10.09.2023, 12:30 ✶
Miała się starać i nie odstraszać wszystkich swoimi minami, tak? Zadanie o w miarę przyzwoitym stopniu trudności, przynajmniej dopóki nie odwróciła się, stawiając naczynie na ladzie przed zamawiającym i nie natrafiła prosto na… niego.
Miał prawo, tłumaczyła sobie niejednokrotnie. Florence przy nim była cały ten czas, od Hogwartu, a ona sama – oficjalnie spoczywała w ziemi. Nie mogła wymagać, że będzie czekał wieczność, prawda? Gdyby tylko nie zaprosił jej na herbatę… gdyby tylko! A może źle odczytała intencje? Może rzeczywiście to miała być jedynie herbatka, czysto przyjacielska, a całą resztę sobie dopowiedziała – z powodu pragnień, jakie się w niej kłębiły, z tych powodów, przez które wyrwała się z Limbo i powróciła na ten padół łez, wpadając niczym śliwka w kompot.
Bo naprawdę, mogła lepiej wybrać swoją ofiarę – o ile rzeczywiście świadomie wybierała, czego nie była pewna; cały ten okres pomiędzy spowijała gęsta, nieprzenikniona mgła, rodząca znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Czasem to frustrowało, czasem o tym po prostu zapominała, zajmując się dokładaniem starań do tego, by przetrwać.
I zbliżaniem do tych, których tak kochała.
Nie, nie uśmiechnęła się, gdy jej spojrzenie padło na Patricka – choć przecież zdecydowanie powinna. Potrafiła się maskować, prawda? Potrafiła zwodzić swoimi słowami i mimiką, a jednak… jednak nawet nie spróbowała.
- W istocie, niecodzienne – wycedziła, częściowo dając upływ gromadzonej frustracji. Jak… jak mógł. Dlaczego. Przecież wtedy jeszcze zapewniał, że pamięta, a potem, potem zobaczyła to i tak bardzo nie mogła wyrzucić tego obrazu z pamięci, chociaż bardzo chciała.
Bo w teorii miał prawo.
Zwłaszcza że kim dla niego była Alanna? Tylko dziewczyną z innego ministerialnego wydziału, z którą spotkał się przy wykonywaniu obowiązków służbowych. A i tak, świadkiem jego niedoszłego utopienia się, też coś, nic wielkiego, poradził sobie sam, równie dobrze mogło jej tam nie być, nie zaistniałaby żadna różnica.
- Coś podać? – spytała sucho, nie bawiąc się w ceregiele ani żadne insze uprzejmości. Zamawiasz albo wypad, nie zajmuj miejsca bardziej spragnionym, człowieku; tu nie ma miejsca dla tylko siedzących.
Miał prawo, tłumaczyła sobie niejednokrotnie. Florence przy nim była cały ten czas, od Hogwartu, a ona sama – oficjalnie spoczywała w ziemi. Nie mogła wymagać, że będzie czekał wieczność, prawda? Gdyby tylko nie zaprosił jej na herbatę… gdyby tylko! A może źle odczytała intencje? Może rzeczywiście to miała być jedynie herbatka, czysto przyjacielska, a całą resztę sobie dopowiedziała – z powodu pragnień, jakie się w niej kłębiły, z tych powodów, przez które wyrwała się z Limbo i powróciła na ten padół łez, wpadając niczym śliwka w kompot.
Bo naprawdę, mogła lepiej wybrać swoją ofiarę – o ile rzeczywiście świadomie wybierała, czego nie była pewna; cały ten okres pomiędzy spowijała gęsta, nieprzenikniona mgła, rodząca znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Czasem to frustrowało, czasem o tym po prostu zapominała, zajmując się dokładaniem starań do tego, by przetrwać.
I zbliżaniem do tych, których tak kochała.
Nie, nie uśmiechnęła się, gdy jej spojrzenie padło na Patricka – choć przecież zdecydowanie powinna. Potrafiła się maskować, prawda? Potrafiła zwodzić swoimi słowami i mimiką, a jednak… jednak nawet nie spróbowała.
- W istocie, niecodzienne – wycedziła, częściowo dając upływ gromadzonej frustracji. Jak… jak mógł. Dlaczego. Przecież wtedy jeszcze zapewniał, że pamięta, a potem, potem zobaczyła to i tak bardzo nie mogła wyrzucić tego obrazu z pamięci, chociaż bardzo chciała.
Bo w teorii miał prawo.
Zwłaszcza że kim dla niego była Alanna? Tylko dziewczyną z innego ministerialnego wydziału, z którą spotkał się przy wykonywaniu obowiązków służbowych. A i tak, świadkiem jego niedoszłego utopienia się, też coś, nic wielkiego, poradził sobie sam, równie dobrze mogło jej tam nie być, nie zaistniałaby żadna różnica.
- Coś podać? – spytała sucho, nie bawiąc się w ceregiele ani żadne insze uprzejmości. Zamawiasz albo wypad, nie zajmuj miejsca bardziej spragnionym, człowieku; tu nie ma miejsca dla tylko siedzących.