- Herbata brzmi dobrze Flo, - najlepiej z prądem tego jednak nie dodała - zdaje sobie sprawę, że wy też macie ręce pełne roboty, cieszę się też, że mimo to znalazłaś dla mnie dzisiaj czas. - Wiedziała, że pewnie ledwo upchnęła tę wizytę w swój grafik. Była jej ogromnie za to wdzięczna, bo znowu jej pomogła. Naprawdę dobrze było ją mieć blisko, nie chodziło nawet o same profity, po prostu przyzwyczaiła się do jej sceptycznego podejścia na temat wielu spraw. Geraldine brakowało takiego rozsądku.
Gerry wszystko od zawsze przeżywała bardzo mocno. Jeśli kogoś nienawidziła to z całych sił, kiedy się zakochiwała to na zabój. Najwyraźniej na rytuał zareagowała równie emocjonalnie. Przeraziło ją to, bo nigdy nie czuła się w ten sposób przy Jo, dlatego właśnie postanowiła coś z tym wszystkim zrobić. Uważała, że nie jest to prawdziwe, nie ma najmniejszego sensu mimo tego, że coś ją pchało w ramiona przyjaciela. Na pewno nie przestanie się o niego martwić, szczególnie, że wiedziała iż pomaga czarodziejom, którzy postanowili walczyć z Voldemortem. Wolałaby jednak spać spokojniej, chociaż czasami, bo bez tej dziwnej więzi i tak zdarzało się to rzadko. - Jakoś tak chciałam, żebyś wiedziała, ciekawe od czego to zależy, w jaki sposób dana osoba reaguje. - Skoro te odczucia były tak bardzo indywidualne, czy w ogóle miało to jakikolwiek sens?
Słuchała tego, co mówiła do niej Bulstrode. Nie wstała więc od razu. Odetchnęła głęboko, potrzebowała świeżego powietrza, na szczęście znajoma wyczarowała również wiatr, który bardzo szybko poradził sobie z resztką dymu, który wypełniał pomieszczenie. Dopiero po kilku głębokich oddechach zdecydowała się wstać. Nie w typowy i bardzo ekspresyjny dla siebie sposób. Zrobiła to powoli, żeby się przypadkiem nie przewrócić i nie zaryć twarzą o drewnianą podłogę. Podeszła do Florence i usiadła w fotelu. Czy naprawdę było już po wszystkim? Wydawało jej się, że coś się zmieniło, oby miała rację. Zaraz oceni to specjalistka.
Ani drgnęła, gdy Bulstrode wzięła do ręki jej dłoń i zaczęła szeptać zaklęcia. Nie chciała jej przeszkadzać, siedziała więc bardzo sztywno. Czekała na jej opinię. - Wspaniale! - Krzyknęła entuzjastycznie, kiedy tamta podzieliła się z nią tym co myśli. - Tak, oczywiście, sprawdzę wszystko. - Musiała skonfrontować się z przyjacielem, wiedziała, że nie będzie to wcale takie proste, ale trzeba wyjaśnić tę sprawę do końca.
- Mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności moja droga. Nie, żebym nie chciała się z tobą spotkać, jednak wolałabym w zupełnie innych okolicznościach. - Liczyła na to, że faktycznie to już koniec tego nieszczęsnego rytuału, że udało im się przerwać więź.
- Dziękuję ci bardzo Flo. - Wstała z fotela, aby sięgnąć do szkatułki, która znajdowała się na szafce. Wyciągnęła z niej jeszcze kilka galeonów, aby zapłacić jej za usługę. Następnie odprowadziła ją do drzwi.