— Przez grzeczność nie zaprzeczę. — Abstrahując od tego, że faktycznie nie utrzymywał zdrowych relacji na tym polu, to nie wiedząc że został dotknięty klątwą od razu po dotknięciu posążka, mógł dotknąć kilku przedmiotów w swoim domu. Do czasu zmiany koloru swojej skóry zachowywał się tak jak zawsze. W oczach uzdrowicielki mogło to być nieodpowiedzialne zachowanie z jego strony, jednak to był jego pierwszy raz, w którym miał do czynienia z klątwą. Dotąd klątwy leżały poza obszarem jego zainteresowań i to nie ulegnie zmianie. Wolał jednak aby nie dotykały go w żaden sposób. Pukanie do drzwi nie uszło jego uwadze. Drugą osobą, której przybycia oczekiwał, był jego kuzyn Kayden.
— Błysku! Przyszedł Kayden, wpuść go proszę do środka. — Rzucił spokojnie w przestrzeń swojego domu, przywołując w ten sposób skrzata domowego. Błysk, skrzat służący mu wielu lat, jest bratem Złotogłówki. Traktował go nad wyraz dobrze, dlatego ten skrzat wykonywał swoje obowiązki pomocy domowej wyjątkowo sumiennie.
— Dzień dobry Pani. — Skrzat przywitał się uprzejmie z uzdrowicielką, po czym podążył w stronę drzwi wejściowych. — Dzień dobry, panie Delacour. Pan Nott polecił mi wpuścić Pana do środka. Czy życzy pan sobie, żebym pana zaprowadził do pana Notta? — Podobnie zwracał się do kuzyna swojego pana.
W tym czasie Philip wypełnił polecenie uzdrowicielki i wyciągnął przed siebie obie dłonie, od razu zastygając w bezruchu.
— Mój kuzyn również chciał go obejrzeć. Gdyby przyszedł znacznie wcześniej, miałaby pani znacznie więcej pracy. — Odniósł się do słów uzdrowicielki podczas przeprowadzania przez nią badania i stawiania mu diagnozy. A ta okazała się znacznie lepsza, niż początkowo zakładał.
— To naprawdę dobra wiadomość. Ostatnie czego potrzebuję to złośliwa klątwa, przenosząca się na innych ludzi, z którymi mam kontakt. Nie mogę się tak pokazywać, więc proszę ją złamać i przepisać mi tę maść, o której pani mówi. — Nie krył swojego zadowolenia i zarazem ulgi z powodu przekazanych mu informacji o naturze ciążącej na nim klątwy. Złamanie jej nie powinno być trudne dla tak doświadczonej klątwołamaczki.
— Cześć Kay. Rozgość się. Napijesz się czegoś? Nie dotykaj tylko tego posążka. Jest przeklęty i dlatego upodobniłem się do kiści jagód. Pani Bulstrode uwolni mnie od tej klątwy. — Przywitał się z kuzynem, uśmiechając się przy tym lekko. Jeśli mężczyzna będzie chciał się czegoś napić to poleci Błyskowi podać jego gościowi to, czego sobie zażyczy.