03.09.2023, 17:32 ✶
- Jeżeli kiedyś zmienisz zdanie, to przynajmniej uczyń tę chwilę waltą mojego poświęcenia.
Uśmiechnęła się szeroko, dając tym samym potwierdzenie, że oprócz braku umiejętności poprawnego wysławiania się, Sarah była przy okazji mocno stuknięta. Nie był to koniec jej zalet, ale nie zamierzała dzielić się tym, że w jej głowie żyło bardzo wyraźne wspomnienie Salazara Slytherina. Ludzie dobrej woli zwykli krzywić się słysząc panieńskie nazwisko jej matki.
- Nie wiem. Dopielo co tutaj przyjechałam. Alcykapłanka ma pewnie telaz dużo na głowie, ale... - nie musiała owijać w bawełnę - jesteś tutaj gościem honolowym. Nie zdziwię się jeżeli przyjdzie tutaj sama po tym jak się wyśpi.
Wysłuchała tego co miał do powiedzenia z miną wyrażającą bezgraniczną fascynację, z tymi iskrami w oczach, ze skupieniem obecnym na zmęczonej, zaczerwienionej twarzy.
- Oh, nie żebym cię podejrzewała Atleusie, przecież władanie enelgią należy do plaktyk zakazanych przez plawo... Chociaż nie jestem pewna, czy uwzględniono w nim takie nietypowe przypadki.
Dom Matki Natury... Podobało jej się to. Ten opis był wyprany z detali, ale Macmillan nie potrzebowała detali i szczerze mówiąc, wątpiła w to, aby oczy mężczyzny potrafiły postrzegać rzeczywistość z wrażliwością godną oczu kobiety. Tak przecież ją uczono, tak działała rzeczywistość, prawda? Resztę mogła dopowiedzieć sobie wyobraźnią.
- Gdyby cokolwiek w tych zapisach było pewne, nie wzbudzałbyś aż takiego zainterhesowania w kowenie. To znaczy... Eh, nie chciałam zabrzmieć tak, jakbym chciała umniejszyć twoim dokonaniom, ale ten detal dodał twojej opowieści niebotyczną dawkę mistycyzmu. Cóż to jest za histolia zawalta w ciele i duszy, jedna z niewielu zapisanych na kahart'hach histo'ii. Słyszałam jak moje kuzynki układają talota, żeby dowiedzieć się, czy jesteś wolny, więc zapytam w imieniu nas wszystkich, na wypadek gdyby kalty skłamały: jesteś? - Wolny? Zainteresowany? Jakie plotki mogła przynieść im do dzisiejszego śniadania?
- Jestem wywoływaczką duchów. Jeżeli wierzyć tym zapisom, kiedy splowadzam je tutaj, wyciągam je właśnie z Limba. Ale one nigdy Limba nie opisują. Plóbowałam pytać... Spotkałam niegdyś opętańca, duszę co opętała człowieka wblew jego woli i on rh'ównież nie podzielił się ze mną żadną rh'ewelacją.
Uśmiechnęła się szeroko, dając tym samym potwierdzenie, że oprócz braku umiejętności poprawnego wysławiania się, Sarah była przy okazji mocno stuknięta. Nie był to koniec jej zalet, ale nie zamierzała dzielić się tym, że w jej głowie żyło bardzo wyraźne wspomnienie Salazara Slytherina. Ludzie dobrej woli zwykli krzywić się słysząc panieńskie nazwisko jej matki.
- Nie wiem. Dopielo co tutaj przyjechałam. Alcykapłanka ma pewnie telaz dużo na głowie, ale... - nie musiała owijać w bawełnę - jesteś tutaj gościem honolowym. Nie zdziwię się jeżeli przyjdzie tutaj sama po tym jak się wyśpi.
Wysłuchała tego co miał do powiedzenia z miną wyrażającą bezgraniczną fascynację, z tymi iskrami w oczach, ze skupieniem obecnym na zmęczonej, zaczerwienionej twarzy.
- Oh, nie żebym cię podejrzewała Atleusie, przecież władanie enelgią należy do plaktyk zakazanych przez plawo... Chociaż nie jestem pewna, czy uwzględniono w nim takie nietypowe przypadki.
Dom Matki Natury... Podobało jej się to. Ten opis był wyprany z detali, ale Macmillan nie potrzebowała detali i szczerze mówiąc, wątpiła w to, aby oczy mężczyzny potrafiły postrzegać rzeczywistość z wrażliwością godną oczu kobiety. Tak przecież ją uczono, tak działała rzeczywistość, prawda? Resztę mogła dopowiedzieć sobie wyobraźnią.
- Gdyby cokolwiek w tych zapisach było pewne, nie wzbudzałbyś aż takiego zainterhesowania w kowenie. To znaczy... Eh, nie chciałam zabrzmieć tak, jakbym chciała umniejszyć twoim dokonaniom, ale ten detal dodał twojej opowieści niebotyczną dawkę mistycyzmu. Cóż to jest za histolia zawalta w ciele i duszy, jedna z niewielu zapisanych na kahart'hach histo'ii. Słyszałam jak moje kuzynki układają talota, żeby dowiedzieć się, czy jesteś wolny, więc zapytam w imieniu nas wszystkich, na wypadek gdyby kalty skłamały: jesteś? - Wolny? Zainteresowany? Jakie plotki mogła przynieść im do dzisiejszego śniadania?
- Jestem wywoływaczką duchów. Jeżeli wierzyć tym zapisom, kiedy splowadzam je tutaj, wyciągam je właśnie z Limba. Ale one nigdy Limba nie opisują. Plóbowałam pytać... Spotkałam niegdyś opętańca, duszę co opętała człowieka wblew jego woli i on rh'ównież nie podzielił się ze mną żadną rh'ewelacją.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.