Nie mogła powstrzymać radości i podniecenia z powodu swojego szalonego pomysłu. Nigdy nie sądziła, że wybierze się w taką podróż, przecież to nie było do niej podobne. Zawsze musiała mieć plan, wszystko poukładane, idealne, perfekcyjne i bez niespodzianek. A dzisiaj postanowiła kupić bilety gdziekolwiek i wybrać się z Augustusem w podróż, która nie miała planu. Wzruszyła na jego pytania ramieniem. Skoro on mógł robić z jej głowy sieczkę ona postanowiła zrobić dokładnie to samo z jego głową. Ponownie złapała jego dłoń i pociągnęła w kierunku peronu, z którego zaraz miał odjeżdża ich pociąg. Przed nosem trzymała bilety, aby wiedzieć, w który przedział mają wsiąść. Gdy wypadła na odpowiednie miejsce spojrzała na oznakowania i wsiadła z Augustusem do odpowiedniego transportu.
– Jedziemy dooo – spojrzała na bilet – do Manchesteru z przesiadką w Sheffield. Tam też nie byłam nigdy, ale może być ciekawie – w końcu mu odpowiedziała. Minęła go i ruszyła szukać ich przedziału. Gdy go znalazła zrozumiała, że póki co siedzieli sami. To dobrze. Będą mogli porozmawiać.
Usiadła przy oknie i zarzuciła nogę na nogę i spojrzała na wąsacza Rookwooda. Uśmiechała się do niego przyjemnie i lekko. Czuła się mniej zdenerwowana, gdy miała nad nim pewnego rodzaju przewagę. Wiedziała, że mężczyzna w końcu to zmieni, bo nie był on osobą, która akceptowała takie sytuacje, ale ona tego potrzebowała. Potrzebowała utrzeć mu nosa za to jak bardzo zmamił jej umysł i serce, za to, że obudził w niej uczucia, których nie chciała budzić, za to, że udowodnił jej, że go kocha i była gotowa ulec mu w jego propozycji zdrady. Gdyby wiedziała, że on się rozmyślił zapewne nie wsiadłaby do tego pociągu, zapewne nie zgodziłaby się na tę podróż, a wręcz przeciwnie. Wolałaby się z nim umówić na jakiejś ławce w parku obserwując kaczki. Zamiast tego jej serce chciało bić nadzieją do jego dłoni, ust i spojrzenia. Chciała, aby znowu złożył pocałunek na jej ustach, ale nigdy sama o to nie poprosi, bo nie miała aż takiej odwagi.