11.09.2023, 20:58 ✶
Jakiż to on nie był niezależny i aż ją od tego skręcało w środku, a z drugiej strony nie mogła się na stałe pozbyć delikatnego, kpiącego uśmieszku, który co chwila pojawiał się na twarzy. Było w nim coś, co tylko zachęcało do tego, żeby obić mu tę mordę, albo spróbować go udusić, ale w pewnym momencie przyszło jej do głowy, że pewnie jeszcze mu się to podobało. Że zachowywał się tak specjalnie, żeby tylko oberwać i móc szczerzyć zakrwawione zęby w zadowoleniu, kiedy czuł jak puchną mu rozcięte wargi.
Oboje mogli krzyczeć w ten nieagresywny, ale przykuwający uwagę sposób i kiedy wszedł na ten swój malutki podest, niczym paw na scenę, spojrzała na niego z politowaniem. Chciał widowiska, mogli zrobić z tego widowisko i to jeszcze jakie. Mieli publiczność, jej pełną teraz uwagę i zainteresowanie. Mieli też siebie - występy z partnerem zawsze uważała za nieco ciekawsze, bo często stawały się także o wiele bardziej ryzykowne. Stawianie na szali życia drugiej osoby, nawet jeśli pozorne i robione tylko dla podniesienia napięcia wśród publiczności, było zwyczajnie ciekawe. Na szczęście jednak, albo w sumie nieszczęście, jedyne czym teraz grali to własna duma. Dlatego kiedy próbował jej wmówić, że może krzyczeć głośniej od niej, dziewczyna zbliżyła się, wchodząc na podest i patrząc już tylko i wyłącznie na niego. I kiedy tak wodził rękoma i zachęcał resztę, by nie odwracali wzroku, żeby grzecznie słuchali, uśmiechnęła się do niego lekko, ale w tak samo odklejony sposób, jak on się właśnie zachowywał. A potem zwyczajnie kopnęła go w jaja. A przynajmniej ośmieliła się spróbować.
Oboje mogli krzyczeć w ten nieagresywny, ale przykuwający uwagę sposób i kiedy wszedł na ten swój malutki podest, niczym paw na scenę, spojrzała na niego z politowaniem. Chciał widowiska, mogli zrobić z tego widowisko i to jeszcze jakie. Mieli publiczność, jej pełną teraz uwagę i zainteresowanie. Mieli też siebie - występy z partnerem zawsze uważała za nieco ciekawsze, bo często stawały się także o wiele bardziej ryzykowne. Stawianie na szali życia drugiej osoby, nawet jeśli pozorne i robione tylko dla podniesienia napięcia wśród publiczności, było zwyczajnie ciekawe. Na szczęście jednak, albo w sumie nieszczęście, jedyne czym teraz grali to własna duma. Dlatego kiedy próbował jej wmówić, że może krzyczeć głośniej od niej, dziewczyna zbliżyła się, wchodząc na podest i patrząc już tylko i wyłącznie na niego. I kiedy tak wodził rękoma i zachęcał resztę, by nie odwracali wzroku, żeby grzecznie słuchali, uśmiechnęła się do niego lekko, ale w tak samo odklejony sposób, jak on się właśnie zachowywał. A potem zwyczajnie kopnęła go w jaja. A przynajmniej ośmieliła się spróbować.