Może faktycznie trudno było uwierzyć w to wszystko osobie będącej z boku. Ale o tym co dokładnie widziała we wspomnieniu wiedział tylko Sauriel, bo również tego doświadczył. A jej pytania dotyczyły bezpośrednio tego wspomnienia. Nikt się nie mógł do tego przygotować zawczasu. Ufała też Laurentowi, bo dlaczego miał jej ten seans proponować, a później ściemniać? Zresztą tego, że pociekła mu krew z nosa nie miał jak udawać. A odpowiedzi na tamte pytania… też raczej nie. Tym bardziej że przynajmniej jednym go zaskoczyła.
- Tak no… Spina się to wszystko ze sobą. To co ona mówiła, i co przekazała babcia – to co mówili wszyscy, którzy jakkolwiek znali się na temacie. - Tylko… co dalej. Jedno to wiedzieć – czy czuła ulgę, że jednak nie była trupem? Prawdę mówiąc nie robiło jej to różnicy. Bo co to niby dla niej w tym momencie zmieniało? - A drugie odkręcić. Ale jestem pewna, że to możliwe. Wyobraź sobie, że babcia nawet mnie upomniała, że już sama powinnam wiedzieć, że absolutnie wszystko jest możliwe, bo jestem tego chodzącym przykładem.
Ale to był tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe "sensacje" miały być krok dalej.
Nie musiała się przekonywać jakie to uczucie. Ona wiedziała jakie ono jest. Czuła je całą sobą, każdą cząsteczką jestestwa, zupełnie jakby to kiedyś robiła – a nie robiła. Nie musiała. Wystarczyło, że jej babcia… że ona… i teraz Victoria – człowiek, nie wampir, wiedziała dokładnie czym jest łaknienie krwi i nienasycony głód. Czym jest ekscytacja z polowania, wyczuwanie strachu. Krew na języku. Trzepoczące życie w ramionach… Patrzyła na Sauriela w skupieniu. Na jego uśmiech, kły… czuła wtedy jakby je miała. Ale nie były prawdziwe. Mogła prawdziwie spojrzeć mu w oczy i powiedzieć, że rozumie co przeżywa. Co odczuwa.
- Wiem już jak to jest – to nie była tylko opowieść o tym. To było pełne odczuwanie, jakby to ona była na miejscu swojej babki. Bo przez chwilę nią była. Przez moment to ona była tym wampirem, chociaż teraz już widziała pewną granicę między sobą a Elisabeth. - Już wszystko rozumiem – dodała ciszej. - Ale co jeśli znowu mi się coś pomiesza? – do tej pory się tak nie działo, ale przecież nie mogła tego wykluczyć.