06.09.2023, 03:15 ✶
Augustus
Sir James Howard posłał Augustusowi pełne niechęci spojrzenie.
- Pan, panie Arrow, wysyłasz mi bardzo sprzeczne sygnały – rzucił cierpko, ale nie zatrzymywał swojego rozmówcy przed ruszeniem w stronę Aveliny.
Raz, że chyba trochę go bawiła cała sytuacja. Podobało mu się, że mógł nastroszyć piórka przed człowiekiem, którego widział za gorszego od siebie, nawet jeśli bogatszego. Dwa, że i arystokratę zainteresowały hałasy dochodzące z dołu. Odwrócił się w tamtą stronę z uniesionymi brwiami.
Sebastian
Angelo Rossi zamaskował zaskoczenie słowami Sebastiana, upijając kolejny łyk burbonu. Jego śniade policzki poczerwieniały. Raczej nie należał do ludzi, którzy chcieli być podejrzewani o obecność w przybytkach o podejrzanej reputacji. I nagle historia, która wydawała mu się tylko i wyłącznie ciekawostką, nabrała jakiegoś innego, ciemniejszego wydźwięku.
- Powiem panu, kiedy zostaną przeniesione do mojej kajuty – rzucił. Chciał chyba jeszcze coś powiedzieć, ale tylko machnął ręką. Też był zainteresowany dźwiękami dochodzącymi z dołu. – Byle sprawa nie dotyczyła tylko moich pereł… - wymamrotał pod nosem, gdy Sebastian odchodził w stronę stolika, gdzie siedziały jego żona i córka.
Danielle, Avelina, Augustusus, Sebastian
Dźwięki kłótni (zakończone krótkim: ależ moi państwo, tak nie można!) ucichły. Przez kilka długich sekund Danielle, Avelina, Augustus i Sebastian słyszeli tylko zbliżające się kroki a potem ich oczom ukazała się kobieta w średnim wieku. Szła w towarzystwie trójki mężczyzn. Pierwszego z nich większość nawet kojarzyła, bo był to Młodszy Oficer Pemberton. Dwójka kolejnych wyglądała na gości drugiej klasy – niby byli ubrani przyzwoicie, niby czasami kręcili się po górnym pokładzie, ale nie mieli śmiałości, by zaznajomić się z najbogatszymi i najbardziej wpływowymi pasażerami.
Danielle i Sebastian od razu poczuli, że coś było z całą trójką bardzo nie w porządku. Mężczyźni mieli puste spojrzenia i zdawali się kompletnie posłuszni woli kobiety w średnim wieku. Mniej więcej w tym samym momencie pomyśleli, że Pemberton i jego towarzysze byli pod wpływem magii. Ba, gdy Danielle zamrugała, dostrzegła grube, ciężkie nici biegnące od nich ku kobiecie w średnim wieku. Dosłownie: trzymała je w garści.
- Pani Fawley – wymamrotał sir James Howard.
I nagle już nie był taki pewny siebie. A gdy Augustus na niego spojrzał, zobaczył coś, czego w żadnej mierze nie mógł się spodziewać, że zobaczy: dostrzegł trupa, przyobleczonego w garnitur kościotrupa z błyszczącymi od magii oczodołami. I wtedy znowu uderzył w niego zapach słonego, morskiego powietrza i rozkładających się ryb. A potem przypomniał sobie jak stał pokładzie, jak patrzył na leżącą niedaleko niego Avelinę Paxton, jak zakręciło mu się w głowie i jak sam upadł.
I właściwie to usłyszał jej znajomy głos tuż przy swoim uchu: Rookwood.
To nie było prawdziwe. To znaczy było, do pewnego stopnia tak, rzeczywiście przebywał teraz na statku, ale nie był żadnym Augustusem Arrowem, był Augustusem Rookwoodem. Zawsze nim był. A Avelina Paxton stała obok niego, ba, głos w jego głowie idealnie zlewał się z jej głosem. Bo to był jeden i ten sam głos.
- Zdaje się, że nie zdążyłam wam jeszcze pogratulować – rzuciła głośno pani Fawley. Wciąż patrzyła, przede wszystkim na sir Howarda, choć zwracała się chyba do wszystkich zebranych. I znowu, niemal jednocześnie, ale do Sebastiana i Dannielle dotarło, że kobieta ich przeklnie. Nie, nie zwyzywa, ale splecie prawdziwą klątwę. – No to gratuluję. Ładna, posażna panna to marzenie każdego mężczyzny, co sir Howardzie? Ty tam… - rzuciła niecierpliwe spojrzenie Avelinie a tej się przez moment wydawało, że widzi wyrzucone na pokład statku ryby. Uderzały płetwami o pokład, ich skrzela otwierały się i zamykały, dusiły a rybie oczy zachodziły mgłą. – Zostaniesz arystokratką. Wielkie rzeczy. Tylko, że nie zostaniesz. Miałaś tańczyć na weselu, będziesz płakać na pogrzebie - wysyczała.
- Proszę pani! - krzyknął Angelo Rossi. - Nie wolno tak mówić! To przynosi pecha!
Tura trwa do 09.09.2023 roku do godziny 21.00
Augustusie, wiem że z odpisu to właściwie średnio wynika, ale Twoja postać nie potrzebuje już laski do chodzenia. Znowu wyglądasz jak Ty. Widzisz też Avelinę, Danielle i Sebastiana - takimi, jacy byli w chwili, w której pojawili się na statku.
Avelino, Danielle, Sebastianie - wy na razie nie dostrzegacie takiej przemiany. Tak, jeśli - dla was - Arrow, rzuci laską to wasze postacie to zauważą, jeśli zacznie do was gadać, możecie (ale nie musicie) mu uwierzyć, etc...
Avelino, Danielle, Sebastianie - wy na razie nie dostrzegacie takiej przemiany. Tak, jeśli - dla was - Arrow, rzuci laską to wasze postacie to zauważą, jeśli zacznie do was gadać, możecie (ale nie musicie) mu uwierzyć, etc...