Chciała, by pomimo tego, co może wyczytać z wróżby, miło spędził z nią czas. Miała jakieś niejasne wrażenie, choć nie wiedziała skąd, że Laurent tego potrzebuje: spędzić miło czas. Zrelaksować się. Nie zostać przytłoczonym przez bardzo złe informacje. Dlatego miała nadzieję, że los nie gotował dla niego niczego złego.
– No dobrze, niech będzie – odparła, nie chcąc już drążyć tego tematu dalej, bo nie miało to większego sensu. Skoro twierdził, że to nie z jej powodu, to nie miała powodu mu nie wierzyć. Natomiast jeśli było to wczoraj, to nie rozumiała dlaczego przychodząc tu do niej był z powodu rzeźby z wczoraj taki spięty. – Nie mam żadnej mapy – może to błąd, ale no jakoś w żadną się nie zaopatrzyła. – Hyym… Do którego Departamentu… Nie wiem. Powiem ci jak ją zobaczę – bo może wcale nie do Ministerstwa, a do tego całego szpitala świętego jakiegoś tam?
Ginny okręciła się, by zaparzyć dla nich oboje kawę. Już po chwili jej zapach poniósł się po pomieszczeniu, sprawiając, że mimowolnie się uśmiechnęła. Uwielbiała kawę, jej zapach… Mogłaby się zakochać. Po chwili już wlewała napar do filiżanek, razem z fusami, i uniosła różdżkę, chcąc sprawić, by te opadły na dno i nie przeszkadzały w piciu. Guinevere piła swoją kawę gorzką, czarną, a Laurent? Zapytała go o to, w razie czego oferując cukier i śmietankę.
– To zależy od tego jak dokładną odpowiedź chcesz otrzymać – jeśli bardzo konkretną, to pytanie musiało być bardzo sprecyzowane. Jeśli mglista go zadowalała – ogólne. Jak na to, jak ludzie oceniali wróżbiarstwo, czyli za mgliste i nieprecyzyjne, dziedzina ta była wręcz diablo konkretna. Dawała w zamian dokładnie tyle, ile sama dostała. To była niemalże równowarta wymiana. – To dobrze, cieszę się – uśmiechnęła się do niego, czekając na to, czy ma coś więcej do powiedzenia. Nie miał Za to kontynuował temat wróżby. – Związek z miłości… To rzeczywiście bardzo generyczne pytanie. I bardzo ogólne – mówiące o człowieku wszystko i nic. Czy był mu pisany taki związek? Czy na stałe, czy na pięć minut? Z czyjej miłości? Z miłości jego do drugiej osoby, drugiej osoby do niego, czy wzajemnej? Czym dla niego samego była miłość? Czy szukał jej na najbliższy miesiąc, a może chodziło o całe życie jakie miał przed sobą? Ginevere przez moment przyglądała się Laurentowi, zastanawiając się jak dobrać do tego narzędzie, nie chcąc wyrządzić mu szkody. Wahadło odrzuciła niemal od razu. – No dobrze. Zaczniemy delikatnie, a później się zobaczy – mogłaby go dopytywać i ciągnąć za język, ale kiedy tak patrzyła na Laurenta, pozornie wyluzowanego z tą pozycją jaką przyjął, nogą na nodze, rękach na kolanie… to uznała, że generyczność pytania wskazuje na to, że Laurent niekoniecznie wie o co zapytać. Że… Jest niezdecydowany, w jakiś sposób zlękniony i delikatny. Bardzo nierozważne byłoby ciągnięcie za język wtedy, kiedy on wcale nie chciał się otworzyć. Może bał się nawet sam przed sobą… Guinevere wstała, jednym płynnym ruchem, bez słowa podchodząc do regału, by ściągnąć z niego piękną, kryształową kulę, stojącą na atłasowej poduszeczce. Ta wylądowała na środku stołu, a na niej kula. Sposób, w jaki Guinevere ją niosła dawał do myślenia, że kula nie była lekka. I była to prawda.
Kobieta sięgnęła po różdżkę, by machnięciem zasłonić okno. I następnie drugi raz, celując w świeczki stojące na świeczniku w rogu pokoju. Miało być ciemno. Światło miało jedynie odrobinę oświetlać pomieszczenie, cóż z tego, że było wcześnie rano, a dzień był jasny. Tu miało być ciemno. Kobieta na powrót zajęła swoje miejsce.
– Daj mi chwilę, muszę dostroić kulę – innymi słowy naładować ją energią psychiczną. Przyłożyła do niej ręce, ale nie dotknęła powierzchni. Mętne mleko w środku zaczęło się leniwie poruszać, kiedy Guinevere przymknęła oczy, a jej oddech stał się nagle głęboki. Zamarła niemalże jak rzeźba, którą Laurent widział wczorajszego dnia. Trwało to… minutę. Może dwie, po których otworzyła oczy, teraz nieco zamglone, i spojrzała na Laurenta.
– Możesz ty zadawać pytania, albo ja. Po pytaniu będę potrzebowała chwili, będę spoglądać w kulę i opowiem ci co widzę, interpretując to od razu. Jeśli w trakcie stwierdzisz, że chcesz o coś jeszcze zapytać, albo sprecyzować pytanie, to możesz to robić. Musisz pytać wyraźnie, ale dopiero kiedy ja skończę mówić – krótko mówiąc chodziło o to, by jej nie przerywał. – Muszę cię jednak ostrzec... Jeśli o czymś myślisz bardzo intensywnie, to może to wpłynąć na odpowiedź, nawet jeśli nie zadasz dokładnie wszystkiego na głos – myśli i intencje... To wszystko krążyło we wróżbach. Wolała go uświadomić wcześniej, że nawet jeśli zada ogólne pytanie, to jego intencje, jego chęci w danej chwili, które zaprzątają myśli, mogą... wypłynąć i kula je wyłowi. – Wszystko jasne? – jeśli nie, to to był moment na to, by rozwiać wątpliwości. – Zacznijmy więc. Czy Laurentowi pisany jest związek z miłości? – powiedziała cicho, jednak wyraźnie, patrząc przy tym w zasnute półmrokiem oczy selkie. Po kilku sekundach wpatrzyła się w kulę, choć dłonie miała teraz spokojnie położone na stole, nie dotykając poduszki, na której leżała kula. Chmury i mgła wewnątrz kryształu zawirowały, a sama kula była delikatnym źródłem światła. Kobieta przez moment milczała. – Widzę wannę. Przeżyjesz rozczarowanie, niekoniecznie wynikające z twoich własnych wyborów. W kontekście związku z miłości, może ulokujesz uczucia w osobie, która tego nie odwzajemni, bądź na odwrót, ktoś ulokuje uczucia w tobie, i wywoła to twoje rozczarowanie. Pytanie jest jednak zbyt ogólne, nie potrafię powiedzieć kiedy będzie to miało miejsce, w jakim przedziale czasowym. Po prostu spotka cię tego typu sytuacja. Nie przekreśla to rzecz jasna innego związku z miłości w twoim życiu.
Wanna (rozczarowanie)