Naprawdę ucieszyła się, kiedy zobaczyła tutaj Conana. Powodował, że dzień będzie chociaż trochę mniej nudny. Ogromną przyjemność sprawiały jej wizyty wszystkich znajomych i rodziny. Nie przeszkadzało jej nawet to, że widzą ją w takim stanie. Była to największa rozrywka jaką miała mieć w najbliższym czasie. - Bywało lepiej Con. - Nie zdarzyło jej się nigdy trafić na tyle do szpitala. Kiedyś złamała rękę, wybiła palce, ale te urazy szybko udało się uleczyć. Tym razem było zdecydowanie gorzej. Czuła się jak gówno i wiedziała, że wygląda podobnie.
- Słuchaj fryzura ogniem robiona, nowy szyk mody. Nie polecam jednak za bardzo. - Roztrzepała palcami lewej ręki, aby zaprezentować ich nowy wygląd w całej okazałości. Prawą miała unieruchomioną. Dobry humor jej nie opuszczał mimo wszystko.
Obserwowała uważnie kuzyna, kiedy zbliżał się do łóżka. W końcu usiadł na jego skraju. Zaczął coś wyciągać zza pazuchy, była ciekawa, co tam ma. Oczy jej zabłyszczały, kiedy zobaczyła ten wspaniały twór kulinarny. Przejęła metalowe pudełko, złapała je lewą ręką. Położyła przed sobą na kołdrze, złapała w dłoń jeden z pasztecików, już miała go wpakować do ust, kiedy powiedział, że sam je upiekł. Wtedy jej ręka zatrzymała się tuż przed twarzą. Spoglądała to na niego, to na pasztecika. Wahała się, czy powinna go zjeść. Musiał dostrzec to niezdecydowanie.
- Sam zrobiłeś? - Zapytała jeszcze raz, żeby nie było, że się przesłyszała. - Nie wiedziałam, że pieczesz. - Dodała jeszcze. Może potajemnie interesował się wypiekami? Kto go wiedział, różne ludzie mieli zainteresowania. Nie chciała jednak sprawić mu przykrości. Wsadziła sobie pasztecika do paszczy i wgryzła się w niego. Nie było czuć oporu, nie straciła na nich zębów, nie było więc tak źle. - Czy próbowałeś je? - Odparła, gdy zaczęła rzuć. Tak naprawdę smakowały dobrze, wyczuwalny był intensywny smak dyni, ale to chyba dobrze, skoro miały być dyniowe. - Dobre są, bardziej pasztecik się przyda na zagryzkę tych eliksirów, mają zdecydowanie gorszy smak. - Uśmiechnęła się jeszcze raz do kuzyna. - To miłe, że je dla mnie zrobiłeś. - Stwierdziła jeszcze fakt, gdyby ktoś w ogóle o to pytał. - Nie byłeś na Beltane? - Zapytała jeszcze, bo była ciekawa.