08.11.2022, 12:06 ✶
Gdyby wiedziała, że ubranie warstw różowego tiulu sprawi, że nagle zgromadzi się dookoła nich cała gromada osób ze spojrzeniem godnym smoków z problemami żołądkowymi ubrałaby różową suknię już dawno temu. Ba, pomalowałaby abraksana na różowo dla jeszcze mocniejszego spotęgowania efektu różu, albo wykorzystała jeszcze dodatkowy brokat. Musiała następny wypad zaplanować z Loganem już na poważnie, tak aby jednak bardziej się wyróżnić – widać było, że budziła za mało sensacji w momencie gdy cięty język Eden z subtelnością twarzy uderzającej o kamienną ścianę był największym zwróceniem uwagi.
- Mnie również miło poznać. Słyszałam o panu. – Wyciągnęła dłoń do uściśnięcia dłoni Theseusa, widząc, że mężczyzna dość skrzętnie ukrywał operowanie mimiką, stawiając na prostotę w przywitaniu. Mało kiedy potrzebowała wszystkich uroczych zasad które konfundowały głównie zgromadzonych, co jednak nie oznaczało, że nie potrafiła się zachować. W tym wypadku jednak wszyscy udawali tak mocno, że chyba nikomu to nie wychodziło.
- Oh, moja kuzynka Eden proszę państwa, zawsze gotowa zabawić nas najnowszymi żartami ze swojego kabaretu. – Zaklaskała lekko, z zupełnym rozbawieniem obserwując, czy ktoś jeszcze się do nich nie zbliża. Zaczynali tworzyć pewnego rodzaju hordę dookoła Geraldine i nie zdziwiłaby się, gdyby jeszcze ktoś do nich dołączył. Nie pomyliła się, bo tuż przy nich pojawili się zaraz Leander Yaxley oraz Loretta Lestrange. Mrugnęła jeszcze do panny Lestrange, gestem pokazując aprobatę dla jej stroju, zaraz też przechylając się lekko aby móc dostrzec Atreusa wraz z Elaine.
- Drogi kuzynie, ty jak zawsze dorównujesz mi w tych kwestiach. – No, może nie miał różowego tiulu, ale wyglądał, jak zawsze, dość przystojnie. Uśmiechnęła się jeszcze, składając lekki całus na policzkach Elaine, ciesząc się, że przynajmniej ktoś porządny znalazł tu miejsce…a jednocześnie martwiąc się z tego, co jej obecność miała tu oznaczać, myśląc bardziej w kwestii polowania. No cóż, z jakiegoś powodu tu przyszła.
Skoro zaś Logan chciał jeszcze podejść do swojego kuzyna, aby złożyć mu życzenia, złapała go pod ramię, uśmiechając się do reszty i puszczając im oko.
- Wybaczcie, skoro jednak walc jest zajęty przez garborogi, poćwiczymy jeszcze foxtrota. – Oddalili się od towarzystwa, kierując się w stronę Seraphine oraz Theona. Spoglądając jeszcze na kieliszek, wróciła spojrzeniem do niego, zwracając się na nowo bezpośrednio do swojego partnera skoro byli już poza zasięgiem słuchu innych. – O ile nie zamierzasz tego wlać do gardła wszystkim, aby się rozluźnili to chyba nie ma takiej ilości alkoholu, która by na to pomogła. Może po polowaniu, w zależności od zabawy. - Nie oglądała się już na towarzystwo za plecami, zmierzając w kierunku nowych znajomości.
- Przedstawisz mnie?
- Mnie również miło poznać. Słyszałam o panu. – Wyciągnęła dłoń do uściśnięcia dłoni Theseusa, widząc, że mężczyzna dość skrzętnie ukrywał operowanie mimiką, stawiając na prostotę w przywitaniu. Mało kiedy potrzebowała wszystkich uroczych zasad które konfundowały głównie zgromadzonych, co jednak nie oznaczało, że nie potrafiła się zachować. W tym wypadku jednak wszyscy udawali tak mocno, że chyba nikomu to nie wychodziło.
- Oh, moja kuzynka Eden proszę państwa, zawsze gotowa zabawić nas najnowszymi żartami ze swojego kabaretu. – Zaklaskała lekko, z zupełnym rozbawieniem obserwując, czy ktoś jeszcze się do nich nie zbliża. Zaczynali tworzyć pewnego rodzaju hordę dookoła Geraldine i nie zdziwiłaby się, gdyby jeszcze ktoś do nich dołączył. Nie pomyliła się, bo tuż przy nich pojawili się zaraz Leander Yaxley oraz Loretta Lestrange. Mrugnęła jeszcze do panny Lestrange, gestem pokazując aprobatę dla jej stroju, zaraz też przechylając się lekko aby móc dostrzec Atreusa wraz z Elaine.
- Drogi kuzynie, ty jak zawsze dorównujesz mi w tych kwestiach. – No, może nie miał różowego tiulu, ale wyglądał, jak zawsze, dość przystojnie. Uśmiechnęła się jeszcze, składając lekki całus na policzkach Elaine, ciesząc się, że przynajmniej ktoś porządny znalazł tu miejsce…a jednocześnie martwiąc się z tego, co jej obecność miała tu oznaczać, myśląc bardziej w kwestii polowania. No cóż, z jakiegoś powodu tu przyszła.
Skoro zaś Logan chciał jeszcze podejść do swojego kuzyna, aby złożyć mu życzenia, złapała go pod ramię, uśmiechając się do reszty i puszczając im oko.
- Wybaczcie, skoro jednak walc jest zajęty przez garborogi, poćwiczymy jeszcze foxtrota. – Oddalili się od towarzystwa, kierując się w stronę Seraphine oraz Theona. Spoglądając jeszcze na kieliszek, wróciła spojrzeniem do niego, zwracając się na nowo bezpośrednio do swojego partnera skoro byli już poza zasięgiem słuchu innych. – O ile nie zamierzasz tego wlać do gardła wszystkim, aby się rozluźnili to chyba nie ma takiej ilości alkoholu, która by na to pomogła. Może po polowaniu, w zależności od zabawy. - Nie oglądała się już na towarzystwo za plecami, zmierzając w kierunku nowych znajomości.
- Przedstawisz mnie?