15.09.2023, 12:39 ✶
Jeżeli już o potomstwie mowa, różnego pokroju, rodzaju i gatunku, Nicholas w roli ojcowskiej także się nie widział. Może i dałby radę wychować swojego dziedzica, to nie wiadomo jaki byłby wobec swojego dziecka, biorąc pod uwagę, że właśnie tego wieczora pozbawił życia inną małą istotkę. Zadziałał instynktownie, w obawie, że to małe coś będzie krzyczeć i wołać ojca. Zlecieliby się inni sąsiedzi. Nie mogli pozostawić to dziecko przy życiu. Nie mogli.
Pomimo świątecznej atmosfery w tym domu, dopadła tę rodzinę śmierć. Zapewne przy badaniu zwłok, aurorzy będą mieli co opisywać w raportach. Nie wiadomo tylko, czy określą atak jako działanie jednej osoby, czy dwóch. Każde zginęło od czegoś innego. Kły wampira i zaklęcie uśmiercające. Zlecenie zostało wykonane i mogli opuścić to miejsce zamieszkania.- Nie mam na nic ochoty.
A tym bardziej picia czegoś, co należało do mugoli. Im szybciej opuszczą to miejsce, tym lepiej. Wyszli więc a Nicholas zamknął za sobą drzwi. Zaklęciem różdżki zamknął na zamek. Im dłużej tam pozostaną w zamknięciu, większa pewność, że nie przeżyją. Szczególnie mężczyzna, który stracił sporo krwi.
- Gęba nigdy Ci się nie zamyka? Lubisz podejmować rozmowę na losowe tematy?
Skomentował jego wiedzę historyczną, kiedy oddalali się od miejsca egzekucji na mugolakach. Nie chciał uznawać tego co powiedział Pardus za jakieś ostrzeżenie, jakby miał zaraz iść z wyrzutami sumienia do Biura Aurorów przyznać się do zabicia dziecka i matki. Nie miał też pojęcia, co kierowało w tym momencie Pardusem, że podjął taki temat do rozmów. Jeszcze dojdzie do tego, że Nicolasa ten temat zaciekawi i uda się do jakiejś biblioteki szukać na temat tego wydarzenia informacji lub do archiwum prasowego.
Oddalali się na tyle daleko, że mogli skręcić w ciemne ulice, tak aby w odzieniu czerni wtopić się w ciemność.