03.09.2023, 21:31 ✶
Anthony zawsze dotrzymywał słowa, niezależnie, jak musiał zmienić plany. Z właścicielką kruczoczarnych loków mógł się umówić w każdy normalny dzień, ale wymyślił sobie dzień obchodów Yule. Wiedział, że kolacje są zwykle w okolicach osiemnastej, a potem zaczynają się odwiedziny po dalszych lub bliższych częściach rodziny, więc oznajmił jej, że będzie po nią o dziesiątej i żeby coś wymyśliła. Nie chciał mieć na głowie jej rodziców, a zdawał sobie sprawę, że nie puszczą ich samych oficjalnie, znali go zbyt krótko. I nie było sensu ich winić, było to rozsądne. Wielka Brytania pokryta była delikatną warstwą białego puchu, co sprawiło radość wszystkim jej mieszkańcom. Wszędzie było kolorowo i świąteczne, dobiegały z otwartych okien piosenki Świąteczne oraz zapach wszelkiej maści potraw tradycyjnych, głównie pieczonego indyka w asystencie żurawiny. Zaparkował motor w miejscu nieopodal jej domostwa, aby nie był widoczny z okien. Silnik zgasł łagodnie, chociaż z nutą niezadowolenia, Anthony zsunął się z siedziska i sięgnął do kieszeni, wyjmując papierosy. Zaciągnął się głęboko po odpaleniu, opierając się wygodnie o swoje maleństwo. Stanley gdzieś wybył, dziadek pił z resztą rodziny, a on oznajmił, że obiecał spotkanie kumplom. Po co mówił, że Lou i Atreus nie byli wcale zamieszani w jego plany? Zerknął na torby przy motorze i uśmiechnął się pod nosem. Miał dobry humor, był najedzony i było mu ciepło, magiczny motor pokryty był odpowiednimi zaklęciami ogrzewającymi, przez co jazda na nim była komfortowa i przyjemna, niezależnie od pory roku. Ubrany był mniej oficjalne — skórzana kurtka z bluzą pod nią, a także wchodzące do mody spodnie z jeansu, czarne i dopasowane. Buty miał ciężkie, przystosowane do jazdy. Zresztą, Belli kazał też się cieplej ubrać, żeby mu tu nie wyskoczyła czasem w sukience i szpilkach, bo chociaż wyglądałaby zniewalająco, byłoby to niezbyt komfortowe. Strzepnął żar, znów się zaciągnął. Ulice pustoszały, robiło się jakby ciszej. Miał wrażenie, że Londyn niewiele razy w roku był cichy, było to jednocześnie niepokojące, ale i komfortowe. Lubił wtedy snuć się po ulicach lub latać nad nim, korzystając z zaklęcia maskującego, aby durne szlamy go nie widziały. Zdarzało mu się ot, tak, dla rozrywki przejeżdżać przez niemagiczne części Angielskiej stolicy. Usłyszał kroki i odwrócił spojrzenie w kierunku, z którego dobiegały. Jego twarz rozjaśnił uśmiech, odrobinę łobuzerski i nonszalancki. Odsunął się od motoru, wyjmując papierosa z ust i gdy znalazła się w zasięgu dłoni, ujął jej dłoń i ucałował jej wierzch na przywitanie, lustrując drobną twarz wzrokiem. Oczy miała ciemne i błyszczące, wyglądała doskonale, chociaż zupełnie inaczej, niż w wieczorowej sukience.
- Ciesze się, że udało Ci się wymknąć. - zaczął ze szczerą nutą zadowolenia w głosie, nie przenosząc wzroku z niższej od niego dziewczyny. Cofnął się jednak pół kroku, pokazując gestem na papierosa, którego musiał przecież dopalić, zanim ruszą. - Yule się udało? Rodzice pewnie uznali, że byłaś grzeczna w tym roku i spełnili wszystkie Twoje zachcianki? - zapytał zaczepnie, puszczając jej oczko i nawet pozwalając sobie na subtelne zwilżenie warg, chociaż zaraz wsunął w nie papierosa. Zostało mniej niż połowa. Obydwoje ze Staśkiem palili, jeden prześcigał drugiego w szybkości spalanych używek. Anthony wolną dłonią sięgnął do kieszeni kurtki, aby sprawdzić, czy miał tam rękawiczki.
- Ciesze się, że udało Ci się wymknąć. - zaczął ze szczerą nutą zadowolenia w głosie, nie przenosząc wzroku z niższej od niego dziewczyny. Cofnął się jednak pół kroku, pokazując gestem na papierosa, którego musiał przecież dopalić, zanim ruszą. - Yule się udało? Rodzice pewnie uznali, że byłaś grzeczna w tym roku i spełnili wszystkie Twoje zachcianki? - zapytał zaczepnie, puszczając jej oczko i nawet pozwalając sobie na subtelne zwilżenie warg, chociaż zaraz wsunął w nie papierosa. Zostało mniej niż połowa. Obydwoje ze Staśkiem palili, jeden prześcigał drugiego w szybkości spalanych używek. Anthony wolną dłonią sięgnął do kieszeni kurtki, aby sprawdzić, czy miał tam rękawiczki.