Droga Florence,
powróciłem bezpiecznie z mojego rejsu. Popłynąłem wzdłuż wybrzeży Francji, Morzem Belerskim - widoki były olśniewające od porastających to miejsce roślin, poprzez samą, ciepłą wodę, aż do pięknych zabudowań, które wyrastały przy brzegu jakby same chciały urwać dla siebie kawałek z tego morza. Przez moment miałem chęć, by zamknąć kawałek tego miejsca dla Ciebie w butelce, ale to nie oddałoby czaru wiatru, który targał tamtym miejscem, mew, które śpiewały ani zapachu, jaki wdzierał się do płuc. To była dobra podróż. Czuję się po niej o wiele lepiej.
Nie zamknąłem dla Ciebie świata w butelce, choć bardzo bym chciał, lecz pokusiłem się o drobny prezent innego rodzaju. Taki, który, mam nadzieję, będzie bardziej bliski Twojemu sercu. Ośmielę się nawet powiedzieć, że bliższy, ponieważ praktyczny! Ach, to tak pół żartem. Mam nadzieję, że nie będziesz się na mnie za bardzo gniewać?
Zamierzam wyjechać na parę dni do Keswick, jednak będę codziennie w New Forest, więc odbiorę korespondencję. Mam nadzieję, że się nie martwiłaś moją nieobecnością? Wszystko się naprawdę dobrze goi.
Do listu dołączono piękne dwa słoiczki zawierające francuskie mieszanki ziół, rzecz jasna najlepszej jakości:
- Bouquet garni (składająca się w 80% z natki pietruszki, 10% liści laurowych i 10% tymianku)
- Quatre-épices (pieprz, imbir, gałka muszkatołowa, goździki)