Przez ostatni kwadrans wystarczająco się nasłuchał i napatrzył. Na podstawie tego, jak Laurent pozwalał się traktować swoim klientom, wysnuł takie a nie inne wnioski. Tak dokładnie zachowywały się skrzaty domowe względem swoich panów, nawet tych, którzy je traktują w ten sposób jak tamte kobiety potraktowały Laurenta. Chciał dowiedzieć się, dlaczego on na to pozwala. Dlaczego daje traktować się w ten sposób obcym ludziom. Dlaczego przyzwala na brak szacunku, przenoszenie na siebie odpowiedzialności osób trzecich, dlaczego przeprasza za wszystko, co można podsumować czterema słowami: przepraszam za to, że żyję. Dlaczego nadstawia drugi policzek i dlaczego go nie słuchał w tych momentach, kiedy starał się to zmienić.
Dlaczego pozwalał na te insynuacje odnośnie zarabiania ciałem. Dla pieniędzy, dla renomy? Nawet jeśli pieniądze rządziły tym światem, były tylko środkiem płatniczym. Oczywiście, łatwo się mówiło komuś, kto z chwilą urodzenia miał praktycznie wszystko. Przez ten kwadrans w jego głowie pojawiło się tyle pytań, na które naprawdę nie potrafił samodzielnie znaleźć odpowiedzi. Próbował uzyskać je od samego Laurenta. Tu i teraz. W starciu z tymi dwoma jędzami stanął w jego obronie, zamiast się przyglądać albo nawet odwrócić się na pięcie i pójść w swoją stronę.
Zakończenie przez niego ich wieloletniej znajomości było podyktowane tymi obawami przed tym, co odkryje pewnego dnia, przed nabraniem pewności co do okazywanej komuś sympatii i przekonaniem się, że ona nie jest wynikiem tego, że ktoś jest zawsze na wyciągnięcie ręki, przyzwyczajenia i gestów. Zestawienie tego z obowiązującym do niedawna ich układem wpłynęło na podjęcie przez niego decyzji o zakończeniu tego, co między nimi było dobre, bez postawienia wszystkiego na jedną kartę aby stało się lepsze. Nie podejmując wyzwania nie przegra ani nie wygra.
Wszystko co w ostatnim czasie działo się w jego życiu, na nim również pozostawiało swój ślad. Mogło to dla niego stanowić swoisty kompas, gdyby nie to, że pokazywał inny niż zwykle kierunek i przez to nie potrafił odnaleźć właściwej drogi. Prowadził go na manowce, z których trudno było zawrócić. Nie było przy nim nikogo, kto powiedziałby mu jak ma postępować. Pozostawało mu jedynie dochodzenie do tego wszystkiego metodą prób i błędów. Próby zdawały kończyć się niepowodzeniem. Najwyraźniej popełniał błąd za błędem. Podejmował już pierwsze starania, choć nie przynosiły pożądanych efektów.
Nawet działając w dobrej wierze, najwyraźniej udało mu się spieprzyć następną rzecz. Prościej byłoby nie angażować się, nie podejmować starań, pozostać biernym. Paradoksalnie nawet wybierając bezczynność, można było w ten sposób wszystko spieprzyć przez niezrobienie czegokolwiek. Nawet, jak to było skazane na porażkę. Podążył wzrokiem za dłonią Laurenta, zmierzającą ku jego piersi oraz dostrzegł również lecące po jego policzkach łzy. Zadane drżącym głosem pytanie. Zadowolony? Wszystko to, czego był teraz świadkiem, przywołało od dawna ciążące nad nimi czarne chmury i zwiastowały burzę albo nawet sztorm.
Zadowolony był zaledwie przez parę minut, z powodu, że udało mu się nagadać tym dwóm jędzom. To minęło z chwilą, gdy sprawy przybrały tak niekorzystny odwrót. Powróciło to zagubienie, ta niepewność, odczuwane przez niego napięcie i towarzyszący mu ucisk w żołądku. Odpowiedź brzmiałaby "nie". Przez chwilę spoglądał na plecy oddalającego się mężczyzny, trwając we własnym zawahaniu. Poruszył się, obierając tę samą trasę, chcąc zrównać krok z tym blondynem.
— Co ja takiego zrobiłem? Wstawiłem się za Tobą przed tymi dwoma jędzami, tak im nagadałem, że im w pięty poszło i chciałem zrozumieć Twoje zachowanie! — Dogoniwszy kierującego się w stronę młodszego mężczyznę, zaczął mu zadawać stosowne pytania odnośnie obecnej sytuacji. Wszystkie niewypowiedziane słowa odnośnie ich poprzedniej rozmowy, w której formalnie zakończyli... wróć, w której on zakończył ich związek, nie wybrzmiały w jego głosie. W tamtym momencie Laurent zachował pełnię klasy, wyszedł z tego z twarzą. Choć mogło to być złudzenie, skoro opuścił pokład tego okrętu. Nie jesteś gotów na odpowiedź - nie pytaj.