09.09.2023, 19:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.09.2023, 14:41 przez Lyssa Dolohov.)
02.06.1972,
Londyn
Londyn
Droga Ulo,
Przepraszam, że tyle zajęło mi skreślenie tych paru słów. Wciąż jeszcze próbuję objąć rozumem to, co stało się na Beltane, ale im bardziej próbuję, tym bardziej wydaje się to niemożliwe, szczególnie biorąc pod uwagę wciąż napływające rewelacje odnośnie zniszczeń, motywów czy zaginięć.
Mam nadzieję, że dom w którym mieszkasz nie ucierpiał zbytnio podczas wichury, a wszyscy domownicy, łącznie z kaczką, są cali i zdrowi - łącznie z tobą. Bo jesteś, cała i zdrowa, prawda?
Londyn ma się dobrze. Kamienice stoją jak stały i mam wrażenie, że wichura w ogóle tutaj nie dotarła, a przynajmniej nie zauważyłam żadnych przesłanek ku temu, żeby było inaczej.
Przyznam ci się też szczerze, że nie miałam okazji zajrzeć na twoje stoisko podczas święta. Może przypadkiem je ominęłam, albo nie zauważyłam w tłumie jaki panował na polanie, za co szczerze przepraszam, chętnie bym jednak obejrzała twoje prace, jeśli tylko byś mi na to pozwoliła, bo przyznam się, że sama jestem w głębi duszy artystką. Co prawda bliżej mi do malarstwa, ale ta dziedzina i rysunek to praktycznie bliźniaczki.
Ariel? Jaki Ariel. Nigdy nie słyszałam o kimś podobny. Widzisz? Już zapomniałam. Niemniej jednak spotkam się z tobą z rozkoszą, najchętniej w Dolinie Godryka. Londyn zbrzydł mi nieco, a chętnie zobaczyłabym jak wygląda twoje miasto, kiedy nie trwają akurat jakieś święta.
Za rysunek dziękuję ci z całego serca. Zajmie honorowe miejsce na ścianie nad moim biurkiem, żebym mogła na niego spoglądać jak najczęściej.
Lyssa M.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.