04.09.2023, 23:24 ✶
Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że Anthony nie wracał do niej myślami, że przed oczami nie jawiła mu się jej sylwetka w dopasowanej sukience w kolorze dobrego wina. I te loki, których czerń dodatkowo podkreślała równie ciemna oprawa oczu i tęczówki. Miała coś w sobie. Dotychczas jedyną dziewczyną, którą interesował się młody Borgin na poważnie, była Brenna Longbottom, która go nie chciała — ah te złamane serce. A tutaj niespodziewanie pojawił się na horyzoncie ktoś, kto mógł wypełnić jego myśli w być może podobny sposób, co była Gryfonka. Żeby się jednak o tym przekonać, musiał spędzić z nią więcej czasu, najlepiej bez otoczki dobrych manier i wścibskich oczu, gdzie musieli dostosować się do prowadzonej od lat, towarzyskiej sztuki.
Młodej damie istotnie, nie wypadało włóczyć się nocą po Londynie, zwłaszcza w towarzystwie niedawno poznanych, wątpliwych gentlemanów, którzy nieco rozbierali ją wzrokiem. Był przynajmniej uczciwy, nie ukrywał tego, jak duże wrażenie na nim zrobiła, zarówno tym drobnym fragmentem odsłoniętej osobowości, jak i aparycją. Chyba najbardziej mu się podobało, jaka była drobna, a jak silnie się prezentowało. Kontrastowało to ze sobą naprawdę przyjemnie.
Wyglądała uroczo, zwłaszcza te podskakujące warkocze. Po tym, jak ucałował jej dłoń na przywitanie, obdarzając ją pociągłym spojrzeniem, pozwolił sobie ująć w palce jeden z warkoczy — miękki i ciasno splątany, aby żadne pasmo przypadkiem nie uciekło. Z trudem powstrzymał się, aby za niego nie pociągnąć i nie przyciągnąć jej zaczepnie do siebie, ale na to był jeszcze czas, noc była młoda.
- Nie mogłem się doczekać, aż Cię zobaczę. - powiedział całkiem szczerze, prostując się i zostawiając jej włosy, aby zaraz się do niej uśmiechnąć łobuzersko i pociągnąć kolejną porcję nikotyny z tlącej się leniwie fajki. Z niedowierzaniem przekręcił głowę, unosząc na chwilę brew. Wcale nie wyglądała mu na grzeczną, ale pewnie nie była tego jeszcze świadoma, wszak była młoda i z dobrego domu, o żelaznych zasadach, które zresztą Tony zamierzał łamać.
- Mam Cię odwieźć o północny, czy możesz wrócić później? Nie chciałbym, aby Twoi rodzicie się niepotrzebnie martwili, Bellatrix. - zaczął, rzucając na ziemię peta, którego zdeptał. - Moja gwiazdka dopiero zaczyna. A poza tym, to standardowo — było miło, rodzinnie, Stanley miał ciekawą dyskusję z dziadkiem. Najważniejsze, że moje rodzeństwo było zadowolone z prezentów, coraz trudniej dogodzić ludziom.
Byłoby idealnie, gdyby nie było przy stole ojca, ale o tym nie mógł powiedzieć tak wprost. Dopóki ten tkwił, wszystko było sztywne. Potem trochę popili, ojcem zajął się wuj w innym saloniki i było całkiem normalnie. Jego siostra, oczko w głowie i prawdziwa księżniczka w rodzinie Borgin, swoim uśmiechem wszystkim poprawiała humor. Anthony wsunął rękawiczki i podszedł do motoru, wyjmując z magicznej torby swój kask, który potem nałożył jej na głowę, zapinając pod brodą. - Nie będzie Ci tak zimno podczas samej jazdy, jest dobrze ogrzewana, ale na miejscu, może być chłodniej. Jeździłaś kiedyś motorem?
Złapał ją za dłoń i pociągnął za sobą, siadając pierwszemu, a gdy to zrobił, zasugerował, aby usiadła za nim. Siedzisko było wygodne, motor bez problemu mieścił dwie osoby. - Jak mnie obejmiesz, Twoje ciało będzie współpracowało z moimi ruchami i będzie całkiem przyjemnie, zobaczysz. Trochę pojeździmy, trochę polatamy.
Poinstruował krótko, a gdy wszystko było gotowe, odwrócił jeszcze głowę przez ramię i puścił jej oczko. Silnik zawył, a Borgin zwinnie odepchnął się od ziemi, wprawiając maszynę w ruch. Musieli przemknąć uliczkami Londynu, aby przed zatłoczoną autostradą wzbić się w powietrze i ruszyć w stronę wybrzeża.
Młodej damie istotnie, nie wypadało włóczyć się nocą po Londynie, zwłaszcza w towarzystwie niedawno poznanych, wątpliwych gentlemanów, którzy nieco rozbierali ją wzrokiem. Był przynajmniej uczciwy, nie ukrywał tego, jak duże wrażenie na nim zrobiła, zarówno tym drobnym fragmentem odsłoniętej osobowości, jak i aparycją. Chyba najbardziej mu się podobało, jaka była drobna, a jak silnie się prezentowało. Kontrastowało to ze sobą naprawdę przyjemnie.
Wyglądała uroczo, zwłaszcza te podskakujące warkocze. Po tym, jak ucałował jej dłoń na przywitanie, obdarzając ją pociągłym spojrzeniem, pozwolił sobie ująć w palce jeden z warkoczy — miękki i ciasno splątany, aby żadne pasmo przypadkiem nie uciekło. Z trudem powstrzymał się, aby za niego nie pociągnąć i nie przyciągnąć jej zaczepnie do siebie, ale na to był jeszcze czas, noc była młoda.
- Nie mogłem się doczekać, aż Cię zobaczę. - powiedział całkiem szczerze, prostując się i zostawiając jej włosy, aby zaraz się do niej uśmiechnąć łobuzersko i pociągnąć kolejną porcję nikotyny z tlącej się leniwie fajki. Z niedowierzaniem przekręcił głowę, unosząc na chwilę brew. Wcale nie wyglądała mu na grzeczną, ale pewnie nie była tego jeszcze świadoma, wszak była młoda i z dobrego domu, o żelaznych zasadach, które zresztą Tony zamierzał łamać.
- Mam Cię odwieźć o północny, czy możesz wrócić później? Nie chciałbym, aby Twoi rodzicie się niepotrzebnie martwili, Bellatrix. - zaczął, rzucając na ziemię peta, którego zdeptał. - Moja gwiazdka dopiero zaczyna. A poza tym, to standardowo — było miło, rodzinnie, Stanley miał ciekawą dyskusję z dziadkiem. Najważniejsze, że moje rodzeństwo było zadowolone z prezentów, coraz trudniej dogodzić ludziom.
Byłoby idealnie, gdyby nie było przy stole ojca, ale o tym nie mógł powiedzieć tak wprost. Dopóki ten tkwił, wszystko było sztywne. Potem trochę popili, ojcem zajął się wuj w innym saloniki i było całkiem normalnie. Jego siostra, oczko w głowie i prawdziwa księżniczka w rodzinie Borgin, swoim uśmiechem wszystkim poprawiała humor. Anthony wsunął rękawiczki i podszedł do motoru, wyjmując z magicznej torby swój kask, który potem nałożył jej na głowę, zapinając pod brodą. - Nie będzie Ci tak zimno podczas samej jazdy, jest dobrze ogrzewana, ale na miejscu, może być chłodniej. Jeździłaś kiedyś motorem?
Złapał ją za dłoń i pociągnął za sobą, siadając pierwszemu, a gdy to zrobił, zasugerował, aby usiadła za nim. Siedzisko było wygodne, motor bez problemu mieścił dwie osoby. - Jak mnie obejmiesz, Twoje ciało będzie współpracowało z moimi ruchami i będzie całkiem przyjemnie, zobaczysz. Trochę pojeździmy, trochę polatamy.
Poinstruował krótko, a gdy wszystko było gotowe, odwrócił jeszcze głowę przez ramię i puścił jej oczko. Silnik zawył, a Borgin zwinnie odepchnął się od ziemi, wprawiając maszynę w ruch. Musieli przemknąć uliczkami Londynu, aby przed zatłoczoną autostradą wzbić się w powietrze i ruszyć w stronę wybrzeża.