Widziała to tyle razy… dzieci mugolskiego pochodzenia posiadające magiczne moce; rodziców, którzy nie wiedzieli co się dzieje (i nic dziwnego), większość z nich znosiła to źle, dopóki im się nie wyjaśniło co się dzieje, jak i dlaczego. Ale zabobony potrafiły być mocno zakorzenione w ludziach i teraz Victoria już rozumiała co właściwie miało miejsce. Elijah musiał być takim właśnie przypadkiem: dzieckiem z wrażliwością na magię pochodzącym z całkowicie mugolskiej rodziny. Nie za to jednego: chłopiec wyglądał na starszego niż 10-11 lat, a w tym wieku każdy rok potrafił robić ogromną różnicę, nie tylko fizycznie, ale też intelektualnie. Dlaczego nie dostał listu z Hogwartu?
Ale nie było zbyt wiele czasu na większe przemyślenia.
- Broniłeś się, prawda? Gnębił cię – nie wiedziała tego, strzelała. Magia w takich przypadkach "reagowała" na silne emocje. Może go zabił… ale nie potrafiła tego ocenić. Pewnie będzie to w nim siedzieć już zawsze. Czy jednak było to jego winą? Nie mogła odpowiedzieć twierdząco.
- Kochanie, magia nie jest zła. Jest tylko narzędziem – starała się brzmieć jak najbardziej łagodnie jak się dało. Przerażone dzieci, które nie potrafiły kontrolować magii, były jak zwierzęta. Zaszczute, przyparte do muru atakowały. A Victoria miała w tym momencie tylko to: mowę. Różdżki przecież nie miała. - Kto ci obiecał? Ja też jestem magiem – powiedziała do niego. Nie zdążyła mu powiedzieć, że Geraldine też nim jest. Nie zdążyła też potrząsnąć nią, żeby się ocknęła i przypomniała sobie kim jest, bo wtedy chłopiec… zaczęło się z nim coś dziać. Przemieniać. Victoria rozszerzyła oczy ze zdziwienia. Czuła, że serce mocniej jej bije. Wiedziała że w tym momencie jest całkowicie bezbronna. Całkowicie, dokumentnie bezbronna. Kiwnęła głową na słowa Geraldine. Obskurus.
Mieli całkowicie i dokumentnie przejebane.
- Elijah – starała się brzmieć spokojnie. - Wiem, że mnie słyszysz. Musisz spróbować się uspokoić. Nic się nie stało, obiecuję ci, że nikt cię nie skrzywdzi. To nie twoja wina. To naprawdę nie twoja wina. I nie jesteś żadnym dziwadłem. Jesteś całkowicie normalnym chłopcem, po prostu potrafisz czarować. To nic złego. Spróbuj nad tym zapanować – bo jeśli tego nie zrobi… to na pewno pójdą na dno. I nic ich już wtedy nie uratuje.