• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[15.07.1972] Flying

[15.07.1972] Flying
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#15
04.09.2023, 11:17  ✶  

Oczywiście, że miło. Każdy chciał zostać docenianym. Chciał, żeby jego starania przynosiły jakiś sukces, nawet jeśli nie zawsze się to udawało. Philip był delikatny jak słoń w składzie porcelany. Czyli wcale. Mówił to, o czym myślał i to wcale nie było złe. Nie potrafił też ubierać tego zdania w delikatną woalkę, obszywać ją welurem - Laurent to naprawdę rozumiał i akceptował. Jeśli ktoś się stara, naprawdę próbuje wyjść ze swojej strefy komfortu, wkroczyć w świat duszny, dość nieprzyjazny i niepoznany, a potem dostaje w zamian tylko negatywy to uznaje, że nie ma to sensu. Bo po co się starać, skoro zawsze potem dostaniesz w łeb? Po co się gimnastykować, wysilać? Szczególnie, że taka osobowość jak Philip mogła się do tego zniechęcić bardzo szybko, a Laurent chciał osiągnąć skutek odwrotny. Chciał mu pokazać, że warto. Tylko w sumie... dlaczego? Nie powinno go to w zasadzie obchodzić, skoro układ został zakończony. Układ - tak. Więź? Więzi się nie da przeciąć jednym słowem. Philip się uśmiechnął ulotnie i to samo zrobił Laurent na jego komentarz, że spełnił swoją wewnętrzną potrzebę kłótni. Zgoda, to w zasadzie była prawda. To jest - odarta z tego, że Laurent wiedział, że chciał dobrze, że się za nim wstawił, że normalnie pewnie by przeszedł obojętnie. Albo i nie, bo miałby gorszy dzień i szukałby zaczepki. To, że faktycznie dogadywać innym lubił po prostu jakże wygodnie i gładko się z tym łączyło.

- Przyszedłeś do mnie burząc nasz układ. Potem oświadczyłeś, że odezwiesz się dopiero, jak poukładasz swoje myśli. Naprawdę miałem do ciebie pisać? - Jak on sobie to wyobrażał? Zresztą w tamtym momencie co to w ogóle było między nimi? Miał nagle żebrać o uwagę, której Philip zresztą mu odmówił? Nie. Nie chciał, nie zamierzał i nawet wtedy nie myślał o Philipie, kiedy naprawdę przysłowiowe szambo wybuchło.

- Kiedy ludzie się rodzą mają już swój charakter. - Miał wrażenie, że Philipowi to trzeba było wyjaśnić naprawdę OD PODSTAW. Cisnęło się na język, że z całym szacunkiem, ale jest on ostatnią osobą, która powinna mówić, co będzie się działo z emocjami i co się z nimi dzieje. Laurent jednak nie chciał go kąsać, mimo tego, że był trochę naprężony. Wąż o tęczowych łuskach patrzący na lwa. - On potem kształtuje się zależnie od otoczenia, wydarzeń, poznanych ludzi. Można nad nim pracować. Dopóki jednak nie wydarzy się coś, co łamie charakter danej osoby, nie staną się cuda. Ty nigdy nie staniesz się uwrażliwionym empatą. Ja nigdy nie stanę nie będę niewrażliwy na ludzi. Pracowałem na to, żeby nie chłonąć wszystkiego jak gąbka, jak to określiłeś i nie chłonę wszystkiego. To nie jest jednak tak, że pstryknę palcami i się odłączę. Ludzie są różni, różnie przeżywają świat i mają różnie ułożoną emocjonalność. - Philip naprawdę widział tylko kraniec swojego nosa. Wiedział to, ale słuchanie, jak bardzo nie pojmuje tego, że inni tak nie mają, albo że wybierają sobie chyba, jego zdaniem, własne cierpienie na życzenie było... bardzo absorbujące. Pokazywało to świat w pełni oczami drugiej osoby i przynajmniej Laurentowi mówiło bardzo wiele.

- Nie. To nie jest zaprzeczenie tego, na co się umawialiśmy. Dostawaliśmy dokładnie to, czego od siebie potrzebowaliśmy. Wiem, że lubiłeś moje towarzystwo, bo dawałem ci coś innego. Choć nigdy o tym nie pomyślałeś i nie zastanowiłeś się nad tym, czemu to było inne. - I tutaj też był pewien, że miał rację. - Nie zastanowiłeś się nawet nad tym, dlaczego traktowałeś mnie odrobinę inaczej. A jednak to było gdzieś w twojej głowie. - W podświadomości. Laurent dotknął palcem swojej skroni. Owszem, były na pewno w życiu Philipa osoby, które traktował specjalnie, które cieszyły się jego względami, blondyn nie wnikał, ile ich było, jakie to były względy i jak długo ciągnęły się te znajomości, zanim coś... coś się wydarzyło. Zapewne wychodziło pożądanie tego, by coś od Philipa dostać. Bo chcieli właśnie tego - pieniędzy, sławy, albo jeszcze innego dobra materialnego. Ewentualnie tego, czego Philip dać nie mógł - miłości. Tej prawdziwej.

Laurent zdawał sobie sprawę z tego, że Philipowi nie będzie miło słyszeć tego, co blondyn uważał. Bo nie sądził, żeby miał złe wyobrażenie o przeszłości Philipa. Niedokładne, bo brakowało mu danych, niektóre rzeczy mogły się zmienić - bo może to jednak jego matka tak naciskała? A ojciec jednak był zdania, żeby szedł inną drogą? Mogło tak być. Ale Laurent zawsze strzelał w najbardziej prawdopodobne jego zdaniem wyniki. I wiedział doskonale, że był dobrym strzelcem. Chyba jednak pora była uświadomić Philipowi, z kim miał do czynienia. Dać mu mały teaser tego, co działo się przez te wszystkie lata i że to wszystko Laurent zamieniał w miód dla niego, ale mógł zamienić w broń. Bardzo bolesną dla Philipa broń. Nie przyszło mu to nawet do głowy, bo niby czemu miałby chcieć tego człowieka zranić? Łączyło ich dużo dobrego, kilka zdań tego nie skreślało. Widział, że Philip przeżywa to mocno, głęboko i nie przerywał tego. Dał mu dokładnie tyle czasu, ile potrzebował.

- Pytasz, czy chciałem powiedzieć, że cię kocham? Nie, Philipie. - Mógł to ubierać w różne słowa, ale to, czego potrzebował Philip teraz to konkrety. Nie chciał i nie zamierzał tworzyć mętliku w jego głowie. - Nie trzeba od razu mówić o wielkiej miłości, by być w kimś zauroczony, czy żeby kogoś lubić. - Laurent zakochiwał się każdej nocy, by odkochać się o poranku, kiedy opuszczał jego dom. I nie przestawał przez to go lubić. - Nie będę oceniał twoich odczuć względem mojej osoby, bo wierzę, że mnie lubisz. Możesz się ewentualnie zastanowić, kogo właściwie lubisz. Mówiłeś mi, że ludzie patrząc na ciebie przez określone pryzmaty i nie ma znaczenia, kim jesteś naprawdę. Nie ująłeś tak tego, ale wiem, że w gruncie rzeczy to miałeś na myśli. Ale ty, Philipie, robiłeś to samo. Więc patrząc na mnie zastanów się, kogo widzisz. Bo ja znam ciebie. Ty mnie nie. - I może to była kolejna bardzo bolesna prawda, ale skoro sam chciał wiedzieć, skoro teraz chciał naprawdę słuchać, zastanawiać się nad tym, badać samego siebie i... poznawać w zasadzie Laurenta to selkie nie miał powodów, żeby mu tego odmawiać. Mógł pomóc mu otworzyć oczy - jeśli Philip naprawdę tego pragnął. Natomiast wolał obserwować pilnie, żeby się nie okazało, że to wcale nie było dla Philipa takie dobre. To, co się z nim działo od miesiąca mogło mieć bardzo różne skutki. - Niewiele brakowało, a nie miałbyś okazji mnie poznać. - Dodał ciszej. - Miesiąc temu prawie zmarłem. Ktoś próbował mnie zabić we śnie. Mówisz, że powinienem nie dawać się tak traktować jak potraktowała mnie Black. Wiesz, co jest cenniejsze od chwili upokorzenia i pieniądza? Spokój. Żyjemy w mrocznych czasach. Patrząc na ludzi, którzy do mnie przychodzą zastanawiam się, który z nich pojawi się tutaj kiedyś w masce i będzie chciał skończyć mój plamiący rodowód czystej krwi żywot. Moje... nic nie warte, słabe, kruche życie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (8522), Philip Nott (6845)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 13:49
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 01.09.2023, 19:04
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 21:41
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 01.09.2023, 22:47
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 23:21
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 02.09.2023, 03:10
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 07:52
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 02.09.2023, 19:19
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 21:33
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 14:22
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 16:59
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 19:46
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 20:26
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 03.09.2023, 23:52
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 04.09.2023, 11:17
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 04.09.2023, 17:12
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 11:00
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 05.09.2023, 18:21
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 21:43
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 05.09.2023, 23:18
RE: [15.07.1972] Flying - przez Laurent Prewett - 06.09.2023, 16:40
RE: [15.07.1972] Flying - przez Philip Nott - 06.09.2023, 18:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa