Reszta do Séraphine Anne Leroux.
W tym samym czasie, kiedy Eskel zajmował się kufrem z winem, które w ramach prezentu przyniósł pan Leroux, kolejny skrzat domowy - tym razem był to Jaskier - przemierzał hol z tacą wypełnioną po brzegi lampkami z ciemnoczerwonym alkoholem. To właśnie z tej tacy, pochodziła lampka, która znalazła się w ręku Seraphine. Jeśli ktoś jeszcze miał ochotę sięgnąć o tak wczesnej porze po procenty, te już za chwilę znalazły się w salonie. Skrzat zaczął starannie ustawiać wszystko na długim stole, na którym to w późniejszym czasie na pewno znajdzie się również wiele innych dobroci. Była to tylko kwestia czasu.
Widząc, że ojciec postanowił porwać ojca Séraphine, Theon rusza w kierunku blondynki. Dzięki temu spotkać mogą się już w połowie drogi. Chociaż domyślał się, że tego dnia może zostać mu przestawiona kobieta, którą już wcześniej spotkał w sklepie, chyba do ostatniej chwili... nie do końca był pewien na co liczył. Raz po głowie chodziło mu, że lepiej aby był to ktoś inny. Innym razem wolał uniknąć niespodzianek i zmierzyć się właśnie z tą blondynką. Ostatecznie w końcu... jaka to niby różnica? Z kim by go nie uwiązali, wybrana przez rodziców kobieta, będzie jedynie kolejnym problemem.
- Dziękuje, panie Leroux. - Odpowiada jeszcze na życzenia, które zostają złożone tuż przed tym jak obydwaj mężczyźni znikają w jednym z pomieszczeń. Czyżby padło na bibliotekę? To nawet prawdopodobne. Z reguły można tam zyskać trochę spokoju.
Zachowując odległość mniej więcej na wyciągnięcie ręki, Theon przygląda się Séraphine. Niby już miał okazję to zrobić wcześniej, ale okoliczności były w tamtym czasie inne. Poza tym teraz, na przyjęciu, obydwoje prezentowali się znacznie bardziej... cóż, tutaj jednak obowiązywały inne zasady niż podczas wizyty w galerii handlowej. Albo też pracy w sklepie. Trzeba było choć trochę się postarać.
- Tyle w tym przypadku, co w Twojej obecności na tym przyjęciu, Séraphine Anne. - Odpowiada. Przez myśl mu nawet przechodzi, że teraz w jakimś stopniu role się odwróciły. To on jest tym, który rozdaje karty? Zaczyna z uprzywilejowanej pozycji? Cóż. Byle tylko za bardzo nie dać się temu ponieść, bo upadek z wysokości potrafi być bolesny. - Skoro Twój ojciec postanowił skryć się gdzieś z Gerardem, pozwolisz że zaprowadzę Ciebie do salonu? Lepsze to niż stać w holu.
Po tym jak zadał pytanie, wyciągnął w stronę kobiety ramię. Jeśli tylko taka opcja nie będzie dla niej nazbyt odstręczającą, mogą w ten sposób udać się - razem - do odpowiedniego pomieszczenia. Oczywiście na nic nie naciska, pozwala jej samej dokonać odpowiedniego wyboru. Choć też pewnie jej uniknięcie fizycznego kontaktu nie umknęłoby uwadze osób, które akurat - w międzyczasie - również przybyły na przyjęcie. Tylko czy dla któregokolwiek z ich dwójki miało to jakieś znaczenie?
- Niezbyt wiele czasu minęło od ostatniego spotkania. - Zauważa. Normalnie pewnie nie traciłby czasu na zabawianie kogoś rozmową, ale dzisiaj nie bardzo miał w tym aspekcie wybór. Wymagania były jasne. Miał się zająć panną Leroux i jej towarzyszyć. Oby tylko nie zakończyło się to wielką katastrofą. - Muszę przyznać, że wybrane przez Ciebie wino okazało się idealnym prezentem urodzinowym dla mojej siostry. - Dodaje po krótkiej chwili, odnosząc się do dokonanego przed kilkoma dniami zakupu. Butelkę z alkoholem jeszcze tego samego wieczora wręczył swojej siostrze. Nie taki był pierwotny plan, ale uznał to za w miarę sensowne rozwiązanie. Skoro już ją kupił, coś zrobić z nią należało. Wręczenie jej Geraldine, miało przynajmniej odrobinę sensu.