Kayden był dzisiaj nie w sosie. Wstał wcześnie. Za wcześnie, nawet jak na niego i zdecydowanie zbyt gwałtownie przez swojego narwanego sąsiada, który zakupił sobie ostatnio saksofon, trąbkę czy jakieś inne cholerne ustrojstwo tego pokroju i postanowił mu zrobić koncert o świcie. Kayden muzykę lubił i to nawet bardzo. Nie przeszkadzałoby mu wcale, gdyby mężczyzna grał... ale tak rzeczywiście grał, a nie maltretował ten biedny instrument...
Wyszedł więc z domu z poważną miną i z tą samą poważną miną, ubrany w czerń i biel, miał zamiar dziś odwiedzić kuzyna, z którym już dość dawno się nie widział... Ah, ci celebryci, tacy zajęci dopieszczaniem swojej reputacji. Wywiady, spotkania, bankiety i tłumy wielbicieli. Kayden mógłby być zazdrosny, gdyby nie docierało do niego jak presja innych ludzi, obserwujących cię z każdej strony i napięty jak struna grafik, mogą być doprawdy uciążliwe. Kayden miał jednak na tyle rozbudowaną wyobraźnię, że sobie tego wcale wyobrażać nie chciał. No, ale... ahh, tyle panienek wiwatujących na trybunach... Szkoda tylko, że wszystkie to fanki latania na miotłach, czego on fanem zdecydowanie nie był.
Nie mógł wcale zaprzeczyć, że zżerała go ciekawość, cóż to takiego Philip ostatnio upolował z zakresu — stare, ale piękne. Nie był do końca pewien, czy chętny był na odkupienie przedmiotu, chyba że byłby to naprawdę niesamowity i rzadki okaz, w co szczerze wątpił. Kayden miał bowiem swoje konkretne gusta. Jeśli byłby to obraz, zapewne odkupiłby go dla matki. Biżuterię mógł zawsze komuś sprezentować... ale posążek? Nie to znajdowało się w jego prywatnej gablotce. Zwykle kolekcjonował stare wydania książek, dzienniki i listy, chyba że natknął się na coś, dotyczącego run, co wydawało się względnie bezpieczne i wcale nie kolorowało niczyjej skóry. Mimo tego chciał przyjrzeć się bliżej znalezisku. Poza tym była to świetna okazja na złożenie kuzynowi wizyty.
Kayden pojawił się więc przy kamienicy Philipa, otrzepując swój czarny płaszczyk i kulturalnie zaanonsował swoje nadejście, czy to dzwonkiem do drzwi, czy pukaniem, cierpliwie czekając, aż go przyjmie.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)