13.09.2023, 21:28 ✶
Chyba chodziło o to, że przez ostatnie dni to on się opędzał od ludzi, a nie że był odpędzany. Inaczej pewnie nie potrafiłby wyjaśnić czemu jeszcze tu siedział, na stołku barowym i wysłuchiwał burkliwych odpowiedzi Alanny, zamiast po prostu wziąć swój kufel z piwem i zaszyć się w jakimś ciemnym kącie (albo nawet, bardziej ostentacyjnie, rzucić pieniądze na blat i z uniesioną głową, w pełni obrażony, wyjść z pubu). Zazwyczaj dość łatwo przychodziło mu ustąpić, gdy rozumiał, że ktoś nie życzył sobie jego towarzystwa.
Zagapił się na rudowłosą, nie za bardzo wiedząc o co jej do cholery jasnej chodziło. Bo o coś na pewno, ale gdy wertował sobie w głowie wszystkie rzeczy, które ostatnio zrobił (albo, które zrobił i miały jakiś związek z tą śliczną, stojącą za barem dziewczyną) to nic szczególnego nie przychodziło mu do głowy. To nie tak, że był najbardziej rycerskim z chodzących po ziemi facetów i nigdy nie zachowywał się nieodpowiednio, ale był, a przynajmniej starał się być, w porządku.
I wtedy powiedziała o oświadczynach.
A Patrick po prostu siedział, patrząc na Alannę bezmyślnie, nie za bardzo wiedząc jak właściwie powinien zareagować. Kąciki jego ust drgały od z trudem powstrzymywanego chichotu. I nie, nie dlatego, żeby temat oświadczyn był dla niego czymś śmiesznym. Chodziło raczej o to, że oświadczył się Florence (i chociaż myślał o niej o wiele czulej ostatnio to wciąż była przede wszystkim, jego przyjaciółką, bratnią duszą a nie narzeczoną) pierścionkiem za sykla, pod wpływem amortencji i dostał kosza szybciej niż właściwie zajęło mu klęknięcie. Ale Alanna najwidoczniej dostrzegła tylko sam moment oświadczyn, co oznaczało, że pewnie sporo ludzi sądziło teraz, że naprawdę zaręczył się z Florence Bulstrode. Ech, byleby tylko uzdrowicielka nie miała przez to jakichś nieprzyjemności…
Pokręcił głową.
- Napiłem się herbaty z amortencją – wyjaśnił łagodnie. – A ona i tak mnie odrzuciła. Mógłbym udawać, że to dlatego, że wyczuła amortencję, ale myślę, że Florence mogłaby wyjść za mąż tylko z miłości, a mnie nie kocha.
Nie miał pojęcia, czy jego słowa uspokoją Alannę, ale liczył na to, że przynajmniej wyjaśnią jej to całe nieporozumienie. Bo właściwie to miała rację. Steward nie był tym facetem, który umawiałby się jednocześnie z dwiema kobietami.
Sięgnął po kufel z piwem.
!steward5
Zagapił się na rudowłosą, nie za bardzo wiedząc o co jej do cholery jasnej chodziło. Bo o coś na pewno, ale gdy wertował sobie w głowie wszystkie rzeczy, które ostatnio zrobił (albo, które zrobił i miały jakiś związek z tą śliczną, stojącą za barem dziewczyną) to nic szczególnego nie przychodziło mu do głowy. To nie tak, że był najbardziej rycerskim z chodzących po ziemi facetów i nigdy nie zachowywał się nieodpowiednio, ale był, a przynajmniej starał się być, w porządku.
I wtedy powiedziała o oświadczynach.
A Patrick po prostu siedział, patrząc na Alannę bezmyślnie, nie za bardzo wiedząc jak właściwie powinien zareagować. Kąciki jego ust drgały od z trudem powstrzymywanego chichotu. I nie, nie dlatego, żeby temat oświadczyn był dla niego czymś śmiesznym. Chodziło raczej o to, że oświadczył się Florence (i chociaż myślał o niej o wiele czulej ostatnio to wciąż była przede wszystkim, jego przyjaciółką, bratnią duszą a nie narzeczoną) pierścionkiem za sykla, pod wpływem amortencji i dostał kosza szybciej niż właściwie zajęło mu klęknięcie. Ale Alanna najwidoczniej dostrzegła tylko sam moment oświadczyn, co oznaczało, że pewnie sporo ludzi sądziło teraz, że naprawdę zaręczył się z Florence Bulstrode. Ech, byleby tylko uzdrowicielka nie miała przez to jakichś nieprzyjemności…
Pokręcił głową.
- Napiłem się herbaty z amortencją – wyjaśnił łagodnie. – A ona i tak mnie odrzuciła. Mógłbym udawać, że to dlatego, że wyczuła amortencję, ale myślę, że Florence mogłaby wyjść za mąż tylko z miłości, a mnie nie kocha.
Nie miał pojęcia, czy jego słowa uspokoją Alannę, ale liczył na to, że przynajmniej wyjaśnią jej to całe nieporozumienie. Bo właściwie to miała rację. Steward nie był tym facetem, który umawiałby się jednocześnie z dwiema kobietami.
Sięgnął po kufel z piwem.
!steward5