Zupełnie nie rozumiała, jakimi ścieżkami chodzi teraz jego mózg. To w ogóle ją tak zaskoczyło, że nie zdołała się zdumieć nad tym, skąd on o tym do cholery wie. Pewnie stąd… tak jak ona wiedziała, że podrywa i flirtuje z innymi kobietami, tylko zostawiała to dla siebie. Było przykre, ale nic nie mówiła, bo jakie miała prawo? Kim dla siebie byli? Nie sądziła jednak, że on wyczuje, że komuś daje czekoladową żabę od niego. Albo, że można być o to złym! Nie o spanie w jednym łóżku z innym facetem, a o, cholera jasna, żabę. ŻABĘ.
Słowotok, jaki wyrzucił z siebie Sauriel wprawił ją w prawdziwe osłupienie. Ona tu cały dzień chodzi jak na szpilkach, zdenerwowana przez to co widziała i słyszała, a ten tu… Nie lubisz żab? (…) Przecież ja dla ciebie… i ten odgłos… To warknięcie, mruknięcie, nie wiadomo co. Nie przerywała mu, bo nie wiedziała co ma mu powiedzieć, zaskoczył ją całkowicie. Tak kompletnie. [i]Niepodobamisie.[i] Ten zlepek słów sprawił, że się uśmiechnęła, leciutko. Gadał dalej. Victoria po prostu westchnęła, pokręciła głową i zbliżyła się do Sauriela.
– Słodki jesteś – stwierdziła po prostu, tak jak on czasami jej mówił (a była pewna, że sama słodka nie jest ani trochę, on za to był), i tak po prostu objęła go w pasie, przytulając się na chwilę. Może nie powinna tak tego odbierać, ale rozczulił ją tym na swój sposób. – Lubię żaby, dlatego noszę je w torebce – albo cokolwiek innego, co akurat miała i mogła ze sobą nosić. Na wszelki wypadek, nigdy nie wiadomo kiedy znowu zamkną cię w ścianie i to będzie jedyne, co będziesz mógł jeść. – Rzadko się dzielę tym co od ciebie dostanę – dodała po chwili. To w końcu było jej, nie czyjeś inne. – Sytuacja tego wymagała. Seans spirytystyczny chyba nie do końca dobrze poszedł. Podzieliłam się żabą, bo to było jedyne co miałam pod ręką, a co mogło dodać trochę energii. On ledwo się na nogach trzymał po rozmowie z duchem – mruknęła, również całkiem poważnie, chociaż to fakt, scena była przekomiczna. A Sauriel zachowywał się całkowicie nierozsądnie.
– Ale to trochę podwójne standardy, nie uważasz? – dodała po chwili, gdy już go puściła (no chyba, ze Sauriel jej jakimś cudem puścić nie chciał). – Ja nie mogę się podzielić żabą kiedy sytuacja tego wymaga, a ty możesz podrywać jakieś obce laski, kiedy masz na to ochotę – tak, to musiała być ta dziwna więź… Skoro on był zazdrosny, a był, widziała to, to równie dobrze mogła go uświadomić, że ona też czuje, kiedy Sauriel… coś robi.