10.09.2023, 18:47 ✶
Daisy obserwowała jak Martin wybierał aparat i opłacał go. Nie przeszkadzała mu w tym, zastanawiając się, czy kiedyś, kiedy wreszcie zacznie robić zdjęcia pokaże jej co mu z tego wyszło. Nawet nie chodziło o to, żeby go oceniać – Daisy miała pewność, że zdjęcia które Martin wykona będą udane; ale o to że będą mieli okazję by się znowu spotkać. A jej jakoś dobrze było w jego towarzystwie i tak właściwie to chciałaby się z nim znowu spotkać. Byle tylko nie wyszło na to, że jest zbyt nachalna czy coś. Ludzie czasem źle reagowali, gdy wykazywała się zbytnim entuzjazmem.
- Tak. Bardzo chętnie – odpowiedziała, posyłając mu najszczerszy i jednocześnie najszerszy z uśmiechów, jaki posiadała. – Miałeś mi opowiedzieć co się wydarzyło w czasie Beltane po tym, jak mnie opuściłeś – przypomniała.
Zmarszczyła brwi, uzmysławiając sobie, że źle to zabrzmiało. Bardzo źle. Wcale jej nie opuścił, po prostu się rozstali. Daisy do teraz miała zrobiony przez niego wianek. Wisiał na ścianie w jej pokoju i powoli zasychał zamieniając się w przyjemną – dla jej oka – ozdobę.
Wyszli razem ze sklepu z aparatami. Młoda dziennikarka pokazała Martinowi znajdującą się kilkaset metrów dalej kawiarnię.
- Może tam wstąpimy? – zapytała, kompletnie ignorując, że jej towarzysz najwyraźniej zaczął się stresować. Ba, gotowa była sama dźwigać na sobie ciężar konwersacji, byle tylko znowu mógł się odprężyć. - Mam ochotę na dużą kawę z mlekiem i z piankami - zaczęła paplać.
- Tak. Bardzo chętnie – odpowiedziała, posyłając mu najszczerszy i jednocześnie najszerszy z uśmiechów, jaki posiadała. – Miałeś mi opowiedzieć co się wydarzyło w czasie Beltane po tym, jak mnie opuściłeś – przypomniała.
Zmarszczyła brwi, uzmysławiając sobie, że źle to zabrzmiało. Bardzo źle. Wcale jej nie opuścił, po prostu się rozstali. Daisy do teraz miała zrobiony przez niego wianek. Wisiał na ścianie w jej pokoju i powoli zasychał zamieniając się w przyjemną – dla jej oka – ozdobę.
Wyszli razem ze sklepu z aparatami. Młoda dziennikarka pokazała Martinowi znajdującą się kilkaset metrów dalej kawiarnię.
- Może tam wstąpimy? – zapytała, kompletnie ignorując, że jej towarzysz najwyraźniej zaczął się stresować. Ba, gotowa była sama dźwigać na sobie ciężar konwersacji, byle tylko znowu mógł się odprężyć. - Mam ochotę na dużą kawę z mlekiem i z piankami - zaczęła paplać.