04.09.2023, 15:10 ✶
- Zawsze pamiętam to, co jest warte zapamiętania - stwierdził Christopher, uśmiechając się nieznacznie. Wyrzucał z pamięci to, co nudne, i gdyby uznał teraz, że Bella jest nudna – zostawiłby ją na parkiecie bez chwili wahania. Ale w domu mody Rosierów nie zaprosiłby jej do swojej pracowni, gdyby uznał, że jest nużąca. Czy to zainteresowanie miało się utrzymać? Nie wiedział. Zwykł podążać za chwilowymi impulsami.
Zaiste, bywał na balach często. I nawet się na nich nie nudził, jak bez wątpienia nudziło się wiele osób w jego wieku. Lubił tańczyć, lubił obserwować, co noszą członkowie socjety, lubił dobre alkohole i piękne kobiety - pod warunkiem, że były czystej krwi, absolutnie ostatecznie półkrwi, z tych bardziej prominentnych rodzin. Lubił nawet słuchać rozmów, toczących się wkoło, bo choć większość była bez znaczenia, niekiedy dało się z nich wyłuskać więcej niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. I lubił szukać rzeczy, które mogły zaintrygować - choćby na krótką chwilę.
- Tylko częściowo? Cios prosto w serce, panno Black - westchnął, przybierając teatralną minę, jakby Bellatrix faktycznie właśnie dogłębnie go zraniła. Choć w istocie serce Christophera było zranić znacznie trudniej niż jego ego.
Kilka kolejnych kroków, w nieśpiesznym walcu, pośród innych par. Wszystko tu było swego rodzaju grą, pokazem i to też Rosier lubił.
– Nie jestem pewien, czy ja zdołam sprostać takiemu zadaniu – stwierdził, prowadząc ją tak, by przypadkiem nie wpadli na tańczącą w pobliżu parę. – Noby Leach zdaje mi się rozpaczliwie wręcz nudny, więc masz tu nade mną przewagę. Ale jak tu nie podjąć się wyzwania, gdy nagroda jest tak ciekawa? – Obrócił ją znowu, a potem schwycił nieco mocniej, choć mogło to wynikać z tego, że nie chciał, by straciła równowagi. – Jedno życzenie, oczywiście tylko takie, które nie naruszy honoru damy – dodał, a oczy się mu śmiały, gdy umilkła muzyka i pierwszy utwór się zakończył. Ujął jej rękę i pochylił się nieco, by musnąć czubki palców ustami, w podziękowaniu za wspólny taniec.
Zaiste, bywał na balach często. I nawet się na nich nie nudził, jak bez wątpienia nudziło się wiele osób w jego wieku. Lubił tańczyć, lubił obserwować, co noszą członkowie socjety, lubił dobre alkohole i piękne kobiety - pod warunkiem, że były czystej krwi, absolutnie ostatecznie półkrwi, z tych bardziej prominentnych rodzin. Lubił nawet słuchać rozmów, toczących się wkoło, bo choć większość była bez znaczenia, niekiedy dało się z nich wyłuskać więcej niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. I lubił szukać rzeczy, które mogły zaintrygować - choćby na krótką chwilę.
- Tylko częściowo? Cios prosto w serce, panno Black - westchnął, przybierając teatralną minę, jakby Bellatrix faktycznie właśnie dogłębnie go zraniła. Choć w istocie serce Christophera było zranić znacznie trudniej niż jego ego.
Kilka kolejnych kroków, w nieśpiesznym walcu, pośród innych par. Wszystko tu było swego rodzaju grą, pokazem i to też Rosier lubił.
– Nie jestem pewien, czy ja zdołam sprostać takiemu zadaniu – stwierdził, prowadząc ją tak, by przypadkiem nie wpadli na tańczącą w pobliżu parę. – Noby Leach zdaje mi się rozpaczliwie wręcz nudny, więc masz tu nade mną przewagę. Ale jak tu nie podjąć się wyzwania, gdy nagroda jest tak ciekawa? – Obrócił ją znowu, a potem schwycił nieco mocniej, choć mogło to wynikać z tego, że nie chciał, by straciła równowagi. – Jedno życzenie, oczywiście tylko takie, które nie naruszy honoru damy – dodał, a oczy się mu śmiały, gdy umilkła muzyka i pierwszy utwór się zakończył. Ujął jej rękę i pochylił się nieco, by musnąć czubki palców ustami, w podziękowaniu za wspólny taniec.