramionami. Pewnych rzeczy uniknąć się nie dało. Starożytny Egipt musiał kiedyś upaść.
Kiwnęła głową, lekko się przy tym uśmiechając. Może i miała charakterek z pazurem, może i lubiła sobie w bardzo charakterystyczny sposób pożartować, ale do swojej pracy podchodziła poważnie i skrupulatnie. Może i się wyzłośliwiała, ale nikomu z ekipy, z którą pracowała, nie życzyła niczego złego. W ogóle… mało komu życzyła coś złego. Bo pod tą warstwą zadziorności kryła się kobieta o wielkim i miękkim sercu. Nieszkodliwe żarty i cięty język były pewnego rodzaju tarczą.
- Nasiedziałam się już – stwierdziła. - Mam ochotę na spacer przy Nilu. Przejdziesz się ze mną?