• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę

[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#12
30.08.2023, 00:05  ✶  

Właśnie - to nie było mało. Dokładnie tak - to było bardzo dużo czasu. Cały szmat czasu, przez który Laurent poznał tego człowieka, który tutaj przed nim siedział, niemalże na wylot. Nie znał wielu osobistych rzeczy, jakie działy się w jego przeszłości, bo o tym nie rozmawiali. Nie znał imion innych jego kochanek czy kochanków, z którym spędzał więcej czasu i był z nimi dłużej, niż z nim. Nie wiedział, czy ma takich kilku, czy może właściwie jest jedyną osobą, z którą tak długo... wytrzymał. Czy może raczej: osobą, która tak długo wytrzymała z nim..? Nadal było wiele rzeczy, których nie wiedział z czysto informacyjnych spraw, które pewnie by zmieniły jego postrzeganie Notta. Natomiast jego szablony zachowania, upodobania, antypatie... mógł wymieniać i wymieniać. Opisywać i opisywać. To nie był człowiek bardzo skomplikowany, kiedy się pojęło, co go tak naprawdę napędza, co sprawia, że się uśmiechał w ten swój przeuroczy sposób, z którym Stłuczka nie miała szans rywalizować. Ale tego nie powiedział mu w tamtym pokoju. Za bardzo obrósłby w piórka. W ich mniemaniu to było zdrowe. Tak naprawdę to było absolutnie chore. Ta ich dziwaczna relacja, którą utrzymywali, bo tak im pasowało. Uciekać w swoje ramiona, pobawić się i rozejść do swojego życia następnego ranka.

Laurent poruszył się, przeszedł w okolice barku, żeby go otworzyć różdżką, którą i tak trzymał. Woda się gotowała, ale to nie była w żadnym wypadku woda zmarnowana. Sobie zamierzał zrobić kawę. Jeśli blondynowi się nie odwidzi do czasu zaparzenia picie jej to i również swoją kawę po irlandzku dostanie. A na razie, skoro było i tak oczekiwanie, mógł dostać swoje procenty. Żeby się znieczulić.
Tylko na co? Na poważne tematy? Na to, że Laurent w ogóle zapytał? Złapał za whiskey i nalał do szklanicy, stukając w nią, żeby zrobić kilka kostek lodu, które nie rozpuszczą się szybko, nie rozrzedzą trunku, dzięki temu ten będzie smakować nadal tak samo. Było mu chyba przykro. Tak, było mu przykro. Przez to niezrozumienie po raz kolejny dopadały go myśli, które pewnie w większości były fałszywe, ale nigdy nie radził sobie z powstarzymywaniem ich napływu w ciszy własnej głowy. No bo niby dlaczego Philip nagle chciał pić? Niestety Laurent wiedział, że ten nie lubił rozmawiać na takie tematy i nie lubił sam, kiedy miało się pojawiać coś "poważnego". Tylko że sam to zepsuł. Sam to rozpoczął. Więc... jak teraz miało być? Tego jednak, że przykro mu było, nie dał po sobie poznać, kiedy zaniósł Philipowi wino i wyciągnął dłoń ze szklanką w jego kierunku, patrząc w jego piękne oczy barwy letniego nieba.

To, że uciekł od odpowiedzi pytaniem na pytanie też nie było wcale miłe. Ani przekręcanie odpowiedzialności. Ale było czymś, czego się akurat po nim spodziewał. Takim sposobem pytanie zawisnęło w powietrzu z uderzeniem młota.

- Jak mam mieć oczekiwania, Philipie, skoro nie wiem, czego się po tobie spodziewać..? Przepraszam, że pytałem. Nie powinienem był. - Laurent nie był odważny, a na pewno nie był odważny w relacjach. Natomiast to też nie tak, że nie potrafił objąć jakiegoś stanowiska. Zastanawiał się... Uśmiechnął się delikatnie, w ten trochę smutny, trochę przepraszający sposób i odsunął dwa kroki wolno... nim obrócił, żeby pójść do kuchni, do gotującej się wody. W końcu przyniósł kawę i położył ją na stoliku, siadając w fotelu obok Philipa, patrząc ciągle na niego.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4365), Philip Nott (3221)




Wiadomości w tym wątku
[30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 27.08.2023, 17:14
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 12:06
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 14:51
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 16:23
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 18:48
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 19:42
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 28.08.2023, 22:31
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 28.08.2023, 23:30
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 29.08.2023, 13:23
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 29.08.2023, 13:55
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 29.08.2023, 22:18
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 00:05
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Philip Nott - 30.08.2023, 04:01
RE: [30 Maj 1972] Przyszedłem po moją sowę - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 11:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa