10.09.2023, 03:46 ✶
Patrick miał nadzieję, że przynajmniej ten wieczór nie zakończy się tak samo jak niemal wszystkie, które od czasu Beltane próbował spędzić w pubie. Tu już nawet nie chodziło o to, że drażnił go kompletny brak anonimowości. Miał po prostu dość kolejnych tych samych pytań i rozmów, które miałyby się tyczyć tego, na co kompletnie nie miał wpływu.
Tak, był Zimny. Tak, rzeczywiście jego skóra w dotyku była gliniasta i przypominała dotyk trupa. Nie, nie obrażał się na to porównanie. I hahaha, tak w ogóle to koń by się uśmiał z tego porównania do trupa. Nikt wcześniej na to nie wpadł. Słowo skauta. Nie, wódka nie sprawiała by przestał być zimny. Butelka wódki też nie potrafiła tego dokonać. A przypadkowy seks? Czy to jest ten moment, w którym powinienem uciekać? Hahaha.
W mugolskich pubach było niewiele lepiej. Tak, tam przynajmniej wciąż pozostawał nieznany, ale widział zdumione spojrzenia kelnerek, gdy opłacał rachunek. I wzdrygnięcia, kiedy przeciskał się do kibla i w tym przeciskaniu kogoś przypadkiem dotknął.
Ale na swoją obronę, Patrick miał akurat tyle, że teraz po prostu musiał wyjść do ludzi. Czuł, że jeśli spędzi ten jeszcze jeden dzień zamknięty w swoim mugolskim mieszkaniu (albo w pokoju, w rezydencji dziadków) to po prostu oszaleje.
Miał na sobie zwykłe jeansy i obszerną bluzę, gdy wszedł do pubu. Ręce wsadził w kieszenie, żeby przypadkiem nie dotknąć nagą skórą jakiejś innej skóry i nie wywołać zaciekawionych spojrzeń już na samym wstępie. Całkiem zgrabnie udało mu się przedostać aż do samej lady. Przysiadł na jednym z wolnych stołków (i tak, zupełnie celowo wybrał akurat taki stołek, obok którego było pusto) a potem oparł się łokciami o blat i wyszukał wzrokiem barmanki.
Zmarszczył brwi, w pierwszej sekundzie widział ją z tyłu, ale te jej ogniste włosy chyba już rozpoznałby właściwie wszędzie. Tylko czy na pewno? Czy to możliwe, że Alanna zwolniła się z pracy w Ministerstwie Magii i zajęła się pracą w pubie? Nie, żeby miał coś przeciwko kobietom pracującym w pubach, ale tu trochę byłoby mu przykro, gdyby miał jej nigdy więcej nie minąć na korytarzach Ministerstwa Magii.
- Dobry wieczór – przywitał się z nią w chwili, w której podłapała jego spojrzenie. – Co za niecodzienne spotkanie – zagaił, posyłając jej szeroki uśmiech.
Jakoś obecność Alanny niespodziewanie poprawiła mu humor.
Tak, był Zimny. Tak, rzeczywiście jego skóra w dotyku była gliniasta i przypominała dotyk trupa. Nie, nie obrażał się na to porównanie. I hahaha, tak w ogóle to koń by się uśmiał z tego porównania do trupa. Nikt wcześniej na to nie wpadł. Słowo skauta. Nie, wódka nie sprawiała by przestał być zimny. Butelka wódki też nie potrafiła tego dokonać. A przypadkowy seks? Czy to jest ten moment, w którym powinienem uciekać? Hahaha.
W mugolskich pubach było niewiele lepiej. Tak, tam przynajmniej wciąż pozostawał nieznany, ale widział zdumione spojrzenia kelnerek, gdy opłacał rachunek. I wzdrygnięcia, kiedy przeciskał się do kibla i w tym przeciskaniu kogoś przypadkiem dotknął.
Ale na swoją obronę, Patrick miał akurat tyle, że teraz po prostu musiał wyjść do ludzi. Czuł, że jeśli spędzi ten jeszcze jeden dzień zamknięty w swoim mugolskim mieszkaniu (albo w pokoju, w rezydencji dziadków) to po prostu oszaleje.
Miał na sobie zwykłe jeansy i obszerną bluzę, gdy wszedł do pubu. Ręce wsadził w kieszenie, żeby przypadkiem nie dotknąć nagą skórą jakiejś innej skóry i nie wywołać zaciekawionych spojrzeń już na samym wstępie. Całkiem zgrabnie udało mu się przedostać aż do samej lady. Przysiadł na jednym z wolnych stołków (i tak, zupełnie celowo wybrał akurat taki stołek, obok którego było pusto) a potem oparł się łokciami o blat i wyszukał wzrokiem barmanki.
Zmarszczył brwi, w pierwszej sekundzie widział ją z tyłu, ale te jej ogniste włosy chyba już rozpoznałby właściwie wszędzie. Tylko czy na pewno? Czy to możliwe, że Alanna zwolniła się z pracy w Ministerstwie Magii i zajęła się pracą w pubie? Nie, żeby miał coś przeciwko kobietom pracującym w pubach, ale tu trochę byłoby mu przykro, gdyby miał jej nigdy więcej nie minąć na korytarzach Ministerstwa Magii.
- Dobry wieczór – przywitał się z nią w chwili, w której podłapała jego spojrzenie. – Co za niecodzienne spotkanie – zagaił, posyłając jej szeroki uśmiech.
Jakoś obecność Alanny niespodziewanie poprawiła mu humor.