10.09.2023, 23:49 ✶
Miłość miała wiele różnych twarzy. Heinzelom naprawdę zależało na córce. Być może całkiem świadomie wikłali ją w małżeństwo bez uczuć, ale chcieli dla niej jak najlepiej. I pani Fawley kochała swoją córkę, kochała ją tak bardzo, że gotowa była dla niej zabić. Życie za życie było uczciwą ceną, ale życia za życie? Ile osób mogłaby zamordować dla Marianne? Rzuciła wściekłe spojrzenie na Rossiego. A potem przeniosła je na Heinzela.
- O, drogi panie, mam prawo mówić do każdego jak tylko uznam za stosowne – wysyczała. Sebastian poczuł, że zrobiło mu się słabo. Świat jakby ucichł na chwilę. Wciąż był w restauracji, ale tym razem była noc, miał na sobie ciemny garnitur i czołgał się w stronę leżących na posadzce żony i córki. Chciał je ocucić, zmusić do tego, by się obudziły, by uciekali ze statku. To miejsce było przeklęte. Podłoga usiana była ciałami. Ale gdy zamrugał, obraz znowu wrócił na właściwe miejsce. Znowu był dzień a słońce świeciło na niebie. – Nie pozwolę byście dobrze się bawili, kiedy moje dziecko zostało oszukane przez tego… - splunęła, a stojący obok niej Pemberton ruszył pokracznie w stronę sir Howarda. - …łajdaka. Wszyscy za to zapłacicie. Nim północ wybije… - i tu dosięgło ją zaklęcie Augustusa.
Magiczny korzeń zacisnął się na szyi Persefony Fawley. Wbrew oczekiwaniom Rookwooda nie udusił wiedźmy, bo zaledwie chwilę po tym jak splótł zaklęcie ona zamieniła się w morską wodę. Rozlała się po restauracji, jakby nigdy nie była prawdziwa.
- Co ja właśnie zobaczyłam? – zapytała, wciąż tkwiąca na swoim miejscu Anne Bishop. I dokładnie w tym samym momencie zamieniła się w morską wodę jak chwilę wcześniej pani Fawley.
Tymczasem Pemberton kierował się w stronę sir Howarda. Patrząc na arystokratę, Sebastian i Danielle dostrzegli dokładnie to samo, co wcześniej widział Augustus. Wyglądał jak trup, przyobleczony w garnitur kościotrup z błyszczącymi od magii oczodołami.
Sen, w którym tkwili sypał się z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej. Ale oni ciągle w nim siedzieli. Dwóch mężczyzn, których przyprowadziła pani Fawley, o pustych spojrzeniach i niezgrabnych ruchach, ruszyło na Avelinę. Ta zaś dostrzegła przemianę w Augustusie. Już nie wyglądał jak Arrow, wyglądał jak... Rookwood?
- O, drogi panie, mam prawo mówić do każdego jak tylko uznam za stosowne – wysyczała. Sebastian poczuł, że zrobiło mu się słabo. Świat jakby ucichł na chwilę. Wciąż był w restauracji, ale tym razem była noc, miał na sobie ciemny garnitur i czołgał się w stronę leżących na posadzce żony i córki. Chciał je ocucić, zmusić do tego, by się obudziły, by uciekali ze statku. To miejsce było przeklęte. Podłoga usiana była ciałami. Ale gdy zamrugał, obraz znowu wrócił na właściwe miejsce. Znowu był dzień a słońce świeciło na niebie. – Nie pozwolę byście dobrze się bawili, kiedy moje dziecko zostało oszukane przez tego… - splunęła, a stojący obok niej Pemberton ruszył pokracznie w stronę sir Howarda. - …łajdaka. Wszyscy za to zapłacicie. Nim północ wybije… - i tu dosięgło ją zaklęcie Augustusa.
Magiczny korzeń zacisnął się na szyi Persefony Fawley. Wbrew oczekiwaniom Rookwooda nie udusił wiedźmy, bo zaledwie chwilę po tym jak splótł zaklęcie ona zamieniła się w morską wodę. Rozlała się po restauracji, jakby nigdy nie była prawdziwa.
- Co ja właśnie zobaczyłam? – zapytała, wciąż tkwiąca na swoim miejscu Anne Bishop. I dokładnie w tym samym momencie zamieniła się w morską wodę jak chwilę wcześniej pani Fawley.
Tymczasem Pemberton kierował się w stronę sir Howarda. Patrząc na arystokratę, Sebastian i Danielle dostrzegli dokładnie to samo, co wcześniej widział Augustus. Wyglądał jak trup, przyobleczony w garnitur kościotrup z błyszczącymi od magii oczodołami.
Sen, w którym tkwili sypał się z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej. Ale oni ciągle w nim siedzieli. Dwóch mężczyzn, których przyprowadziła pani Fawley, o pustych spojrzeniach i niezgrabnych ruchach, ruszyło na Avelinę. Ta zaś dostrzegła przemianę w Augustusie. Już nie wyglądał jak Arrow, wyglądał jak... Rookwood?
Tura trwa do 13.09.2023 roku do godziny 21.00