02.09.2023, 23:46 ✶
Nie podobało się jej to, jak nici oplatały szefa. Poczuła dyskomfort wewnętrzny, jakieś szumy w głowie i na chwilę zamknęła oczy, starając się uspokoić. Nie chciała dać tu dodatkowego popisu w postaci nagłego pojawienia się jej przypadłości, która tylko dodałaby niepotrzebnej dramaturgii. Starała się więc nie denerwować, pozostać optymistyczna i nie patrzeć na to, co się z nim działo. Leta na pewno sobie poradzi, była dobra w takie rzeczy, Cathal nie wziąłby do swojej załogi kogoś, kto nie jest specjalistą w danej dziedzinie.
Pracowała uważnie i cierpliwie nad pułapką, czując drobną presję, żeby czegoś przypadkiem nie popsuć. Brakowało im tu jeszcze ognistych pocisków lub tych skorpionów, o których wspominali! Skrzywiła się nieco, kręcąc śrubokrętem, a świetlik zatrzepotał nerwowo skrzydełka nad jej głową. Drugi wciąż był przy Shafiqu, świecąc teraz na jego rękę. Skończyła w momencie, gdy padło słowo "amputacja", na które odwróciła się gwałtownie, opadając przez to na tyłek — gdzie na pewno powstanie siniak. Wbiła w niego zaniepokojone spojrzenie, ściskając w palcach narzędzie. Nastała jasność, niczym jakaś nadzieja dla zagubionych w mroku ludzi i musiała aż zmrużyć oczy, wciąż siedząc na ziemi. Pomieszczenie okazało się chyba gabinetem? Może pracownią? Były mechanizmy astronomiczne, które poznała od razu, wszak tworzyła mapy nieba dla klientów i uwielbiała wszystko to, co dotyczyło ciał niebieskich. Były też mechanizmy, których była na tyle ciekawa, że szybciej zabiło jej serce i na chwilę zapomniała o ciemnych nitkach przy dłoni archeologa, przez co kilka sekund później, było jej wstyd. Egoistyczne, brzydkie zachowanie! Brunetka zaklęła w myślach, decydując się podnieść z ziemi i schować za pas śrubokręt, a także otrzepać spodenki. Podeszła bliżej grupy. Leta rozpoczęła swój wywód, a Pandora rozchyliła usta z niedowierzaniem, przeskakując brązowymi oczami pomiędzy nią a nim. Wyglądali na bardzo zżytych.
- Jesteś pewna? Jemu się na pewno przyda ta ręka, no wiesz, do pułapek innych takich.. - wykonała bliżej nieokreślony gest rękoma, wierząc jej zupełnie, bo na klątwach to się niewiele znała. Prychnęła, krzyżując ręce na piersiach, gdy ta kontynuowała po dramatycznej przerwie. Przynajmniej nie było tak źle. - Myślałaś o karierze aktorskiej Leta? - zapytała z westchnieniem, jednak bez cienia złości czy pretensji, jedynie z ulgą. Była bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem, praktycznie nie umiała się gniewać i nie było zdarzenia, którego Pandora nie umiała nie usprawiedliwić w drugim człowieku. - Czy on nie wygląda znajomo?
Zapytała pod nosem swoją nową, intrygującą koleżankę o pięknych włosach i oparła dłonie na biodrach, przyglądając się duchowi badawczo. Posągi też tak wyglądały. Jej brązowe ślepia pomknęły w stronę Sebastiana, który był tu przecież specjalistą od duchów. Posłała mu odrobinę przesadnie podekscytowany uśmiech, bo przecież już od ich spotkania w muzeum chciała zobaczyć, jak mężczyzna sobie z nimi radził. Ten temat bardzo ją fascynował. Mechaniczny koliber przysiadł na jej plecaku, świetlik zakopał się gdzieś we włosach, układając leniwie i tłumiąc nieco światełko, a drugi siedział na czubku głowy Cathala, zupełnie, jakby go polubił. Wzrok ducha był trochę niepokojący, wywoływał fale zimnych, nieprzyjemnych dreszczy.
Pracowała uważnie i cierpliwie nad pułapką, czując drobną presję, żeby czegoś przypadkiem nie popsuć. Brakowało im tu jeszcze ognistych pocisków lub tych skorpionów, o których wspominali! Skrzywiła się nieco, kręcąc śrubokrętem, a świetlik zatrzepotał nerwowo skrzydełka nad jej głową. Drugi wciąż był przy Shafiqu, świecąc teraz na jego rękę. Skończyła w momencie, gdy padło słowo "amputacja", na które odwróciła się gwałtownie, opadając przez to na tyłek — gdzie na pewno powstanie siniak. Wbiła w niego zaniepokojone spojrzenie, ściskając w palcach narzędzie. Nastała jasność, niczym jakaś nadzieja dla zagubionych w mroku ludzi i musiała aż zmrużyć oczy, wciąż siedząc na ziemi. Pomieszczenie okazało się chyba gabinetem? Może pracownią? Były mechanizmy astronomiczne, które poznała od razu, wszak tworzyła mapy nieba dla klientów i uwielbiała wszystko to, co dotyczyło ciał niebieskich. Były też mechanizmy, których była na tyle ciekawa, że szybciej zabiło jej serce i na chwilę zapomniała o ciemnych nitkach przy dłoni archeologa, przez co kilka sekund później, było jej wstyd. Egoistyczne, brzydkie zachowanie! Brunetka zaklęła w myślach, decydując się podnieść z ziemi i schować za pas śrubokręt, a także otrzepać spodenki. Podeszła bliżej grupy. Leta rozpoczęła swój wywód, a Pandora rozchyliła usta z niedowierzaniem, przeskakując brązowymi oczami pomiędzy nią a nim. Wyglądali na bardzo zżytych.
- Jesteś pewna? Jemu się na pewno przyda ta ręka, no wiesz, do pułapek innych takich.. - wykonała bliżej nieokreślony gest rękoma, wierząc jej zupełnie, bo na klątwach to się niewiele znała. Prychnęła, krzyżując ręce na piersiach, gdy ta kontynuowała po dramatycznej przerwie. Przynajmniej nie było tak źle. - Myślałaś o karierze aktorskiej Leta? - zapytała z westchnieniem, jednak bez cienia złości czy pretensji, jedynie z ulgą. Była bardzo wrażliwym i dobrym człowiekiem, praktycznie nie umiała się gniewać i nie było zdarzenia, którego Pandora nie umiała nie usprawiedliwić w drugim człowieku. - Czy on nie wygląda znajomo?
Zapytała pod nosem swoją nową, intrygującą koleżankę o pięknych włosach i oparła dłonie na biodrach, przyglądając się duchowi badawczo. Posągi też tak wyglądały. Jej brązowe ślepia pomknęły w stronę Sebastiana, który był tu przecież specjalistą od duchów. Posłała mu odrobinę przesadnie podekscytowany uśmiech, bo przecież już od ich spotkania w muzeum chciała zobaczyć, jak mężczyzna sobie z nimi radził. Ten temat bardzo ją fascynował. Mechaniczny koliber przysiadł na jej plecaku, świetlik zakopał się gdzieś we włosach, układając leniwie i tłumiąc nieco światełko, a drugi siedział na czubku głowy Cathala, zupełnie, jakby go polubił. Wzrok ducha był trochę niepokojący, wywoływał fale zimnych, nieprzyjemnych dreszczy.