08.09.2023, 03:07 ✶
Ulysses uniósł rękę by dotknąć palcami nasady nosa. Potarł ją, myślami wybiegając już w przód, ku spotkaniu z Eunice. Gdyby tylko był chociaż odrobinę lepszy w takich rozmowach, może potrafiłby sobie teraz ułożyć w głowie co powinien (albo czego nie powinien) jej powiedzieć. Ale w jego głowie ziała w tym momencie ogromna pustka. Po prostu wiedział, że musiał się z nią spotkać, by… by okazać jej wsparcie? Pokazać, że nie będzie jej wrogiem?
Temat Vespery i Rabastana był o wiele prostszy.
- Czy on nie jest od niej sporo młodszy? – zapytał wreszcie. Nie podobało mu się, że ojciec znowu chciał zaaranżować dla siostry małżeństwo. Dwa poprzednie okazały się katastrofalne w skutkach. Obydwa zakończyły się śmiercią małżonków. Gdyby i z Rabastanem Lestrangem miało się to skończyć podobnie… czy wreszcie nie zaczną skupiać na sobie zbyt wielu nieprzychylnych spojrzeń? O Vesperze i tak krążyły już nieprzyjazne jej plotki.
Gdzieś tam Ulysses zdawał sobie sprawę, że ojciec nie odpuści jego siostrze, ale jednocześnie wolał by za trzecim razem ona sama podjęła decyzję o tym, kogo zechce poślubić. Przez chwilę w jego umyśle pojawiła się dziwna myśl, która paliła jego zmysły i prosiła by powiedział ojcu o tym, że Otton próbował zamordować Vesperę, że Otton nie utopił się po pijaku w morzu, że sam zaprowadził go nad jezioro a utopiła go właśnie Vespera, ale pozostała jedynie dziwną myślą, którą zdusił w zarodku. To byłoby nie na miejscu, gdyby obarczył ojca takim sekretem.
- Kiedy rozmawiałem z Eunice o jej nieudanym małżeństwie, powiedziała mi coś podobnego – zauważył cicho, gdy wysłuchał rad Chestera. – Że trzeba ze sobą rozmawiać i słuchać. Zresztą, przecież jej nie skrzywdzę celowo. Po co miałbym to robić?
By sobie ulżyć z inną kobietą i upokorzyć żonę? Może gdyby Ulysses nie był obarczony chorobą, która kazała mu pamiętać wszystko, może wtedy podchodziłby do seksu dużo bardziej pobłażliwie, ale nie potrafił. Nie chciał pamiętać przypadkowego, spoconego, kobiecego ciała. Po czasie pamięć przywoływała wszystko to, czego pamiętać nie należało, co normalni ludzie usuwali ze swojej świadomości. A nieprzypadkowe? Lubił Danielle. Podobała mu się. Chętnie rozpamiętywał każdy szczegół jej fizjonomii, przypadkowy gest, który zrobiła, uścisk dłoni i uśmiech, który mu posłała. Wciąż pamiętał ciepło jej ciała, gdy tuliła się do niego na polanie podczas Beltane. To dla niej przygarnął psa, chociaż pies był zwierzęciem brudnym i o niszczycielskich zapędach. Miałby ją potraktować jak beznamiętny worek na spermę?
- Jeśli będę szukać… - zaczął i urwał, bo to jednak był krępujący temat a on nie czuł się na siłach by dyskutować o nim akurat z ojcem. – Nigdy nikt się nie dowie – zakończył dość machinalnie. Z zażenowania lekko poczerwieniały mu policzki. – Myślałem, że kochałeś mamę – dodał jeszcze, teraz już pewnie kompletnie nie na miejscu, bo nie powinien zestawiać małżeństwa rodziców ze zdaniem dotyczącym seksu pozamałżeńskiego. Nie o to mu chodziło, by wyciągać od ojca szczegóły pożycia. Po prostu, wbrew wszystkiemu, wydawało mu się zawsze, że rodzice się kochali. Może nie okazywali sobie publicznie zbyt wielu uczuć, ale jednak kochali.
- Więc pewnie zaproszę ją na obiad – zgodził się odruchowo, a potem podniósł się z fotela. – Czy mogę już iść? Im szybciej do niej napiszę, tym lepiej.
Temat Vespery i Rabastana był o wiele prostszy.
- Czy on nie jest od niej sporo młodszy? – zapytał wreszcie. Nie podobało mu się, że ojciec znowu chciał zaaranżować dla siostry małżeństwo. Dwa poprzednie okazały się katastrofalne w skutkach. Obydwa zakończyły się śmiercią małżonków. Gdyby i z Rabastanem Lestrangem miało się to skończyć podobnie… czy wreszcie nie zaczną skupiać na sobie zbyt wielu nieprzychylnych spojrzeń? O Vesperze i tak krążyły już nieprzyjazne jej plotki.
Gdzieś tam Ulysses zdawał sobie sprawę, że ojciec nie odpuści jego siostrze, ale jednocześnie wolał by za trzecim razem ona sama podjęła decyzję o tym, kogo zechce poślubić. Przez chwilę w jego umyśle pojawiła się dziwna myśl, która paliła jego zmysły i prosiła by powiedział ojcu o tym, że Otton próbował zamordować Vesperę, że Otton nie utopił się po pijaku w morzu, że sam zaprowadził go nad jezioro a utopiła go właśnie Vespera, ale pozostała jedynie dziwną myślą, którą zdusił w zarodku. To byłoby nie na miejscu, gdyby obarczył ojca takim sekretem.
- Kiedy rozmawiałem z Eunice o jej nieudanym małżeństwie, powiedziała mi coś podobnego – zauważył cicho, gdy wysłuchał rad Chestera. – Że trzeba ze sobą rozmawiać i słuchać. Zresztą, przecież jej nie skrzywdzę celowo. Po co miałbym to robić?
By sobie ulżyć z inną kobietą i upokorzyć żonę? Może gdyby Ulysses nie był obarczony chorobą, która kazała mu pamiętać wszystko, może wtedy podchodziłby do seksu dużo bardziej pobłażliwie, ale nie potrafił. Nie chciał pamiętać przypadkowego, spoconego, kobiecego ciała. Po czasie pamięć przywoływała wszystko to, czego pamiętać nie należało, co normalni ludzie usuwali ze swojej świadomości. A nieprzypadkowe? Lubił Danielle. Podobała mu się. Chętnie rozpamiętywał każdy szczegół jej fizjonomii, przypadkowy gest, który zrobiła, uścisk dłoni i uśmiech, który mu posłała. Wciąż pamiętał ciepło jej ciała, gdy tuliła się do niego na polanie podczas Beltane. To dla niej przygarnął psa, chociaż pies był zwierzęciem brudnym i o niszczycielskich zapędach. Miałby ją potraktować jak beznamiętny worek na spermę?
- Jeśli będę szukać… - zaczął i urwał, bo to jednak był krępujący temat a on nie czuł się na siłach by dyskutować o nim akurat z ojcem. – Nigdy nikt się nie dowie – zakończył dość machinalnie. Z zażenowania lekko poczerwieniały mu policzki. – Myślałem, że kochałeś mamę – dodał jeszcze, teraz już pewnie kompletnie nie na miejscu, bo nie powinien zestawiać małżeństwa rodziców ze zdaniem dotyczącym seksu pozamałżeńskiego. Nie o to mu chodziło, by wyciągać od ojca szczegóły pożycia. Po prostu, wbrew wszystkiemu, wydawało mu się zawsze, że rodzice się kochali. Może nie okazywali sobie publicznie zbyt wielu uczuć, ale jednak kochali.
- Więc pewnie zaproszę ją na obiad – zgodził się odruchowo, a potem podniósł się z fotela. – Czy mogę już iść? Im szybciej do niej napiszę, tym lepiej.