14.09.2023, 15:48 ✶
- Jeśli nikt się nie dowie, to nikt by mnie tam nie wysłał - odpowiedział, próbując uśmiechnąć się przy tym nawet, ale wyszedł mu z tego jakiś krzywy, boleściwy grymas. Ten powiększył się tylko, kiedy już opróżnił porwaną fiolkę i czknął lekko. Nienawidził eliksirów i pod tym względem zazwyczaj był niczym dziecko, które musiało przyjąć gorzkie lekarstwo. Może to dostanie w głowę zrobiło mu nawet nie tak źle, skoro wyjątkowo siedział potulny niczym baranek.
- Skoro dla zabawy przerzucały się cegłówkami w zaułku, to pewnie nawet nie wiedzą gdzie są ich rodzice, albo ci w ogóle się nimi nie przejmują - rzucił kwaśno, prostując się nieco i rozglądając dookoła. Obraz wyostrzył się już całkowicie i wszystko nabrało znajomych kształtów. W głowie dudniło, ale przynajmniej nie czuł, jakby zaraz miał stracić równowagę i zalec na tym chodniku po wsze czasy. Sięgnął jeszcze dłonią do miejsca, gdzie oberwał, ale pod włosami nie znalazł niczego, oprócz gładkiej skóry. Jego siostra jak zwykle spisała się świetnie, doprowadzając go do porządku.
- Tak. Powinno być już lepiej - rzucił i wyciągnął do niej rękę ponownie, bezgłośnie prosząc o drobną asystę. Tego, co naprawdę nie chciał, to przy próbie wstania przewrócić się znowu na ziemię. Wsparł się na niej, a kiedy wyprostował, zachwiał się lekko, w końcu jednak łapiąc stabilny pion. - Chodźmy. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo marzę teraz o tym, żeby się położyć - zamarudził jeszcze, uśmiechając się jednak do niej lekko, chociaż jakby ten grymas nieco go bolał, a potem ruszył obok niej w kierunku punku Fiuu.
- Skoro dla zabawy przerzucały się cegłówkami w zaułku, to pewnie nawet nie wiedzą gdzie są ich rodzice, albo ci w ogóle się nimi nie przejmują - rzucił kwaśno, prostując się nieco i rozglądając dookoła. Obraz wyostrzył się już całkowicie i wszystko nabrało znajomych kształtów. W głowie dudniło, ale przynajmniej nie czuł, jakby zaraz miał stracić równowagę i zalec na tym chodniku po wsze czasy. Sięgnął jeszcze dłonią do miejsca, gdzie oberwał, ale pod włosami nie znalazł niczego, oprócz gładkiej skóry. Jego siostra jak zwykle spisała się świetnie, doprowadzając go do porządku.
- Tak. Powinno być już lepiej - rzucił i wyciągnął do niej rękę ponownie, bezgłośnie prosząc o drobną asystę. Tego, co naprawdę nie chciał, to przy próbie wstania przewrócić się znowu na ziemię. Wsparł się na niej, a kiedy wyprostował, zachwiał się lekko, w końcu jednak łapiąc stabilny pion. - Chodźmy. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo marzę teraz o tym, żeby się położyć - zamarudził jeszcze, uśmiechając się jednak do niej lekko, chociaż jakby ten grymas nieco go bolał, a potem ruszył obok niej w kierunku punku Fiuu.