Nie miał pamięci do twarzy. Zupełnie. Bywało, że pamiętał jedną cechę wyglądu; wyjątkowo ciemne oczy, połysk na krwistych włosach, jedwabny głos, lub ostre rysy twarzy. Samo ujrzenie owej cechy przywracało wspomnienia i wtedy mógł już połączyć kropki. Czasem wystarczyło jakieś zdanie, które zapadło mu głęboko w pamięć i trzymało się ścianek umysłu z wyjątkową determinacją. A nazwiska? Nazwiska pamiętał, choć nie zawsze mógł dopasować obrazek do słowa. Po usłyszeniu pełnego imienia i nazwiska uzdrowicielki, coś w Kaydenie kliknęło i jego uwaga nieco się wyostrzyła. Florence Bulstrode była w jego hogwarckim domu, kiedy zaczynał swoją naukę. Tak, teraz pamiętał... Widział ją też w skrzydle szpitalnym parę razy i więcej niż parę w pokoju wspólnym. Nie utrzymywał bliższych relacji ze starszymi rocznikami i dopiero teraz, na starsze lata pluł sobie w brodę, że tego nie robił. Wcześniej nie widział bowiem korzyści, jakie mogło to przynieść. Tak czy inaczej, zaraz, gdy kobieta przedstawiła się uprzejmie, Kayden przypomniał sobie o swoim beznadziejnym nawyku pomijania rzeczy oczywistych jedynie dla niego i także się krótko przedstawił z imienia i nazwiska, chociaż o tym, że ją kojarzył, nie wspomniał ani słowa. Wątpił bowiem, żeby kobieta w ogóle go kojarzyła.
- Nie ma sprawy, mogę się przejść do apteki. - Odparł spokojnie i choć w duchu uważał, że przejście po Ulicy Pokątnej z błękitną opalenizną byłoby całkiem zabawnym widowiskiem, postanowił oszczędzić kuzynowi upokorzenia i docinek. Chociaż kilka z nich aż cisnęły mu się na usta... jak na przykład żal, że nie przybrał barwy złotego znicza, za którym ścigałyby go panny na miotłach. Ahh, przegapiona okazja... Ugryzł się jednak w język i już nic więcej na ten temat nie powiedział.
- Niech się pani nie martwi, nie zamierzam dokładać nikomu pracy... Szczególnie że błękit to zdecydowanie nie mój kolor. - Zapewnił uzdrowicielkę, po czym wysłuchał jej wyjaśnień w milczeniu, kiwając lekko głową. Zastanawiał się, czy reszta przedmiotów z aukcji też miała na sobie jakieś przekleństwo. Przyglądał się chwilę posążkowi, ale nie zobaczył w nim nic interesującego, więc szare oczy powróciły na kuzyna i uzdrowicielkę. Odsunął się nieco, nie chcąc przeszkadzać w usuwaniu klątwy i z ciekawością obserwował proces.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)