• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[15.07.1972] Flying

[15.07.1972] Flying
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
03.09.2023, 16:59  ✶  

Najtrudniej było ugasić pożar. A potem..? Potem już samo to jakoś leciało. Kończyłeś z wypalonymi znakami na skórze, których szkiełkiem i okiem dojrzeć się nie dało. Trzeba było spojrzeć tym, co przecież w klatce piersiowej Philipa biło. A jednak było dysfunkcyjne. Potrzebował przewodnictwa? Z całą pewnością. Miłości? Oj tak. Tej prawdziwej, która miałaby dla niego cierpliwość. Ale Laurent nie był różą do trzymania w dłoni. Wiądł, przymierał, gubił swoje płatki. Każdy kochanek zostawiał za sobą chociaż jedną kroplę krwi przechodząc przez ogród. Ziemia chłonęła krew jak wiosenny deszcz, była ich nawozem, która sprawiała, że płatki stawały się tak soczyście czerwone. Kolor kochania, namiętności, miłości. Ale jeśli krew była czerwona - czemu nie kolor Śmierci?

Przesunął dłońmi po swojej twarzy, teraz brzydkiej, kompletnie brzydkiej. Czerwone oczy, napuchnięte powieki - tak się nie powinno pokazywać przed nikim, nawet przed rodziną się wstydził. Co dopiero przed osobą, z którą teraz nie łączyła go już żadna relacja poza zwykłą znajomością i obrotem pieniądzem. Osobą, która twierdziła, że mogłaby go polubić za bardzo, ale nie miała pojęcia, czym jest miłość i nie miała pojęcia nawet, kim był sam Laurent Prewett. Laurent nie był zaś osobą, która powinna była w takim świecie prowadzić kogokolwiek za rękę. Przecież i dla niego był to świat obcy, nowy i niepoznany. Odetchnął głębiej, trwając tak kilka chwil, kiedy niczego nie widział poza plamkami pod powiekami, faeria barw, odrobina tęczy w tym pojebanie ciemnym świecie. Jak zebrane wszystkie nadzieje i cała siła w tym jednym przebłysku. Musiał cię doładować. Musiał wystarczyć. Zsunął palce po kościach policzkowych, po wargach. Przestał czuć dotyk, kiedy ześlizgnęły się z jego linii szczęki. I przez moment widział morze, ale ten widok został zastąpiony przez przystojną twarz sławnego gracza quidditcha. Co za nonsens - za każdym razem, jak o tym myślał. On, obracający się w takich sferach. To nie była jego bajka. Mimo to grał tam własną, dziwną rolę - dla jednych księcia z bajki, dla innych delikatnej księżniczki.

- Dobrze... już... puść mnie proszę. - Przełamywanie strefy fizyczności w tym momencie, przełamywanie pewnego dystansu, wcale nie było tym, co byłoby przez niego pożądane w tym momencie. Zamrugał parę razy, przeciągnął znów rękoma po twarzy i usiadł na kamieniu wynurzającym się z cienkiej linii piasku. To nie był ten typ plaży, którym zachwycaliby się wszem i wobec. Może i złocisty piasek cieszył oko, ale wrastały w niego trawy, przecinały go kamienie. Laurent nie potrzebował zresztą niczego innego. Dla niego tu było idealnie. - Przepraszam. Nie wiem, co mnie opętało... wstyd mi za samego siebie. - Zawsze to robił. W kółko i w kółko to samo. Ale były różne rodzaje przeprosin w jego ustach. Bo chociażby te, które słał tamtym kobietom nie były wcale szczere. Wiedział, że nie ma ich za co przepraszać, ale to nie było istotne. To nie szczerość chcieli od niego kupować ludzie. A Philipowi naprawdę był winien przeprosiny, bo posunął się trochę za daleko w tym... tym amoku. Odetchnął kolejny raz. Uspokoił się, zbierał powoli w sobie, próbował zebrać te połamane i porozrzucane w chwili kawałki do kupy. Złożyć z tego na nowo siebie samego. A przy tym próbował przyswoić to, co słyszał, co się działo i w ogóle kto tutaj przebywał. Może powinien zamiast histerii płaczu wpaść teraz w histeryczny śmiech? Bo przecież to była jakaś tania opera mydlana. Co to ma być?

- Większość ludzi tak ma, Philipie. Nie chcą prawdy, chcą swoją wizję osoby, na jaką patrzą. - Tłumaczenie tego... takiego ogromu skomplikowania odczuć... och, Boże... czuł się jakby miał przed sobą duże dziecko, które bardzo chciałoby zrozumieć. Przeprosił. Zgrozo, Nott przeprosił. To był taki moment świata, w którym powinien Big Ben się odezwać, wróżki zlecieć i posypać brokatem, poklaskać. Niech zapiszą to w księgach, gazetach! Ciężar tych przeprosin był zadziwiający. Co musiał w ogóle czuć, żeby to słowo tak wypłynęło z jego ust, tak... naturalnie. Jakby zawsze je na tych ustach nosił. A nie nosił. Tak twardo uważając, że za nic przepraszać nie musi. - Ech... - Opuścił na moment głowę i wyciągnął z kieszeni spodni chustkę, żeby otrzeć zlepione przejrzystymi kroplami rzęsy i przetrzeć nos. Jak teraz czyste wydawało mu się powietrze, kiedy nabierał je w płuca... - Philipie... - naprawdę nie miał nawet pojęcia, jak zacząć, od czego zacząć, co mu powiedzieć, jak do niego dotrzeć. Wiedział tylko jedno - naprawdę Nott chciał słuchać. Co samo w sobie było w zasadzie bardzo... dziwne. Ta sytuacja była dziwna, spotkanie na statku było dziwne, czerwiec był dziwny. - Nie jestem taki, jak ty. Nie jestem kochanym synkiem rodziców, jestem solą w ich oczach. Nie obchodzi mnie, co taka Blackówna gada pod nosem i ile razy trzeba ją przeprosić. Ma mi dać to, czego od niej chcę. I mogę zrobić wiele, żeby to od niej dostać. Od niej i od jej podobnym. Może i to boli, może nie jest przyjemne... ale to tylko chwila. Może mnie wyzywać od ladacznic, ale koniec końców to ja zostaję z jej pieniędzmi w kieszeni. I jest mi tylko tej kobiety żal, że ma w sobie tyle jadu.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (8522), Philip Nott (6845)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 13:49
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 01.09.2023, 19:04
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 21:41
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 01.09.2023, 22:47
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 23:21
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 02.09.2023, 03:10
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 07:52
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 02.09.2023, 19:19
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 21:33
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 14:22
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 16:59
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 19:46
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 20:26
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 23:52
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 04.09.2023, 11:17
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 04.09.2023, 17:12
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 11:00
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 05.09.2023, 18:21
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 21:43
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 05.09.2023, 23:18
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 06.09.2023, 16:40
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 06.09.2023, 18:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa