02.09.2023, 17:20 ✶
Serce mi się krajało, kiedy patrzyłem na rozbitą Vesperę. Była pewną siebie kobietą, dumnie stąpającą po świecie, niezależnie od tego, w jakim miejscu się znalazła. Nawet na oficjalnych spotkaniach z naszym Ojcem, zachowywała pozory opanowanej, a nawet potrafiła się śmiać w jego towarzystwie... kiedy tak wspominałem tego nieszczęsnego kaktusa na głowie. Chętnie ponownie bym go wyhodował, gdyby w jakikolwiek sposób miało to jej pomóc. Niestety, kaktusy nie miały mocy permanentnej poprawy humoru.
Pomogłem przygotować jej kąpiel by mogła się zrelaksować. Nie robiłem żadnych nowych kadzideł, gdyż stwierdziła, że te co ma w zupełności jej wystarczą. Cieszyłem się, że z nich korzysta, więc pomogłem, a właściwie wybrałem jej te najbardziej odprężające. Gubiła się we własnych myślach, zapewne je porządkując, więc milczałem. Czułem, że właśnie tego potrzebowała. Gwałtowności nic by tu nie pomogły, podobnie jak ponaglenia. Musiała po swojemu poukładać fakty w swojej głowie, a ja, cóż, będę nieopodal, w razie gdyby potrzebowała pomocy.
- Pamiętaj, Vess, że cokolwiek się nie wydarzy, masz mnie i moją żonę, poza tym... Damy radę - odparłem, uśmiechając się do niej. Przelotnie przytuliłem ją na pożegnanie, nie zabierając jej za dużo czasu. Z pewnością potrzebowała ciszy. - Gdybym mógł jakoś pomóc, będę w swoim gabinecie. Pozmieniam plany. I tak nie miałem ochoty wychodzić - szepnąłem do niej, po czym wyszedłem. Drgnąłem, kiedy zamknęła za mną drzwi. Wolałbym być tam non stop przy niej, ale niestety nie mogłem. Pieprzony Perseus Black.
Zacisnąłem dłonie w pięści na wspomnienie tego nazwiska. Cóż, niech tylko zrani Vesperę, a ja już sobie z nim porozmawiam - obiecałem sobie w myślach, odchodząc w kierunku własnych komnat.
Pomogłem przygotować jej kąpiel by mogła się zrelaksować. Nie robiłem żadnych nowych kadzideł, gdyż stwierdziła, że te co ma w zupełności jej wystarczą. Cieszyłem się, że z nich korzysta, więc pomogłem, a właściwie wybrałem jej te najbardziej odprężające. Gubiła się we własnych myślach, zapewne je porządkując, więc milczałem. Czułem, że właśnie tego potrzebowała. Gwałtowności nic by tu nie pomogły, podobnie jak ponaglenia. Musiała po swojemu poukładać fakty w swojej głowie, a ja, cóż, będę nieopodal, w razie gdyby potrzebowała pomocy.
- Pamiętaj, Vess, że cokolwiek się nie wydarzy, masz mnie i moją żonę, poza tym... Damy radę - odparłem, uśmiechając się do niej. Przelotnie przytuliłem ją na pożegnanie, nie zabierając jej za dużo czasu. Z pewnością potrzebowała ciszy. - Gdybym mógł jakoś pomóc, będę w swoim gabinecie. Pozmieniam plany. I tak nie miałem ochoty wychodzić - szepnąłem do niej, po czym wyszedłem. Drgnąłem, kiedy zamknęła za mną drzwi. Wolałbym być tam non stop przy niej, ale niestety nie mogłem. Pieprzony Perseus Black.
Zacisnąłem dłonie w pięści na wspomnienie tego nazwiska. Cóż, niech tylko zrani Vesperę, a ja już sobie z nim porozmawiam - obiecałem sobie w myślach, odchodząc w kierunku własnych komnat.
Koniec sesji