Drogi ojcze,
jestem Tobie winien przeprosiny za to, że tak długo się ostatnio nie odzywałem. Moja ostatnia rozmowa z Aydayą nie poszła najlepiej a prawda jest ciągle niezmienna - nie chcę stawać pomiędzy wami. Nie chcę nawet rozpoczynać jakichkolwiek rozmów z matką. Moje zrozumienie tego, że chce dobrze jest czasem niewystarczające przy emocjach, jakie rodzą się między nami. Prawdopodobnie niepotrzebnie to tłumaczę. Prawdopodobnie doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Przepraszam, że stawiam Cię czasem w niekomfortowych sytuacjach.
Wyruszyłem w kilkudniową podróż do Francji. Zachęcałeś mnie kiedyś do podróży, ale potrzeba stanięcia na wysokości zadania, żeby sprostać oczekiwaniom Twoim i matki zawsze pchała mnie do nauki. Potem zepchnęła mnie do zgarnięcia w ręce czegoś swojego i zbudowania New Forest. Uciekały lata, a ja niewiele widziałem. Może poza wyjazdami na targi koni arabskich, żeby w końcu sprawić ci najpiękniejszego z nich. Teraz wyjechałem, ale wyjazd ten nie jest tak wakacyjny, jak chciałbym, żeby był.
Mam do Ciebie prośbę i żyję nadzieją, że nie będzie ona zbyt wielka. Chciałbym przyjechać do Keswick i zostać na parę nocy. Mógłbyś, proszę, zapowiedzieć mnie matce? Nie chciałbym się z nią zetknąć bez przygotowania. Nasze niezapowiedziane spotkania są zazwyczaj gorsze niż te zapowiedziane. Nie chciałbym jednak też ani Ciebie, ani Ayidayi denerwować niepotrzebnie.
Odwiedzę was za dwa dni.