To spotkanie różniło się od tego poprzedniego. Trixie nie wyglądała, aż tak fenomenalnie jak tego wieczoru, kiedy się poznali. Nie przygotowywała się do niego, aż tak skrupulatnie. Wydawało jej się jednak iż nie potrzebuje eleganckiej sukni, aby wyglądać dobrze. Może była nieco próżna, jednak uważała, że zawsze zachwyca. Nie mogło być inaczej. Cieszyło ją nawet to, że będzie mniej oficjalne, nikt nie będzie ich obserwował i będą mogli powrócić do tego, co działo się na balkonie, tyle, że bez obaw, że ktoś może do nich zajrzeć.
Rodzice nie mieli obaw, że będzie robić coś nieprzyzwoitego, także bez żadnego problemu wypuścili ją z domu wieczorową porą. Potrafiła ich sobie owinąć wokół palca od zawsze. Przynajmniej się starała działać tak, żeby za każdym razem zgadzali się na to, o co ich poprosi. Nie potrafili jej odmówić, tylko dzięki temu, że kiedy oni o coś ją prosili to robiła podobnie.
Gdy się do niego zbliżyła dotknął jej warkocza. Przyglądała mu się wtedy uważnie, zastanawiając się, co właściwie chciał osiągnąć. Trixie lubiła analizować, wydawało jej się, że każdy gest ma znaczenie, zapewne później się okaże, co z tego wyniknie. Czekała, aż skończy palić, nie komentowała tego, chociaż sama raczej nie przepadała za nikotyną. Zdarzyło jej się zapalić papierosa, aby sprawdzić, jak właściwie to smakuje. Nie widziała w tym jednak żadnego sensu, ale co kto lubi. Każdy miał jakieś uzależnienia.
Kiedy wspomniał o tym, że nie mógł doczekać się, kiedy ją zobaczy ucieszyła się ogromnie. Starała się nie dać tego po sobie poznać, jednak widać było radość w jej oczach. Nie wiedzieć czemu, aż tak jej na tym zależało, przecież to było dopiero ich drugie spotkanie. - To dobrze, bo ja też. - Chciała, żeby wiedział, iż dla niej to też było ważne. Czuła, że Tony może ją zaskoczyć i bardzo jej się to podobało. Brakowało jej trochę koloru w życiu, a wyglądał na takiego, który może zapewnić jej rozrywki.
- Mogę wrócić później. - Powiedziała spokojnie nie odrywając wzroku od jego twarzy. Nie spieszyła się nigdzie, a i chciała spędzić z nim trochę więcej czasu z dala od niepotrzebnych gapiów. Nikt nie będzie wiedział o tym spotkaniu, więc mogła sobie pozwolić na więcej. Dać się ponieść. - Nie ma to jak dyskusje z dziadkami, zawsze są bardzo fascynujące. - Sama nazwałaby to raczej monologiem ze strony seniorów rodu, wolała nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje i potakiwać. Tak było prościej, miała świadomość, że starsze pokolenia i tak nie zrozumieją młodych. Nie widziała więc sensu, aby wdawać się w polemikę.
- Trudno jest dogodzić, kiedy ci ludzie mają wszystko. - Tacy jak oni nie mogli narzekać na brak pieniędzy. Byli od dziecka rozpieszczani, nie łatwo było więc trafić z prezentem. Ją samą przestawały już cieszyć dobra materialne, bo miała ich tak wiele.
Kiedy Anthony ruszył w stronę motoru obserwowała go uważnie. Czyli faktycznie zamierzał zabrać ją na przejażdżkę tym czymś. Odetchnęła głęboko, bo trochę ją to przeraziło. Nie zamierzała jednak o tym wspomnieć. Na szczęście podszedł do niej z kaskiem, nie powinno więc się jej nic stać. Pozwoliła mu go sobie założyć na głowę. Jeszcze chwila i ruszą. Zastanawiała się, jak to będzie wyglądało. - Nie jeździłam. - Powiedziała, chociaż trochę było jej głupio się do tego przyznawać.
Nie martwił jej chłód, nie należała do osób, którym szybko robiło się chłodno. Miała jedynie nadzieję, że odwiezie ją tu całą i zdrową. Chwilę później już siedziała za nim na motocyklu. Nie miała tutaj nic do gadania i nawet się jej podobało to, że był taki zdecydowany. - Sprytne. Będziemy się już więc przytulać. - Odpowiedziała słysząc jego instrukcję. Zrobiła to, co powiedział. Złapała go w pasie dosyć mocno, żeby przypadkiem nie zsunąć się w trakcie jazdy. Kiedy pojazd ruszył uścisk Trxie mógł wydawać się silniejszy, gdyż trochę się przestraszyła, zamknęła oczy i pozwoliła mu prowadzić.