Wyjątkowo w tej sytuacji Sebastian pozostawał w opozycji do stanowiska Sir Jamesa Howarda, czego powodem było to, że dobrze rozumiał pana Rossiego. Gdyby był na miejscu tego Włocha to byłby naprawdę wściekły - to, że nie szczędził swojego majątku dla żony i córki nie oznaczało, że byłby zachwycony koniecznością zakupienia nowego, drogiego fortepianu przez to, że zatrudniona pod pokładem łachudra miała czelność go zniszczyć.
Przeznaczone na zakup nowego fortepianu pieniądze mógłby znacznie lepiej zainwestować. Nie oznaczało to, że nie zakupiłby takiego instrumentu - wszak jego córka uczęszczała na lekcje gry na tym fortepianie i powinna cały czas ćwiczyć. Ponadto Avelina niejednokrotnie zasiadała przed tym instrumentem i grała podczas istotnych spotkań organizowanych przez niego albo swoją matkę w ich posiadłości. Prezentowała się podczas tego rodzaju przyjęć wspaniale, napełniając go ojcowską dumą.
Potencjalna różnica zdań między jego towarzyszami nie była jego sprawą, przynajmniej dopóki obaj panowie się nie postanowią się głośno pokłócić albo nawet pobić. Od swojego przyszłego zięcia wymagał stosownej ogłady i umiejętności panowania nad własnymi emocjami.
— Powinien to pan rozważyć. Do ładowni ma dostęp znacznie więcej osób, niż pokojówki i pana służący do pańskiej kajuty. — Przedstawił temu mężczyźnie swoje stanowisko odnośnie przedmiotu ich rozmowy. Gdyby obawiał się o swój majątek to sam poleciłby przenieść go do swojej kajuty zamiast przewozić go w ładowni, do której miał dostęp cały personel tego statku i pasażerowie, którzy w jego oczach również byli zdolni do dokonania kradzieży. Teoretycznie znacznie łatwiej przeprowadzić dochodzenie wśród pokojówek w sprawie kradzieży pereł albo przepytać służącego, niż każdego pasażera i pracownika. Decyzja nie należała do niego. Przezorny zawsze ubezpieczony. Sebastian nie był człowiekiem wiary, aby nawet uciekać się do nacechowanych nią powiedzeń.
Ta nagła, dziwna myśl, że jest tutaj dla skarbu, zdawała się nie należeć do niego. Nie interesowały go skarby należące do pana Rossiego ani innego opływającego w bogactwo pasażera. Musiał ją od siebie odpędzić, gdyż była niepożądana. Skinął głową Sir Howardowi, który podążył w stronę siedzącego samotnie Arrowa.