31.08.2023, 22:00 ✶
Tym razem nie miałem na sobie golfów ani swetrów. To byłaby przesada na tego typu podróż, szczególnie że pogoda dopisywała i można było ubrać się lżej aniżeli podczas jesiennych wichur, opadów śniegu czy letniej ulewy. Co prawda, Anglia słynęła z drastycznych zmian pogody z minuty na minutę, dlatego zarzuciłem na wierzch krótką przeciwdeszczówkę, ale pod miałem tylko koszulkę polo w jakimś nudnym, niewyróżniającym się kolorze. Pewnie jakiś jasny brąz czy beż. Spodnie, bo nie znosiłem szortów. Były w moim mniemaniu wieśniackie u mężczyzny. Buty wkładane, wygodne mokasyny.
Czasami miałem wrażenie, że zbyt dużą uwagę przykładałem do wyglądu, aczkolwiek jakby nie patrzeć to była wizytówka samego siebie. Oblech nie miał szansy na poważane stanowisko w Ministerstwie Magii. Należały się one osobom, które miały ład nie tylko w głowie, ale również na sobie. Powinny mieć pod kontrolą całą swoją osobę, jak i życie, więc może moje obawy były bezpodstawne.
Odwróciłem się gwałtownie, słysząc za sobą znajomy głos. Avelina wyrwała mnie z zamyślenia, rozważań nie tylko o ubiorze, ale również o czasach Hogwartu i moim obyciu. Jakby nie patrzeć od lat dbałem o aparycję i nienaganny wygląd.
- Panicz zastanawia się, gdzie go wybierają - odparłem mimochodem, zanadto nie zastanawiając się nad brzmieniem tego zdania, jego poprawnością, ani tym, czy miało to tak do końca sens, czy też nie. Chciałem zachować pozory i uśmiechnąć się delikatnie do Aveliny, ale jakoś nie potrafiłem wyzbyć się tego szerokiego uśmiechu, który pojawił się na moich wargach na jej widok. Wyglądała... przepięknie. Włosy miała rozpuszczone, rozwiane, jak niegdyś w Hogwarcie. Totalny chaos.
Drgnąłem, na przywitanie składając niezobowiązującego całusa na jej policzku.
- Dobrze cię widzieć, Avelino. Cieszę się niezmiernie, że przyjęłaś moje zaproszenie. Ja przyjąłem twoje warunki, więc... Nie ukrywam, że jestem ciekaw, gdzie pojedziemy, gdyż mniemam, że podróżujemy pociągiem? - zapytałem ją, wskazując na najbliższe torowisko. Dedukcja godna mistrza.
Poprawiłem torbę na ramieniu i jeszcze raz spojrzałem, czy aby na pewno mam ze sobą różdżkę. Torbę pomacałem ręką z zewnątrz, ale ewidentnie znajdowały się w niej rzeczy, które miały w niej pozostać na najbliższy czas. Splotłem ze sobą palce obu dłoni w oczekiwaniu na instrukcje. Nie sądziłem, że będę aż tak podekscytowany podróżą pociągiem w tym wieku.
Czasami miałem wrażenie, że zbyt dużą uwagę przykładałem do wyglądu, aczkolwiek jakby nie patrzeć to była wizytówka samego siebie. Oblech nie miał szansy na poważane stanowisko w Ministerstwie Magii. Należały się one osobom, które miały ład nie tylko w głowie, ale również na sobie. Powinny mieć pod kontrolą całą swoją osobę, jak i życie, więc może moje obawy były bezpodstawne.
Odwróciłem się gwałtownie, słysząc za sobą znajomy głos. Avelina wyrwała mnie z zamyślenia, rozważań nie tylko o ubiorze, ale również o czasach Hogwartu i moim obyciu. Jakby nie patrzeć od lat dbałem o aparycję i nienaganny wygląd.
- Panicz zastanawia się, gdzie go wybierają - odparłem mimochodem, zanadto nie zastanawiając się nad brzmieniem tego zdania, jego poprawnością, ani tym, czy miało to tak do końca sens, czy też nie. Chciałem zachować pozory i uśmiechnąć się delikatnie do Aveliny, ale jakoś nie potrafiłem wyzbyć się tego szerokiego uśmiechu, który pojawił się na moich wargach na jej widok. Wyglądała... przepięknie. Włosy miała rozpuszczone, rozwiane, jak niegdyś w Hogwarcie. Totalny chaos.
Drgnąłem, na przywitanie składając niezobowiązującego całusa na jej policzku.
- Dobrze cię widzieć, Avelino. Cieszę się niezmiernie, że przyjęłaś moje zaproszenie. Ja przyjąłem twoje warunki, więc... Nie ukrywam, że jestem ciekaw, gdzie pojedziemy, gdyż mniemam, że podróżujemy pociągiem? - zapytałem ją, wskazując na najbliższe torowisko. Dedukcja godna mistrza.
Poprawiłem torbę na ramieniu i jeszcze raz spojrzałem, czy aby na pewno mam ze sobą różdżkę. Torbę pomacałem ręką z zewnątrz, ale ewidentnie znajdowały się w niej rzeczy, które miały w niej pozostać na najbliższy czas. Splotłem ze sobą palce obu dłoni w oczekiwaniu na instrukcje. Nie sądziłem, że będę aż tak podekscytowany podróżą pociągiem w tym wieku.