• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.06.1972] Wielkie pranie

[20.06.1972] Wielkie pranie
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#6
09.09.2023, 19:49  ✶  

– Tutaj co chwilę ktoś szeleści koronami drzew. Mój dziadek ma świergla na punkcie sów, a żyją w tym lesie tam, o – niedbale wskazała ręką w kierunku drzew – te naprawdę nie były daleko od domu. A huczenie słychać było w nocy i nad ranem. Czasami też w dzień… ale to akurat jej własna sowa robiła hałas. Słyszała, że u mugoli czasami trafiali się zapaleni gołębiarze, trzymali gołębie w domu na strychy, znakowali je, doglądali ich lotu… Można było powiedzieć, ze Malcolm McGonagall był odpowiednikiem gołębiarza, ale jeśli chodziło o sowy. Sowiarz? Było w ogóle takie słowo? W zimie brał je do domu, na strych, żeby nie zmarzły zanadto, a na wiosnę je wypuszczał. I tak to się kręciło od lat. – Mmm… Bajerant – stwierdziła po prostu, leciutko mrużąc oczy. Laurent nie miał problemu z gładkością słów, jakie z siebie wyrzucał. Nie była pewna, czy po prostu tak miał, czy miał zawczasu przygotowane teksy i tylko dopasowywał je do sytuacji, ale w tym momencie nie miało to większego znaczenia. – Ale nie uplotłam korony. Po prostu cieszę się z ładnej pogody. Od razu wszystko tutaj ożyło. A pranie najlepiej pachnie, jeśli je wywiesić na dworze, a nie tylko posługiwać się zaklęciami – magia bardzo ułatwiała życie i uwielbiała w niej to, natomiast zdążyła już nieco poznać tego świata, by wiedzieć, że nie zawsze była właściwym rozwiązaniem. A z okazji należało skorzystać – jak dzisiaj, gdy słońce zagościło na niebie zamiast deszczowych chmur. Było jeszcze dość wcześnie, cały dzień, by móc skorzystać z tak pięknej pogody. I tak Guinevere wywieszała pranie, ale na pewno nie była jedyną pracującą tutaj dzisiaj osobą.

Zgadza się, miała w sobie jakieś takie ciepło… Może to dlatego, że tak bardzo przejmowała się losem różnych ludzi. Jasne, żartowała sobie, psociła, czasami miała niewyparzony język, ale żadną miarą nie była okrutna. Zasłoniłaby drugą osobę własnym ciałem, jeśli to dałoby pewność, że ta druga przeżyje i wyjdzie ze szwanku. I swoim bliskim… nie potrafiła odmówić, jeśli ktoś potrzebował pomocy. Jak ktoś taki mógł emanować zimnem? Patrzyła na bukiet, kiedy Laurent wymieniał jej nazwy kwiatów. Różę oczywiście znała, ale reszta była dla niej nowa. Kiwała lekko głową, pilny uczeń uczący się czegoś nowego, gotowa zapamiętać te nazwy. – Ta czarnuszka. Bardzo mi się podoba – przyznała. – Symbolika w tym momencie nie ma znaczenia. Powiedziałabym, że liczą się intencje – symbole miały w jej życiu ogromne znaczenie, ale nie takie, które można świadomie dobrać, a te, które przychodziły jako odpowiedź na pytania, na spojrzenie w głąb… siebie, albo drugiej osoby. Takie, które można było dostrzec tylko, jeśli było się odpowiednio wrażliwym, a Guinevere była. I wrażliwa, i miała coś co niektórzy nazywali szóstym zmysłem, i była też pełna empatii dla otaczającego świata. – Więc to ty go układałeś? No no – mało znała mężczyzn, który zawracaliby sobie głowę takimi rzeczami jak nazwa kwiatów oraz układanie bukietu, kiedy szli do panny w gości. Większość zapłaciłaby, by ktoś inny go dla nich złożył i nie wiedzieliby nawet, co się w nim znajduje, kolory też pewnie nazwaliby źle.

– Myślę, że gdybyś trafił na odpowiedniego konia, dowolnej rasy, to byś to poczuł – nie brzmiał jakby się żalił. Po prostu czasami dla drugiej osoby oczywiste było to, co dla nas było niedostrzegalne. Guinevere oferowała mu tylko swój punkt widzenia. – Chociaż wyobrażam sobie, że trafienie na takiego i to jeszcze na prezent musi być diabelnie trudne – bo jak poczuć „to coś” w stosunku do prezentu? Żywego prezentu? Być może to była robota dla wróżbity, kto wie…

– Widzisz? I od razu rumieńce wpełzają na policzki… – uśmiechnęła się pod nosem, zarzucając na sznurek poszewkę na kołdrę.

– Wracaj tu!! – dobiegło z oddali, ze strony domu; okna były otwarte, ale by usłyszeć, trzeba było krzyczeć. I to właśnie krzyk dobiegł ich uszu – damski. Guinevere odwróciła się, nasłuchując, wyglądała przy tym równie skupiona co kot, brakowało tylko, by zastrzygła uszami, albo by wibrysy skierowała do przodu – tyle, że ich nie miała. Rzecz jasna chodziło o wrażenie. Po chwili dało się słyszeć dźwięk, jakby bitego szkła, wysypywania się na podłogę… monet? Talerzy? Szctućców? Coś w ten deseń i nagle w oknie pojawiła się pulchna, lecz stateczna kobieta. – Ginny! ŁAP GO!

Nie zdążyła zapytać co ani kogo. Usłyszała tylko tuptanie, szeleszczenie, a potem zobaczyła jak coś wpada w rozwieszone białe prześcieradło. Rzuciła się w tamtą stronę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (10820), Laurent Prewett (11237)




Wiadomości w tym wątku
[20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 11:55
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 15:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 16:43
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 17:44
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 18:53
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 19:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 20:20
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 21:40
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 22:19
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 00:07
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 12:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 14:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 16:09
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 17:48
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 18:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 11.09.2023, 08:48
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 11.09.2023, 14:31
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 11.09.2023, 21:12
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 00:30
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 10:15
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 13:19
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 16:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 17:38
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 20:43
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 21:50
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 23:38
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 13.09.2023, 10:17
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 13.09.2023, 21:25
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 11:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa